#iHwRv

Rok akademicki, semestr letni. Stoję o poranku, czekam na autobus… Zawiesiłam swój wzrok, znalazłam tzw. „martwy punkt”, rozmyślając co by założyć na wieczorną imprezę. Nagle moje przemyślenia przerywa owy „punkt”, który nie okazuje się „martwym”, a żywą postacią męską, o długich przetłuszczonych blond włosach, z tłustym młodzieńczym trądzikiem na twarzy, patrząca na mnie z wyrzutem „co ty chcesz ode mnie dziewczyno?!”. Odwracając się z purpurą na twarzy, myślę „masz gust dziewczyno…”.

No nic, zbliża się mój autobus, jest dobrze… im szybciej stąd zniknę tym lepiej. Ale zaraz… Blondas wstaje i oczekuje na ten sam miejski autobus, którym ja chcę podróżować. E tam, przecież jest tyle drzwi, wejdę od końca, by czasem się nie styknąć z blondasem, który wchodzi środkowymi. Lecz los znów złączył nas na swojej drodze… Napierający tłum ludzi wymusił przejście na korytarz, gdzie ponownie spotkałam się ze swoją „sympatią”. Ok., dam radę..

Stoję zestresowana, pilnując aby czasem mój wzrok nie zabłądził w jego stronę. Niestety… pech chciał, że trafiliśmy na rozdrażnionego kierowcę, który bardzo gwałtownie prowadził swoją jazdę, rzucając nami jak „workiem ziemniaków”. Ja zaś przy tym jako „napalona niewiasta” rzucałam się na mojego blond sąsiada, który co chwila zerkał z miną „ogarnij się”. Ajć… myślę „co cię nie zabiję to cię wzmocni!”. Aby nie tknąć nawet włoskiem towarzysza, w pełni kontroluję siebie, pracę kierowcy i napierający tłum, kurczowo trzymając rączkę, do tego stopnia, że następnego dnia pojawiły się zakwasy w ręku (jest moc!). Ale chwila, atmosfera w autobusie lekko się przerzedziła, rozglądam się - blondas zniknął. Uff... co to była za ulga, gdy mogłam w końcu puścić rączkę i się rozluźnić.

Moja radość nie trwała zbyt długo, gdy Pani o dość obfitych kształtach, załadowana zakupami po brzegi próbowała się przeciskać przez wąski korytarzyk gdzie stałam. No cóż… próbujemy! W pewnym momencie myślałam, że jednak utkniemy pomiędzy siedzeniami, lecz odchylając się do tyłu złapałam za siedzenie i tym o to sposobem Pani prześliznęła się w dalszą część korytarza. Zuch dziewczyna! Lecz nagle, ku mojemu zdziwieniu siedzenie, które złapałam aby się oprzeć poruszyło się…
Okazało się, że to wcale nie siedzenie, a kolano… yhym… taaa.... zgadnijcie kogo?!
Muflon4 Odpowiedz

A teraz jesteście razem ?

kochanalama

Ah muflon zapewne 💪

qwerty123qwerty

Też jestem ciekawa :D

Malinaaa

Za dużo anonimowych 😂😊

AshleyRiddle

Przyłączam się do pytania :D

kupmikoze

Ja również :D

Oliwka406

Dlaczego nie ma AKA dla nas? Anonimowy Klub Anonimowoholików?

Domin Odpowiedz

Chyba przy żadnym wyznaniu moja wyobraźnia tak mocno nie pracowała :D Wszystko odtworzyłem niczym w dobrym filmie :-)

InnocentHope Odpowiedz

Liczyłam na zakończenie typu: w taki sposób poznałam mojego męża, z którym jestem od dwóch lat :)

Szybunia93 Odpowiedz

Może jesteście sobie przeznaczeni? Mwahahaha ;D

DuszaSamotnika Odpowiedz

Los Was chciał złączyć :D

alien Odpowiedz

Ja też kiedyś złapałam tak jakiegoś 😂 tylko za nic mogę przypomnie sobie sytuacji 😧

prysznic Odpowiedz

Hahaha

kiloslaskiej Odpowiedz

A czekałam na: "jesteśmy razem od 2 lat" 😂

adamson Odpowiedz

Ten chłopak od tego czasu opowiada kumplom jak to go studentka podrywała w autobusie, nowy Casanova komunikacji miejskiej :)

Sylvie Odpowiedz

Aż śmiechłam ;)

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie