Odkąd pamiętam z kuzynką trzymałam się od zawsze. Nie byłyśmy dla siebie tylko rodziną, ale także stałyśmy się najlepszymi przyjaciółkami. Nawet nazywałyśmy się np/nk/wwś, co znaczyło najlepsze przyjaciółki/najlepsze kuzynki we wszechświecie.
Tak więc z tą moją np/nk od małego (9-10 lat) miałyśmy fazy na filmy pornograficzne, które łatwo można było obejrzeć na internecie (bo kto w końcu zabroni korzystać z Google...). Z czasem zaczęłyśmy się nawet bawić w FAKEDOCTOR. Polegało to na tym, że jedna z nas kładła się na podłodze i wkładała drugiej do majtek długopisy albo gumki itp.
Skąd mogłyśmy wiedzieć, że to nienormalne, skoro się dobrze bawiłyśmy?
Z czasem założyłyśmy konta na portalu, który niedawno usunięto i pisałyśmy ze zbokami, którzy dokładnie opisywali nam co by z nami robili. (Gdzie rodzice i kontrola w sieci?)
Coraz więcej filmów z gwałtami znalezionymi w sieci też nieźle nam mieszało w głowach.
Kuzynka mieszkała w środku lasu, zaraz obok leśniczówki. Ja często przyjeżdżałam do niej na wakacje, a jak nie chciało nam się siedzieć w domu, to właśnie wychodziłyśmy do tego lasu i tam się szlajałyśmy. Los chciał, żeby akurat wtedy trwały tam jakieś prace. tj. ścinali drzewa i układali je do wywozu takimi wielkimi maszynami.
Usiadłyśmy na kilku pniach ułożonych w piramidkę i przyglądałyśmy się. jak mężczyzna w tej maszynie operuje sprzętem. 11-latki widząc rozbudowaną klatę mężczyzny po maratonie erotycznych filmów nie mogły wpaść na nic innego. To na pewno scena z pornola.
Nie pamiętam, która z nas zapytała o to pierwsza, ale padło pytanie "Co byś zrobiła, jakby kazał ci zrobić sobie ustami?" i tak się rozkręciłyśmy, no oczywiście zgodziłaby się, nie miałaby wyboru xDD.
Napalone pomysłami czekałyśmy tylko aż wyjdzie z maszyny i każe nam uprawiać z nim seks.
Tak. Czekałyśmy na gwałt w lesie dobre 4 godziny.
W końcu zadzwoniła mama kuzynki i kazała nam wrócić do domu, a my zrezygnowane, że nic się nie wydarzyło, musiałyśmy wrócić do domu ze spuszczoną głową.
Ona w końcu miała swój wymarzony BDSM, ja dalej czekam.
Pracuję w sklepie z odzieżą używaną. Dzisiaj trafiło się radio, zwykłe najzwyklejsze radio.
Pewna pani zadała mi pytanie.
- Przepraszam, czy to radio mówi po polsku?
Skąd się biorą ci ludzie?
Gdy miałem 7 lat, byłem bardzo ciekawy świata, więc o wszystko wypytywałem moją babcię. Babcię, bo mamy zawsze się wstydziłem.
Podczas gdy pojechałem do babci, bo mama była dłużej w pracy, zapytałem się ją:
- Babciuu...
- Tak, kochanie ?
- A pojażesz mi swoją pipkę?
Pomyślcie sobie jak musiała wyglądać mina mojej babci i jak musiała się czuć ;D
Chwilę pomyślała i powiedziała spokojnie:
- Nie, nie pokażę ci, ponieważ jest to część ciała nazywana intymną.
Słysząc to pobiegłem do salonu i się popłakałem, bo nie miałem zielonego pojęcia dlaczego babcia nie chciała mi pokazać swojej pochwy.
Za dzieciaka razem z moją starszą siostrą i młodszym bratem bawiliśmy się w dom. Raz za łóżkiem naszej babci zrobiliśmy sobie taką naszą łazienkę, oczywiście na niby. Lecz razem z siostrą udawałyśmy przed bratem, że tam robimy kupę, a on też się udał tam, aby załatwić swoją udawaną potrzebę.
Za jakiś czas coś zaczęło śmierdzieć. Okazało się, iż on serio myślał, że tam można załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne i po prostu nasrał babci za łóżko.
Pracuję w alkoholach 24h i mam zmiany po 12 godzin. Często nie śpię w nocy nawet jak mam wolne, a czasami tak mocno, że nie da się mnie obudzić.
