#j6Qdf
1. Wróciłam ze szkoły. Ona siedziała z moimi rodzicami w salonie. Rozpoczęła się dyskusja na temat mojego stroju. Powiedziała, że to niedopuszczalne, żeby nosić się na czarno, kiedy nie ma się żałoby... "A poza tym co to za ciemny lakier na paznokciach?!". Nie jestem żadnym metalem, po prostu przypadkowo założyłam czarne rurki i czarną koszulkę...
2. Wyrzuciła paczkę chipsów, którą sobie kupiłam. Powiedziała, że to puste kalorie... Dała mi 2 pomarańcze.
3. Próbowała mi wcisnąć, że psychologia to najlepszy kierunek studiów, więc powinnam zrezygnować z moich planów i iść na psychologię jak ona...
4. Czasami mówi do mnie jak do kilkumiesięcznego dziecka. Trudno mi to wyjaśnić, ale myślę, że wiecie jak to się robi. Miałam na sobie takie podarte jeansy. "Hehehe, a kto ci podarł te spodnie? Wściekły piesek? Hihihi".
5. Teksty typu "Ale wiesz, że w życiu nie ma nic za darmo? Na studiach nikt nie będzie cię za rękę prowadził. Nie myśl, że wyjedziesz i już imprezki. NAUKA NAUKA NAUKA!".
6. Rozmawiałam z mamą. Rzuciłam pomysł, że kupię sobie jakieś tam buty. "Zrobią ci się haluksy, poza tym wiesz... Na obcasie to trzeba umieć chodzić".
7. Spotkała mnie z chłopakiem w pizzerii. Krzyknęła "Spoko, jak coś, to was nie widziałam, hehehe". Następnie zadzwoniła do mojej mamy i jej o tym powiedziała. Tak po prostu.
Dosłownie dwa dni temu zapytałam jej, czemu traktuje mnie w ten sposób. Udawała, że nie wie o co chodzi. Stwierdziła, że jestem przewrażliwiona i powinnam się "ogarnąć", bo przecież nie jestem dzieckiem.
Może prowadzi jakieś badania pisząc magisterkę a Ty zostałaś jej królikiem doświadczalnym? :O
Badania pod tytułem "metody powodujące bycie znienawidzonym przez nastolatków w oparciu o behawioryzm i klasyczne metody uczenia się, ze szczególnym uwzględnieniem wku*wiania na każdym kroku"
Nie. Nie można przeprowadzać na kimś badań bez jego wiedzy i zgody, nikt by takiej pracy nie przyjął. (Po za tym za mała próba).
Badania pod tytułem: "Jak zniszczyć psychikę człowieka?"
ale w teorii jakby ktos o slabych nerwach mialby doczynienia z taka osoba na codzien to naprawde moglaby zwariowac ot pani przyszla psycholog...
Hokku, jakby "królik" wiedział o badaniach, to by nie wyszły. Wyobraź sobie, że testujesz moją spontaniczną reakcję na coś. Jak mnie uprzedzisz, to mogę inaczej zareagować i badania sfałszowane
Piripiri - no ale wiesz... co innego twoja reakcja na pająka tudzież inne dziadostwo, a co innego długotrwałe psucie komuś psychiki :/
Trzeba mieć nieźle nasrane we łbie
Chyba pod poprzednim wyznaniem ktoś rzucił pomysł, żebyś odnosiła się do niej jak do starszej osoby. Taki kontrast. Spróbuj.
Mów do niej tak jak inni pisali w poprzednim wyznanie typu nie używaj tego kremu, bo jest do cery młodej, więc na tobie on nie zadziała.
Przykro mi, ale ty próbowałaś zareagować pokojowo, a że to do niej nie przemawia, nie zostawia sobie innej możliwości.
"Na obcasie to trzeba umieć chodzić" czyli rozumiem że nie możesz się nauczyć nosząc obcasy, tylko musisz się z tym urodzić?
Zachowuj się w dokładnie taki sam sposób w stosunku do niej. Powinno pomoc :)
Właśnie bardzo dużo osób uważało, że ta dziewczyna jest powalona i nienormalna (w tym ja). Współczuję Ci, ale jeżeli chcesz aby ta psycholka dała Ci spokój musisz pokazać swoją siłę. Nie wiem w jaki sposób reagujesz na jeh komentarze, ale ja na Twoim miejscu bym już się nie wstrzymywała i była po prostu chamska, bazczelna, ale stanowcza. Albo tak albo...udawaj, że ona nie istnieje. Kurde naprawdę dałaś sobie wyrzucić paczkę chipsów?
