Pokłóciłem się z dziewczyną. Tak się zdenerwowała, że zaczęła wyrzucać przez balkon moje rzeczy na podwórko i w końcu wyrzucając komodę przez barierkę, straciła równowagę i sama wypadła... Jest to jakieś 3,5 metra do ziemi, bo balkon jest na pierwszym piętrze.
Komodzie nic nie jest, bo na szczęście nie spadła, dziewczynie też, nawet jej chyba to na dobre to wyszło. W szpitalu dostała środki przeciwbólowe i jest trochę poobijana. Ale i tak zabieram ją na badania psychiatryczne. Takie zachowanie nie jest normalne.
Wiecie jak to jest, kiedy za długo siedzicie w gorącej wodzie w wannie i zaczyna wam się robić słabo? Mam tak dość często.
Za każdym razem panicznie boję się, że mama będzie musiała mnie wyciągnąć z tej wanny, a wtedy zobaczy moje kolczyki w sutkach i mnie za nie zabije.
Historia o tym, że niektórzy ludzie to ścierwa (przepraszam, inaczej się nie da).
Moja 14-letnia siostra walczy z anoreksją. Wraz z rodzicami bardzo ją wspieramy, pomagamy jej wyjść z tego gówna jak tylko możemy. Kilka tygodni temu zauważyliśmy poprawę, niestety krótkotrwałą.
Powiedzcie mi, jak ona ma wyjść z tej choroby, podczas gdy koledzy z jej klasy wmawiają jej, że jest "grubą świnią, beczką, otyłą krową i musi schudnąć"? Niestety moja siostra jako anorektyczka wierzy w to i patrząc w lustro poważnie widzi osobę, na jaką kreują ją te dzieciuchy... Moi rodzice niejednokrotnie byli z tą sprawą u ich wychowawczyni, lecz ta machnęła na to ręką, tłumacząc, że to GŁUPIE ŻARCIKI, rodzice tych bachorów uważają, że DRAMATYZUJEMY.
Powiem krótko, jutro wraz z moim narzeczonym znajdziemy tych chłopczyków po szkole i tak im nagadamy (ewentualnie jeszcze nastraszymy), że odechce im się głupich żarcików, bo innego wyjścia nie widzę.
Ostatnio po pracy umówiłam się z dobrym znajomym na wino. Byłam mocno zmęczona po całym dniu, ale wieczór przebiegał naprawdę bardzo miło. Do tego stopnia, że po kilku lampkach zaprosiłam go do siebie.
I tutaj, cóż, prawdopodobnie moje zmęczenie plus wino dały o sobie znać. Sprawy zaczęły nabierać tempa i w pewnym momencie, w trakcie kiedy jego głowa znajdowała się między moimi udami... zasnęłam. Do tego stopnia, że nie dało się mnie obudzić.
Cóż, poranek wyglądał uroczo :D
Dawno nie czułam się tak niezręcznie. Mam nadzieję, że facet nie ma z tego powodu jakiegoś spadku samooceny.
Nie umówiliśmy się nigdy więcej. Ciekawe dlaczego :D
Zerwał ze mną chłopak po 4 latach związku. Gdy spytałam o powód, usłyszałam, że za dużo nas różni.
Jako przykład podał metodę obcinania paznokci... On obcina nożyczkami, ja obcinaczkami.
Głupszego powodu zerwania nigdy nie słyszałam.
Przez połowę podstawówki i całe gimnazjum ściany w moim pokoju były pomalowane na jasnoróżowy kolor, ale pokój nie był brzydki. Cholernie się wstydziłam różowych ścian, bo wszyscy mieli już „młodzieżowe” pokoje.
Na początku gimnazjum mieliśmy zrobić projekt w grupach. Moja grupa składała się z trzech osób: mnie i moich dwóch najlepszych koleżanek z klasy. Przy ustalaniu u kogo zrobimy projekt, Ania i Kasia (imiona koleżanek) uparły się, że ma to być u mnie. Mimo że tego nie chciałam, nie zaprzeczyłam, bo moja asertywność w tamtych czasach praktycznie nie istniała.
Wchodząc do mojego pokoju Kasia, która uważała się za przyszłego architekta i eksperta od dekorowania wnętrz, głośno oburzyła się:
- O mój Boże, ten pokój wygląda okropnie! Czy możemy stąd wyjść? Mój zmysł architektoniczny cierpi, gdy patrzę na te ściany!
Ania tylko się zaśmiała (nie należała do najmądrzejszych). I wtedy nastąpił historyczny moment w mojej nieśmiałości. Pierwszy raz odpowiedziałam na tego typu odzywkę (nie był to pierwszy raz, gdy usłyszałam od Kasi coś takiego). Pewnie powiedziałam:
- O mój Boże! Czy możesz stąd wyjść? Mój zmysł estetyczny cierpi, gdy patrzę na twoją twarz!
Koleżanki na chwilkę zatkało, po czym obie się na mnie śmiertelnie obraziły i wyszły trzaskając drzwiami.
PS Projekt zrobiłyśmy osobno, a ja znalazłam nowe prawdziwe przyjaciółki. :)
Mieszkam zagranicą, narzeczony, który jest dla mnie całym światem i najlepszym co mnie w życiu spotkało jest Niemcem. Kocham Polskę i kiedy tylko mam okazję wracam w swoje rodzinne strony. Moi rodzice nie akceptują jednak mojego związku i narzeczonego, tylko ze względu na jego pochodzenie. Jedyną osobą, która bardzo nas wspiera jest babcia, która w przeciwieństwie do moich rodziców mojego narzeczonego bardzo lubi.
W te święta przyjechałam do Polski, aby spędzić z rodziną pierwszy i drugi dzień świąt.
