#ipKdw
Jako że z kolegą mamy pokończone 18 lat (ostatnia klasa licbazy; chodzimy do tych samych klas od początku gimnazjum), wspomniany postanowił założyć sobie konto na Tinderze. Wszystko ładnie i pięknie, ale uprzedziłem go o małolatach w tym serwisie (pokazałem mu wyznanie).
Wreszcie znalazł swoją miłość. Wysyłali sobie zdjęcia raczej NSFW (not safe for work; pokazał mi fotki po całej akcji i, szczerze, niczego sobie). Miało dojść do pierwszego spotkania. Kolega z telefonem ustawionym na nagrywanie i w drogę. Jeszcze ja na linii i też nagrywam u siebie (byłem wtedy w domu, kolega na randce). Nasłuchuję i słyszę: "[imię kolegi]?"
"Pani Anon?".
Rozłączył się. Myślę sobie "Co tam się odwaliło?".
Jak już kolega po randce przyszedł, okazało się, że laska, którą znalazł na Tinderze, to... nasza nauczycielka historii z gimnazjum.
Kumpel uciekł ile sił w nogach, od razu po rozłączeniu się. Po prostu biegł przed siebie i tyle.
Ja, jak to usłyszałem, stałem chyba 15 minut jak wryty. A stałbym chyba z godzinę, gdybym był na miejscu znajomego.
Swoją drogą, powiedział mi jeszcze, że wyglądała jak seksbomba.
Nie wiem i nie próbuję domyślać się, co muszą czuć obie strony.
To wysyłali sobie zdjęcia i się nie poznali? Na pewno, ehe.
"Stary, normalnie nie uwierzysz! To nasza facetka od historii z gimbazy! Uciekłem od razu jak ją poznałem. Biegłem chyba z dwa kilometry bez przerwy!!! No nie uwierzysz!
Patrz, tu mam jej nagie foty..."
Dlaczego uciekł zamiast z nią porozmawiać..
Mogła być wredna s*ką w szkole. Może i fajna była żeby zerżnąć ale kto by chciał wspominać niemiłe chwile. Chociaż moja babka z niemieckiego mmm też była gorącym milfem a nie była zbyt fajna jako nauczycielka.