#ncotP

Rok temu wracałam zamyślona do domu i w pewnym momencie podchodzi do mnie kobieta i pyta o godzinę, ja niewiele myśląc wyciągnęłam z torebki kalkulator i przeczytałam liczbę, która mi się na nim wystukała w torbie, po czym odeszłam. Dopiero po chwili zorientowałam się co zrobiłam ;D

#W1jjM

Mój ojciec czasami chcąc ukarać mnie i mojego brata nie płaci rachunku za internet w terminie. Wtedy zamiast strony przeglądarki pojawia się powiadomienie, że opłata nie wpłynęła.
Ojciec nie wie, że wystarczy kliknąć "zaakceptowałem", żeby dalej normalnie korzystać z internetu. Jest to najpilniej strzeżona tajemnica w naszym domu, a ojciec myśli, że jest cwany.

#evp1D

Opowiem pewną historię ku przestrodze.

Moim hobby jest airsoft (strzelanie się plastikowymi kulkami), tylko że repliki broni, z których strzelamy mają bardzo dużą moc, prędkość kulki to ok. 760 kilometrów na godzinę.
Kilka lat temu przyjechała do mnie ciocia z kuzynami (10 lat), chłopcy, gdy zobaczyli dwie repliki wiszące w moim pokoju, bardzo chcieli postrzelać. Kategorycznie im tego zabroniłem.

Chwilę później kuzyni poszli się bawić do domu, a my siedzieliśmy przy grillu. Nagle usłyszeliśmy okropny krzyk. Okazało się, że chłopcy wzięli repliki z mojego pokoju i zaczęli do siebie strzelać bez żadnej ochrony oczu.
Skończyło się na tym, że jeden z nich będzie do końca życia ślepy na jedno oko.

#52Gsv

Mam 24 lata. Jestem pielęgniarką na oddziale psychiatrycznym, a nie zdołałam pomóc własnemu chłopakowi. Zabił się godzinę po naszym spotkaniu, na którym planowaliśmy wspólne mieszkanie. Po jego śmierci dowiedziałam się, że chorował na chorobę afektywną dwubiegunową. Pracuję z takimi osobami, a PRZEZ 3 LATA ZWIĄZKU, nie rozpoznałam u Oskara żadnych objawów.
Słowa nie są w stanie oddać tego, jak cholernie siebie nienawidzę.

#cAIpT

Będzie o sąsiadach.
Kiedy czyta się o ciemnych katolikach z małych wsi, często to wszystko wydaje się być niemożliwe w XXI wieku. Niestety mam przykład tuż za własnym płotem, że to możliwe.
Moi sąsiedzi są niereformowalni. Jeszcze nikt nie zdołał przemówić im do rozumu. A naprawdę wielu próbowało.

Sąsiad pił i tłukł żonę, dzieciakom też nieraz przyłożył. Wzywanie policji skutkowało tym, że potem Kowalska wyzywała na pół wsi, że ona "se nie zycy łoskarżać jej Tośka''. Oczywiście co niedziela wszyscy Kowalscy w kościółku tuż przed ołtarzem. Dwa lata temu Tosiek po pijaku położył się w rowie i już się nie obudził. Lament był na całą wieś. Kowalska została sama z jedenastką dzieci. Jedna starsza córka wyszła za mąż za typa podobnego do ojca, druga jako jedyna rozsądna w tej rodzinie wyprowadziła się do pobliskiego miasta i dobrze sobie radzi. Pozostała dziewiątka ma od 16 do 5 lat. Starsi chłopcy idą w ślady ojca, większość dziewczyn nie lepsza. Najmłodsze są wiecznie usmarkane, brudne i obdarte. Opieka społeczna ma to gdzieś.
Nawet 500+ nie pomogło, bo w pierwszej kolejności trzeba było postawić olbrzymi pomnik Tośkowi i kilka innych dalszej rodzinie. W dodatku Kowalska jest zachwycona, że teraz może hojnie dawać na kościół, a księżulowi w to graj. Nieważne, że dzieciaki jedyny solidny posiłek jedzą w szkole - darmowy obiad.

Ostatnia akcja mnie jednak osłabiła do reszty. Tydzień temu zobaczyłem, że najmłodszy z chłopców płacze na podwórku. Zapytałem o co chodzi i okazało się, że ma siódme urodziny i wszyscy o tym zapomnieli. W dodatku dostał ochrzan za zjedzenie w tygodniu kanapki z wędliną. Żal mi się małego zrobiło, więc daliśmy mu z żoną dużą czekoladę i złożyliśmy życzenia. Niestety pochwalił się matce. Potem pochwaliła się, że zabrała małego do kościoła i kazała mu wręczyć czekoladę księdzu jako jałmużnę wielkopostną. I cała szczęśliwa, że mały dostał od proboszcza za to obrazek i życzenia urodzinowe. Myślałem, że moja żona ją za to udusi.
Potem opowiedzieliśmy o tym starszej z córek Kowalskiej, która przyjechała z tortem i prezentem. Teraz jest afera, bo dziewczyna chce trójkę najmłodszych dzieci wziąć do siebie.
Trzymam kciuki, żeby jej się udało, bo chociaż z tych maluchów wyrośnie wtedy coś dobrego.

