#6g1ur

Okres przedświątecznych zakupów. Warto zaznaczyć, że mój mąż to wielki fan Gwiezdnych Wojen, więc oczywiście szukałam czegoś w tej tematyce.
Chodziłam po galerii i zobaczyłam na wystawie sklepu z zabawkami piękne pluszowe maskotki Lorda Vadera. Oglądam je, podchodzi do mnie pani i pyta:

– Czego pani poszukuje?
– Czegoś z Gwiezdnych Wojen.
– A ile dziecko ma lat?
– Yyyy... 47.

Kolor twarzy tej pani oraz mina – niezapomniane :D

#PMiq2

W zeszłym roku wybrałam się na zakupy do jednego z supermarketów. Po zrobieniu zakupów wychodząc przed sklep, zorientowałam się, że nie ma tam mojego roweru. Wściekła jak diabli, klnąc pod nosem, zadzwoniłam na policję i opisałam dyżurnemu moją jakże przykrą sytuację. Po wysłuchaniu mojej relacji zawiadomił mnie, że na miejsce został wysłany patrol. Po przyjeździe policji znowu musiałam opisać, co się stało i kiedy już miałam opisać wygląd roweru, przypomniało mi się, że przecież do sklepu przyszłam na pieszo...

Jeden z policjantów skomentował to tylko słowem „blondynka”, drugi zaś był tak uprzejmy, że zaśmiał się tylko cichutko. Miasteczko nieduże, więc teraz gdy mnie widzą, to się zatrzymują i pytają, czy mnie podwieźć, bo przecież rower zgubiłam :D

#bZ3cU

Jestem z moim mężem 25 lat (18 po ślubie) i nie mogę już na niego patrzeć. Mam wspaniałych dwóch synów, choć ten starszy dał mi nieźle popalić (narkotyki, kradzieże, nawet we własnym domu kradł), skończył szkołę na poziomie podstawowym, kurator – po prostu masakra. Na szczęście młodszy syn to przeciwieństwo starszego.
A mój mąż mnie odrzuca. Nigdy mnie nie uderzył ani dzieci, jest za to okropnym chamem. Nie zważa na to, że ktoś może słyszy lub patrzy, po prostu wyzywa jak popadnie. Mnie, dzieci... Kiedyś jeszcze zwracałam mu uwagę, ale teraz już nie mam siły. Mam 40 lat, a czuję się, jakbym była nic nie znaczącą istotą. Wszystkim naokoło mówię, że jest super, ale w środku czuję, że się rozpadam na kawałki. Chciałam, żeby moje dzieci miały ojca (mój odszedł do innej kobiety, jak miałam 5 lat), ale czuję, że dłużej nie dam rady.

#QujuD

Parę lat temu koncertował w naszym mieście zespół Kult. Korzystając z okazji, zebrałem paru kolegów i poszliśmy na występ. Był z nami również jeden Łotysz i Estończyk, Siergiej.
Podczas wykonywania utworu „Polska” hala wypełniona po brzegi skakała i śpiewała razem z zespołem. Wszyscy oprócz Siergieja. Pech chciał, że Kazik to zauważył, wyciągnął do niego mikrofon i spytał, dlaczego nie śpiewa. Siergiej tylko się zmieszał i oczywiście nic nie odpowiedział.
Po chwili zerkam w stronę Łotysza, a on już nerwowo rusza ustami, imitując śpiew :D

#Akyku

Do mojego byłego miejsca pracy musiałam dojeżdżać komunikacją miejską. Jako że miałam na szóstą rano, zimą było ciemno, kiedy ok. 5:30 wysiadałam jako jedna z niewielu osób na przystanku, aby zrobić krótki spacer do miejsca pracy. Przeważnie szłam dzikim skrótem, który prowadził do głównej ulicy przez jakby „łączkę” wydeptaną ścieżką, zamiast iść naokoło. I tak sobie szłam pewnego zimowego ranka i nagle za sobą usłyszałam kroki. Zwolniłam i nasłuchiwałam, kroki były wyraźne. Kto mógłby podążać za mną? I dlaczego akurat tędy? Odwróciłam się. Nie zobaczyłam nikogo. Szłam dalej i... znowu kroki. Zaczęłam panikować, przyspieszyłam i kroki za mną również. Zaczęłam biec, ten ktoś za mną również. Teraz byłam już nieźle obsrana, wydarłam się coś w stylu: „Wypierdalaj ode mnie!” i odwróciłam się... ale nikogo tam nie było. 
Okazało się, że te „kroki”, które słyszałam, to był mój breloczek, który niedawno kupiłam i przypięłam do plecaka...