Moi rodzice, chociaż narzeczony nie przyjechał ze mną, dalej prawili bez przerwy nieprzyjemne uwagi na temat mojego związku. Nie przejmowałam się tym, bo i tak w planach miałam przez dwa dni zostać u babci.
Dla mojej babci, pomimo mojego wieku, jestem oczkiem w głowie i na każdy mój przyjazd cieszy się niemiłosiernie.
Kiedy siedziałam u babci jedząc ciastka cynamonowe, babcia postanowiła opowiedzieć mi rodzinną historię, którą nigdy nie dzieliła się nawet z moją matką, a którą sama usłyszała od swojej babci.
Tak więc moja praprababcia żyła w czasach II wojny światowej. Mieszkała razem z rodzicami i młodszą siostrą na wsi, gdzieś w okolicach Warszawy. Razem z rodzicami prowadzili jedyny sklep, jaki wtedy był w okolicy, tak więc mieli sporo pieniędzy. Do tego posiadali duże gospodarstwo oraz dom. Niemcy, którzy stacjonowali w tamtych okolicach często przychodzili do praprababci po jakieś jedzenie, a także zdarzało się, że jedli u nich w domu. Młodsza siostra praprababci zauroczyła się ze wzajemnością jednym z nich. Chociaż było to zabronione, spotykali się w tajemnicy, a jedyną osobą, która to wiedziała była praprababcia. Wiele razy próbowała ona wytłumaczyć swojej siostrze, że to co robi jest niebezpiecznie i niezbyt mądre, ta jednak była zakochana na zabój i nawet nie myślała, żeby zaprzestać spotkań z ukochanym. Rodzice, jak to w tradycji bywało, znaleźli narzeczonego dla swojej niezamężnej córki. Ona jednak zapierała się przed tym jak mogła, a kiedy rodzice dowiedzieli się o jej spotkaniach z owym Niemcem, dostała jedynie w policzek za sprowadzanie niebezpieczeństwa na rodzinę i więcej rozmów na ten temat nie było.
Finalnie ukochany zginął, a ona była z wybrankiem rodziców. Ten jednak nie dzielił jej wielkim uczuciem, ani ona jego, i od tego czasu zmieniła się całkowicie. W końcu, w bardzo młodym wieku, zachorowała i zmarła. Rodzina Niemca, którego kochała, przez długi czas wysyłała do naszej rodziny listy i zdjęcia, zdjęcia moja babcia ma do dzisiaj.
Cała historia bardzo mnie poruszyła, zresztą podobnie jak moją babcię. A najbardziej dotknęło mnie to, że mam takie samie imię, jak siostra mojej praprababci.
Ostatnio, gdy wchodziłam do samochodu, puściłam tak koszmarnego bąka, że mój chłopak sprawdzał pod butami i na wycieraczkach samochodu, czy nie ma gdzieś psiej kupy.
Resztę dnia zastanawiał się co tak śmierdziało. Nawet nie zażartował, że to ja, bo stwierdził, że bąki aż tak nie śmierdzą i to niemożliwe.
Nigdy się nie przyznam.
Dla leniwych TL:DR - Mój fetysz uratował zdrowie mojej narzeczonej
Z narzeczoną mamy dosyć aktywne życie seksualne - przebieranki, zabawki, BDSM. Natomiast wiadomo, wszystko w granicach rozsądku. Więc gdy kilka miesięcy temu zauważyłem, że po ostrym BDSM z użyciem całkiem pokaźnego dildo moja luba zostawiała po sobie ślad krwi z łona (i nie, była jakieś 2 tygodnie po okresie, więc na bank nie to), to wystraszyłem się nie na żarty.
W trybie pilnym załatwiłem prywatnie ginekolog, żeby zerknęła, czy nie musimy jechać do szpitala. Przez telefon babka dała do zrozumienia, że przy takiej ilości krwi i okolicznościach to raczej nic takiego, ale rano mamy podejść do gabinetu. No to rano heja, zawiozłem ją. Pani ginekolog bardzo w porządku, stwierdziła, że dosyć odpowiedzialnie się zachowaliśmy, a okoliczności zbyła śmiechem, ale po oględzinach stwierdziła, że nic się nie stało. W rozmowie wyszło, że prowadzi jakieś badania nt. poziomu hormonów u kobiet i zaproponowała narzeczonej darmowy pakiet badań krwi wart jakieś 1000 PLN za darmo, w zamian za uczestnictwo w tych badaniach. No jasne, czemu nie, w sumie luba sama miała sobie robić taki panel badań, bo mimo ćwiczeń nie spadała jej waga.
Wyniki - stan przedcukrzycowy i insulinoodporność. Na szczęście bardzo wcześnie wykryte przypadłości, i teraz po kilku miesiącach ścisłej i precyzyjnej diety od pani dietetyk + komplet leków na insulinoodporność luba schudła tyle ile chciała, hormony prawie w normie, sytuacja w zasadzie ogarnięta.
Ale do dzisiaj nikomu w rodzinie nie powiedzieliśmy, dlaczego narzeczona zrobiła sobie te badania...
Wiecie, co mnie najbardziej zdenerwowało w życiu?
Gdy odbierałam swoją 8-letnią kuzynkę ze szkoły i widziałam, jak inne dzieci się z niej śmiały, wytykały palcami, bo ma ogoloną głowę. No dobra, rozumiem to tylko dzieci, ale Ania (kuzynka) bardzo to przeżywała.
Może i ma 8 lat, ale udało jej się przezwyciężyć raka. Jest naprawdę dzielną i silną dziewczynką. Nie mogę znieść widoku smutku na jej twarzy, bo nikt nie chce się z nią przyjaźnić z powodu jej wyglądu.
Dodaj anonimowe wyznanie