#O8676

Kiedy byłam mała, miałam fazę na bajkę Toy Story. Zabawki, które żyją i mówią ludzkim głosem... to było dla mnie coś niesamowitego. Zrobiłabym wszystko, aby mieć taką zabawkę, z którą możesz się bawić, jak z koleżankami i kolegami z przedszkola.

Pewnego dnia, wracając z przedszkola, wpadłam na genialny pomysł.

Po powrocie do domu, wzięłam kartkę i pobazgrałam ją czerwoną kredką, a następnie wycięłam z niej małe serce.
Wzięłam nożyczki i zrobiłam wielką dziurę w plecach mojej ulubionej maskotki, po czym włożyłam do niej serce, mając nadzieję, że mój misiek magicznie ożyje. Kiedy poprosiłam swoją mamę o zszycie dziury, ta zapytała się, jak zrobiłam taką dziurę. Powiedziałam, że nie wiem i że chcę, aby mój misiek po prostu był znowu "zdrowy".

Mama zszyła moją maskotkę, nie pytając już o nic. Wycięte serduszko zostało w środku.

Niestety, misiek nie ożył. :(

#bZX92

Wkurwiają mnie ludzie narzekający na swój kredyt we frankach i żebrzący o pomoc. Wziąłeś kredyt w obcej walucie? To chyba logiczne, że musiałeś się liczyć z tym, że kurs może wzrosnąć, a jeśli o tym nie pomyślałeś/aś, to jesteś debilem.
Po prostu musiałem to z siebie wyrzucić.

#Ut7H1

Jak chodziłam do 1 klasy podstawówki, to moją nauczycielką była pani A., której córka była dwa lata młodsza. Pani A. uwielbiała podkreślać, jak cudowna jest jej córka, najlepiej porównując do nas; a że ja byłam skryta i wiedziała, że nie poskarżę się mamie, to często jej komentarze tyczyły się mnie.

Pamiętam, jak mieliśmy pokolorować jakiś obrazek. Starałam się, ale dużo wychodziłam za linię. Po skończeniu pani zebrała prace; gdy zobaczyła moją, to wyszła na środek, pokazała całej klasie i głośno powiedziała "Jak głupim trzeba być, żeby w wieku 7 lat nie potrafić kolorować? Moja córka jest młodsza i robi to dużo lepiej!".

Do dziś pamiętam to upokorzenie. Ze wstydem przyznam, że mimo że minęło jakieś 20 lat, nadal jest mi przykro, jak sobie przypomnę śmiechy innych dzieciaków.

#YZV6y

Obecnie jestem dorosłą kobietą, mam swoją rodzinę. Kiedy czytam wyznania dzieci źle potraktowanych przez rodziców, to przypomina mi się wiele sytuacji z mojego życia, kiedy to moja mama wstrętnie się zachowała wobec mnie.

Od dziecka byłam porównywana do innych koleżanek, oczywiście to ja byłam tą gorszą osobą. Jak przyszli goście, to mama mnie przy nich krytykowała o wszystko. Zawstydzała mnie. Po co? Nie wiem.

Jej metodą wychowawczą było upokorzenie mnie przy innych - jak miałam około 14-15 lat, przeciekła mi podpaska i poplamiłam bieliznę. Zaprałam te nieszczęsne majtki, odłożyłam tak, żeby nie leżały na widoku i wyszłam z łazienki (takie plamy trudno schodzą, więc przed wypraniem chciałam jeszcze namoczyć). Przyjechali do nas ciocia i wujek. Kiedy stałam obok nich, mama wyszła z domu i ze złością do mnie "masz wyprać te poplamione krwią majtory!". Miałam ochotę umrzeć ze wstydu... Tak jakby nie można było powiedzieć mi dyskretnie.

Wiele razy w przypływie potrzeby pocieszenia czy rady rozmawiałam o czymś z mamą i się jej zwierzyłam, to później wykorzystywała to przeciwko mnie.

Nigdy mnie za nic nie przeprosiła, nie powiedziała, że mnie kocha.

Mając 13 lat opisywałam w pamiętniku moje pierwsze zauroczenie, wszystkie przemyślenia, marzenia. Zgadnijcie co. Ona go przeczytała. Nabijała się ze mnie, że zakochałam się w Łukaszu i rozpowiadała o tym co wyczytała wszystkim naokoło. Wiecie, jak się czułam? Jak obdarty z godności śmieć. Moja prywatność została perfidnie zgwałcona. Wtedy przestałam jej ufać całkowicie.

Wyzwiska? Ty gnoju, kurwo, szmato jebana, suko pierdolona. Zazwyczaj kiedy miała zły humor, to wyżywała się na kim popadło.

