#iRz10
to od czasu do czasu korzystałem z "przywilejów" europejskiej Jamajki. Jednym z moich towarzyszy tripów był dobry znajomy z pracy, ale pech chciał, że mieszkaliśmy bardzo daleko od siebie, więc raz na jakiś czas - zazwyczaj w piątek - gdy chcieliśmy sobie porozmawiać i zapalić, jechaliśmy do Amsterdamu i tak sobie siedzieliśmy do późnego wieczoru gdzieś na uboczu, rozmawiając na różne tematy.
Tego dnia wracałem właśnie z takiego spotkania do domu, lecz wracałem trochę wcześniej niż zwykle, ponieważ musiałem być w domu przed 20. Wchodząc na stację zauważyłem, że pociąg do mojej miejscowości już czeka na peronie, więc czym prędzej ruszyłem w jego kierunku, zająłem miejsce stojące, no i tak sobie stałem, starając się patrzeć w ziemię i nie zwracać na siebie uwagi przez swoje oczy chińskiego szpiega. Z minuty na minutę w przedziale robiło się coraz ciaśniej, aż w końcu zostałem praktycznie przyparty do tylnej ścianki przedziału, chwilę później pociąg ruszył, a ja w pewnym momencie zauważyłem, że w przedziale - przy samych drzwiach wejściowych - kłóci się jakaś para z kobietą... a raczej... no, powiedzmy, że ta kobieta miała 1,5 m na 1,5 m.. Nie mam pojęcia o co się kłócili, ale kobieta wydzierała się wniebogłosy, a gdy pociąg zatrzymał się na pierwszej stacji, jakoś przepchała się przez tłum ludzi i stanęła po przeciwnej stronie, wprost przede mną, chyba żeby się "odciąć" od jakiegokolwiek kontaktu z parą.
I tu zaczął się mój koszmar... Byłem - przez nią, jak i innych współpasażerów - nadal przyciśnięty do ścianki, w zasadzie nie mogłem się ruszyć, a gdy pociąg ruszył, zauważyłem, że ta kobieta dziwnie się do mnie odwraca, a następnie poczułem, że zaczyna się ocierać swoim dupskiem o moje krocze... NIE - nie byłem tak bardzo spalony, NIE - to nie były "turbulencje", widziałem jak odwraca głowę i uśmiecha się do mnie, natomiast byłem na tyle spalony, żeby być w stanie paniki, przerażenia całą sytuacją oraz natychmiastową potrzebą zwymiotowania (nie mam nic do osób otyłych, po prostu opisuję, co się wtedy ze mną działo). Nie mogłem odezwać się słowem, po prostu mnie zacięło, stałem tak i w zasadzie dawałem się molestować, a te 5 minut, które były do następnej stacji trwały całą wieczność, lecz gdy w końcu dojechaliśmy, pokonałem sam siebie w głowie, przełknąłem ślinę i głośno powiedziałem "I'M SORRY", po czym zacząłem przepychać się w kierunku wyjścia. Po wyjściu myślałem, że się popłaczę ze szczęścia, ze śmiechu, i chyba ze strachu też trochę...
Od tamtej pory, gdy stałem w pociągu i kolejka "dopychała" mnie w kierunku ścianki, zawsze stawałem do niej twarzą :D Traumy nie było, ale długo ogarniałem co przed chwilą się... ekhem, stało.
Nie słuchajcie tego trolla, który nieudolnie się pode mnie podszywa. Cóż, takie doświadczenia miało większość kobiet po imprezach, używki niestety sprzyjają przemocy. Odpowiem tak jak wy odpowiadacie młodym dziewczynom: nie prowokuj i ubieraj się skromnie
Ta biedna kobieta została zniszczona przez patriarchat, dzięki Tobie odzyskała iskierkę nadziei że jednak coś dobrego może ją spotkać. Jesteś porządny jak na faceta, w imieniu wszystkich kobiet o których dobro walczę dziękuję Ci. Jakbyś chciał, to będziesz miał 50% zniżki na moim of