Ja bym tymi pomarańczami w nią rzuciła a chipsy wyciągnęła i zjadła.
Kup sobie te buty, które chciałaś i miej ją w dupie.
Ogólnie miej ją w dupie i traktuj ją z pogardą. Naprawdę musisz być trochę silniejsza i bardziej stanowcza.
Możesz też udawać, że ona to powietrze.
Naprawdę współczuję Autorko takiej psycholki...
Tutaj nie chodzi o to, że zabrania mi kupić buty... Ona traktuje mnie tak, jakby była za mnie odpowiedzialna. Czasami jest tak, że rodzice za coś mnie chwalą, są dumni a ona zawsze doszuka się czegoś, do czego może się przyebać. Drugą sprawą jest to, że wobec innych jest całkiem okej a mnie, gdyby mogła, tarmosiłaby za policzek...
A rodzice tego nie widzą? Ja jak czytam o tym jaka ona jest to czuję taką złość i irytację...
Rodzice nic jej nie mówią? Przecież ona jest tylko dziewczyną Twojego brata. Brat też nic nie mówi? Kurde dziewczyno podziwiam Twoją cierpliwość. Ja bym jej już chyba coś zrobiła.
Widzą i trochę... mają mętlik w głowie. Pisałam z tamtym wyznaniu, że próbują jej coś mówić delikatnie. Nieraz mama nie wytrzymywała i próbowała do niej dotrzeć. Tylko jak już mówiłam, ona jest normalna... Ale nie wobec mnie. Na mój widok jakby coś ją opętało. Można z nią pogadać z za chwilę wchodzi w nią "matka", która próbuje mną rządzić.
Nawet jak sobie kupiłam pomadkę to musiałam wysłuchać wykładu o tym, że szminki szminkami ale nie powinnam się postarzac bo mam 19 lat.... Poza tym nauka jest ważniejsza niż szminki... Poza tym fiolet jest nienaturalny i powinnam używać czegoś pod pomarańczowy... Ręce opadają. To małe rzeczy ale niszczą mnie doszczętnie.
Ona robi to skutecznie - gdyby krzyczała na ciebie, twój mózg od razu by się od niej odizolował i wiedział, że wszystko to jej wina. Dlatego o wiele skuteczniejsze jest zmuszenie mózgu do stwierdzenia - a może to ze mną jest coś źle? I tak, kawałek po kawałku, aż do totalnego rozjebania kogoś
xsiostrax: Nie możesz nią się przejmować. Jesteś na to za duża, taka prawda. Może to być niezrozumiałe, co napiszę, ale postaraj się popatrzeć na to doświadczenie, jako swego rodzaju naukę walki o swoje. Spróbuj wytworzyć w sobie coś w rodzaju szyby. Kiedy będzie coś ględzić, wyobraź sobie, że ona stoi za grubą szybą i widzisz, jak rusza ustami, ale jej nie słyszysz. Uśmiechaj się do niej i potakuj - taka "słodka" rybka z niej - ale i tak rób swoje. Jak skończy, powiedz "Tak! Masz rację!" i wyjdź, albo zajmij się tym, co miałaś robić. Albo powiedz z zachwytem "Ojej! Jakaś Ty mądra! Następnym razem zapytam Cię o radę." Tylko bez fałszu. Zagraj, jakbyś była aktorką w teatrze. I dalej rób to, co uważasz za słuszne. Zobaczymy, co zrobi?
Moim skromnym zdaniem ona studiuje psychologię, ale tak naprawdę potrzebuje psychiatry.
Powodzenia! Trzymaj się!
Wydaje mi się, że rodzice muszą przestać być delikatni. I być stanowczy. Wszystko w Twoich rękach.
Nasuwa mi się na myśl utwór Kabanos - "Buraki", szczególnie refren ;)
Za bardzo się wkręciła w tą psychologię 😂
Nie wytrzymałabym chyba z taką szwagierką..
Psychologia potrafi zryć banie człowiekowi, przykładem jest chociażby Twoja bratowa