#4KPoR

Jestem po rozwodzie. Sąd orzekł winę żony. Odkąd dowiedziałem się, że mnie zdradziła, domagałem się właśnie takiego rozwiązania. Ona z kolei oponowała, koniecznie chciała rozwód z winy obu stron, wynajęła nawet prawnika. Wyciągała z kontekstu najróżniejsze sytuacje, byleby przedstawić mnie w jak najgorszym świetle. Nie dogadała się jednak ze świadkami i ci, nawet bez namawiania, sytuacje przedstawiali z podkreśleniem kontekstu, przez co nie byłem już taki straszny, a wręcz zyskiwałem. Ostatecznie orzeczony został rozwód z jej winy.

Parę tygodni później wspólna znajoma poinformowała mnie, jak moja była wszem i wobec rozpowiada, jaka to ona jest zapobiegawcza – zgodziła się na wzięcie winy na siebie praktycznie na samym początku, bo traci na tym tylko i wyłącznie prawo do alimentów, a przy moich zarobkach i tak niewiele by tego było – ona ze swoim misiem zarabiają tyle, że nawet by nie zauważyli różnicy.

Mijały miesiące, ja zmieniłem pracę na znacznie lepiej płatną. Pochwaliłem się tym faktem na twarzoksiążce, a że ogłoszenia o pracę na tym stanowisku w tej firmie wraz z widełkami wciąż wisiały gdzieś w internecie, co bardziej dociekliwa dusza bez problemu mogła wywnioskować, że zarabiam... no, dużo.

Długo nie musiałem czekać – następnego dnia wspólna znajoma dała mi cynk, że moja była nie jest już taka zaradna i wszystkich informuje o tym, że winę wzięła na siebie, bo ją szantażowałem i praktycznie pobiłem. Że w sądzie kłamałem i przekupiłem świadków. Że odkąd ją biedną bez powodu wyrzuciłem z domu, żyła w nędzy i ledwo wiązała koniec z końcem, podczas gdy ja żyłem jak pączek w maśle. Że żądałem kosmicznych alimentów, a ona w swojej dobroci była gotowa je wypłacać. No brakowało w tych opowieściach jedynie wzmianki o tym, że w Wigilię, żeby móc coś zjeść, handlowała zapałkami i umarła z zimna i głodu...

Opisy odmienne i rzetelne jak relacje z Marszu Niepodległości w TVN i Republice...

#rogB1

Dwa lata temu mój facet mnie zdradził. Zrobił to na imprezie. Ja musiałam być w pracy, więc poszedł sam. Całą noc się o niego zamartwiałam, bo nie dawał znaku życia, a zawsze lubił „grube” imprezy. Pamiętam jak dziś, jak potem całą niedzielę koło niego latałam, bo zdychał od nadmiaru alkoholu.

Wybaczyłam, ale do tej pory nie mogę sobie poradzić z tym wstydem i upokorzeniem, które mi zafundował. Nie mogę wybaczyć sobie, że ja się o niego zamartwiałam, podczas gdy on dymał koleżankę. Czuję się jak gówno. Nie powiedziałam o tym nawet swojej najlepszej kumpeli, bo się tego wstydzę.

#DvKVU

Wiele lat temu wszedłem sobie na pewien czat, żeby znaleźć tzw. cichodajkę (o istnieniu stron z ogłoszeniami wtedy jeszcze nie wiedziałem). Zaczepiłem jakąś dziewczynę, ale zamiast od razu napisać, o co chodzi, zaczęliśmy w miarę normalnie rozmawiać.

Nie owijając w bawełnę – jesteśmy już prawie 10 lat po ślubie i ona nigdy nie dowie się, po co wtedy byłem na tym czacie.

#SVzy2

W mojej rodzinie był alkoholizm. Podczas jednej z imprez rodziców, gdy miałam 10 lat, uciekłam z domu. Zima, śnieg na dworze, a ja w spodniach, laczkach i na krótkim rękawku wybiegłam z domu po tym, jak moja rodzicielka chciała mnie uderzyć za to, że podrywam jej nowego faceta. Ale to nie był wtedy mój największy problem. Najgorsi byli ludzie mijani po drodze do mojej przyjaciółki. Jakaś babcia mnie opierdzieliła, że jestem głupia, że tak ubrana na mróz wychodzę i rodzice powinni mi tyłek przetrzepać. Jakiś facet (30+) wyśmiewał mnie razem z kolegami podczas jazdy autobusem, czy czasem nie jest mi zimno i on może mi pożyczyć jedną rękawiczkę, to się może ogrzeję. Kobieta w wieku około 40 lat pokiwała głową z dezaprobatą i skomentowała, że teraz młodzieży się w dupach poprzewracało, że chodzą ubrani jak lato mimo mrozu na dworze.
Nikt się nie zainteresował dzieckiem, które idąc/jadąc do koleżanki, trzęsło się z zimna. Nie mam pojęcia dlaczego, może godziny wieczorne i ludzie byli zmęczeni po pracy? Może wyglądałam na więcej lat, niż miałam i myśleli, że jestem zbuntowaną nastolatką? Do dziś mnie to zastanawia.
Dodaj anonimowe wyznanie