Mój chłopak, z którym mieszkam, często nie może zasnąć do godziny 3-4, a jak mu się nudzi kiedy ja śpię w najlepsze, to budzi mnie, żebym z nim chociaż pogadała czy pograła w karty.
Ostatnio miewam sny o mojej pracy.
Tego dnia zmarnowana po pracy zasnęłam koło 22. Mój luby akurat wtedy zaczął mnie budzić najpierw łaskotaniem stóp, gdzie potrafię sprzedać mocnego kopa gdy śpię. Ale tym razem nic mnie nie ruszyło. Zaczął mnie szarpać, kłaść się na mnie i dopiero wtedy się trochę dobudziłam.
- K***a, nie sprzedam ci tej wódki, wy*******aj mi stąd, żulu!
Zaczął ciągnąć temat :
- To wezmę piwo.
- Wy*******aj, bo ci coś zrobię.
No i zrobiłam. Złamałam mu nos i pojechaliśmy na SOR o 3 w nocy...
PS Już mnie nie budzi :p
PPS Nie obudziłam się nawet wtedy kiedy krzyknął z bólu, jak mu sprzedałam pięknego kopa.
Wmówiłam swojemu facetowi, że podnieca mnie, gdy ktoś goli mi nogi. Zrobiłam to tylko po to, żeby sama nie musieć tego robić.
No cóż, od pół roku raz w tygodniu jestem wyręczana w tej czynności.
W weekendy dorabiam na imprezach plenerowych - jeżdżę z zamkami dmuchanymi i całym podobnym osprzętem. Praca przyjemna, jednak długa, na zewnątrz, przy różnych warunkach pogodowych (i w deszcz, i w upał).
Tego dnia było ekstremalnie gorąco - z 35 stopni na spokojnie.
Po całym dniu pracy, zwijając sprzęt, uległem wypadkowi - dostałem w głowę ciężkim przedmiotem, z wysokości ok. 2 - 3 metrów. Padłem na glebę.
Ktoś wezwał karetkę, gdyby uderzenie było kilka milimetrów niżej, to byłoby po mnie. Z wypadku wyszedłem bez szwanku, lekko stłuczony i zamroczony.
Jednak nie to nic.
Jak wspomniałem, było gorąco, cały dzień spędziłem w jednych butach... Wsadzili mnie na obserwację. Nie zapomnę tego smrodu w sali obserwacyjnej wydobywającego się z moich stóp. A co chwilę byłem odwiedzany przez lekarzy i pielęgniarki.
Wiele osób mówiło mi, że pewien proceder, który odbywa się u mnie w domu jest nienormalny.
Otóż mam 18 lat, ale z racji, że z mamą opuszczamy dom o tej samej godzinie niemal każdego ranka, szykuję się wraz z nią w łazience. Nie mam żadnych oporów przed kąpaniem się w jej obecności. Jeśli ona wyjdzie z wanny tak jak ją pan Bóg stworzył, też mi to nie przeszkadza. Zwykle przebieram się przy niej i również nie sprawia mi to problemu. Czasami gdy się kąpię, mama wbija do łazienki z dzikim okrzykiem: "Sorry, muszę siku!", a ja reaguję na to jedynie skinieniem głowy. Dodatkowo, czasem gdy siedzę we wannie, słyszę przez drzwi donośne: "Zakryj się, ręce tylko umyję!" wypowiedziane przez tatę, więc zwijam się w kulkę i czekam aż rodziciel zakończy te czynności i opuści przybytek, teatralnie zakrywając oczy.
Możecie stwierdzić, że w moim domu panuje kompletny brak prywatności i wszyscy się wzajemnie molestujemy, ale ja osobiście nie odczuwam jakiegoś wielkiego wstydu przed własnymi rodzicami. Nie paraduję nago po domu, jednak nie panikuję, gdy mnie w tym Adamowym, czy raczej "Ewowym" stroju zastaną. Może wydawać się to dziwne, jednak przychylam się do słów mojej mamy, która w owych sytuacjach komentuje to krótkim: "A bo ja mało razy twoją gołą dupę widziałam?".
Nie da się ukryć, widziała razy wiele.
Opowiem Wam historię o życiu po śmierci. I co najważniejsze, historię, która zdarzyła się naprawdę, choć zrozumiem, jeśli nie uwierzycie.