W szkole mieliśmy na jednym przedmiocie prowadzić zeszyt w taki sposób, że pisaliśmy tylko na prawej stronie, lewa była na nasze notatki, definicje, wzory itd. Co zrobiła moja mama? Jak sprawdzała mój zeszyt, to zobaczyła, że co druga strona jest pusta. Co robi normalny człowiek? Pyta dlaczego tak jest. Co zrobiła ona? Wściekła się: "Ty suko zajebana!!! Dopiero kurwa początek roku, a ty już masz zaległości leserze pierdolony, nieuku!".

Kiedy przychodziły moje koleżanki, to właziła do mojego pokoju i siedziała z nami. Nie dało się jej wyprosić...

Kiedy miałam jakieś 18 lat, to zaczęła się u mnie jakaś infekcja intymna, niesamowity świąd, spuchnięte wargi sromowe, nie mogłam tego znieść. Nie było mnie stać na prywatną wizytę, więc został NFZ, gdzie są kolejki. Przełamałam się i poszłam jej zapytać gdzie mogę najszybciej dostać się do ginekologa, bo mam jakąś infekcję. Zwyzywała mnie i dodała, że to od kurwienia się.

Jak czytam pod wyznaniami porady typu "powiedz rodzicom, to Ci pomogą", to chce mi się śmiać, bo niektórzy mają takich rodziców, że nie pomogą, a jeszcze upokorzą.

Wiem jakim rodzicem nie być.

#QMRGB

Studiuję w Rosji, przynajmniej w tym semestrze. Sytuacja miała miejsce w kawiarence w dużym rosyjskim mieście.
Siedzę sobie, piję kawkę, przy stoliku, dwa stoliki na lewo obok mnie przy osobnym stoliku młoda dziewczyna, pewnie też studentka, nad laptopem, a pomiędzy nami facet, po którego stroju i karnacji widać, że nie Rosjanin, co najwyżej mieszkaniec jakiejś rosyjskiej republiki albo Arab. Ale tam jest ich dużo, więc nikt nie zwraca na to uwagi. I po kilkunastu minutach nagle zamiast czytać swoją książkę, nad którą siedział, perfidnie odwraca się i zaczyna macać po tyłku siedzącą na krześle dziewczynę, ta załadowała mu w pysk prawym sierpowym. Muszę tu przyznać, że dojebała perfekcyjnie, jak zawodowy bokser całą pięścią, a nie jak większość kobiet z liścia. Nos najpewniej złamany, krew gościowi leci, a ludzie się bulwersują. Było tam oprócz nas kilka osób, dwóch facetów łapie zboczeńca i trzyma, a kelner każe trzeciemu lecieć po patrol policji. Są blisko na placu, przy którym leży kawiarnia, zawsze jakiś patrol tam jest. Po kilku minutach przychodzą i rutynowo sprawdzenie dokumentów, spisanie danych świadków i obczajenie sytuacji. Dzikus zaczyna się szarpać, chce uciekać i nie chodzi to u żadne inwektywy rasowe, po prostu wyrywał się jak jakiś małpiszon, kopał i ciągnął do drzwi czterech ludzi (policjanci i ci dwaj faceci nie mogli go utrzymać), kubki zbił, stoliki przewrócił, ale policjanci walnęli z gumowej pały, rzucili go na bar i oparty plecami o ladę nie miał możliwości ruchu. Skuli go i tyle miał. No i wtedy zaczyna się kajać jaki on niewinny, jak go źle traktują. Ktoś, kto minutę wcześniej ładował z buta, teraz udaje niewiniątko. Ale wszyscy wiedzieli jak było i co najwyżej mieli ochotę jeszcze mu dowalić. Policjant spokojnie mówi mu, że on takich rzeczy nie znosi i to, że przyjechał do Rosji na studia (jak się okazało) nie daje mu żadnych praw. Goszczą go i to on ma się dostosować, bo inaczej oni się nie będą p##dolić z nim jak we Francji i u nich co najwyżej dostanie pałą, jak nie będzie respektował rosyjskich zasad. A jak mu się nie podoba, to możemy cię oddać panom (wskazał na tych trzech facetów) i oni z chęcią oddadzą ci za te ciosy. Albo Misza (drugi policjant), pamiętasz tych kiboli z wczoraj, oni z chęcią by się nim zajęli... he, he. Potem powiedział: Idziemy na komisariat i grzecznie, bo to, żeby dojść tam bez uszkodzeń, to jest twój interes, nie nasz. A pani i pan (jeden z tych facetów - miał rozcięte usta) proszę iść do szpitala i zadzwonimy potem, żebyście państwo złożyli zeznania - próba gwałtu, pobicie i atak na policję, wylecisz z Rosji.

A ja? Zabrałem Nataszę do szpitala (lekkie zadrapania) i umówiliśmy się w tej kawiarni tydzień później ;) Jesteśmy po kilku randkach i złożeniu zeznań. A gościa ''deportują'' z Rosji na zbity ryj.
Dodaj anonimowe wyznanie