Mój kuzyn (Janek) mieszkał jako student ze swoją mamą i jej partnerem (Marcinem), z którym miał bardzo dobry kontakt. Oboje lubili rozmawiać na filozoficzne tematy, które nigdy się nie kończyły, pewnie dlatego, że oboje mieli dusze artystów (Marcin był zawodowym malarzem). Mieli także w domu świeczkę z ozdobnymi motylami, która po zapaleniu dawała cień wyglądający jakby na ścianie siedziało kilkanaście czarnych motyli. Natchnęło ich to do rozmowy, dlaczego motyle po przepoczwarzeniu się nie wracają do swoich dawnych krewnych gąsienic i nie mówią im, że życie w nowym wcieleniu to coś cudownego i nie mają się czego bać. Janek stwierdził, że to dlatego, że gąsienice i tak nie uwierzyłyby im, nie poznałyby ich i pewnie jeszcze przestraszyłyby się ich. A w swoim czasie gąsienice i tak poznają piękny, nowy świat. Było to metaforą odpowiadającą na pytanie, dlaczego dusze ludzkie nie wracają na ziemię i nie mówią żyjącym o życiu po śmierci.
Niedługo później, w listopadzie, Janek miał śmiertelny wypadek, zginął na miejscu. Był naprawdę złotym chłopakiem, nie było osoby, która by go nie lubiła, więc każdy bardzo to przeżył i starał się z tym pogodzić na własny sposób. Marcin wyrzucił swój smutek poprzez malowanie nowego obrazu. Był grudzień, gdy kończył, więc zdziwił się bardzo, gdy nagle na rogu obrazu usiadł mu czarny motyl. Marcin zaczął mu się przyglądać, bo po długim czasie motyl wciąż nie odlatywał. I nagle przypomniał sobie dawną rozmowę z Jankiem przy świecy. Wyciągnął powoli rękę i powiedział "Janku, usiądź mi na nadgarstku, wiesz, że nic ci nie zrobię". I motyl bez wahania przeleciał z obrazu na jego rękę. Siedział tam dopóki Marcin nie skończył malować, po czym odleciał, choć w pokoju drzwi i okna były zamknięte.
Janku, wiedz, że nigdy Cię nie zapomnimy.
Pewnego dnia wraz z moim młodszym bratem i mamą wracaliśmy z zajęć szkolnych do domu tramwajem. Nie przepadam za takimi środkami lokomocji, ale mój brat... mój brat uwielbia jazdę tramwajami! A szczególnie wtedy, gdy siedzi na samym początku pojazdu, tuż za budką kierowcy.
Nasza matka musiała skasować bilety i kazała mi popilnować brata, który nie słuchał mamy, tylko wyglądał przez okno, przy którym aktualnie siedział. Gdy nasza rodzicielka odeszła do mojego brata, podszedł starszy mężczyzna wyglądający na wiek 70-80 lat. Miał długą szarą brodę, pomarszczoną skórę i ciemne (głównie szare) ubranie. Podniósł mojego brata z siedzenia i posadził go na swoje kolana. Popatrzyłam na nich przerażona oraz zdziwiona. Po chwili staruszek ze sztucznym, przyjaznym uśmiechem zaczął zadawać mojemu bratu pytania.: "Jak masz na imię?", "Gdzie mieszkasz?", "Ile masz lat?".
Musiałam coś zrobić. Powiedziałam mężczyźnie, żeby puścił mojego brata. Ten nie zareagował. Złapałam więc mojego brata na rękę i lekko go pociągnęłam, dając mężczyźnie znak, by go puścił. Starzec szybko przyciągnął go do siebie i powiedział, że "da sobie z nim radę". Ja zdenerwowana uniosłam głos i dalej próbowałam uwolnić brata z objęć mężczyzny. Rozejrzałam się po tramwaju pełnym ludzi udających, że nas nie widzą. W końcu do mężczyzny zadzwonił telefon. Z kieszeni wyciągnął różową nokię i odebrał połączenie. Skorzystałam z jego nieuwagi. Chwyciłam mocno brata za nadgarstek i odciągnęłam go od mężczyzny, któremu przy okazji z rąk wypadł telefon.
Gdy przyszła nasza matka, zaczęłam opowiadać jej całą tę historię. Słysząc to, mężczyzna szybko wybiegł z tramwaju na pierwszym lepszym przystanku.
Od tego czasu ZAWSZE gdy jestem z bratem w tramwaju czy autobusie, on siedzi mi na kolanach lub stoi blisko mnie trzymając mnie mocno za rękę.
Dodaj anonimowe wyznanie