#46tHw

Dawno temu moja mama była opiekunem na koloniach. Miałam około 5 lat i tata dowiózł mnie do niej w połowie turnusu. Z racji tego, że byliśmy nad morzem, często na plaży odbywały się różne zabawy i konkursy. Jednym z nich było budowanie z piasku. Jedni budowali zamki, jedni różne zwierzęta, jeszcze inni narzędzia, a jacyś chłopcy zbudowali kibel...
I właśnie na tej plaży kilka godzin później zachciało mi się sikać. Chyba domyślacie się, co wymyśliła moja mama, gdy okazało się, że w pobliżu nie ma Toi-Toia? Do dziś śni mi się to po nocach.

#TChdS

Niedawno szukałam sukienki na wesele i udałam się do niewielkiego butiku, który polecała mi mama. Pani kasjerka nie wyglądała zbyt miło od samego wejścia i co chwilę rzucała w moją stronę dziwne spojrzenia. Nie zwracałam na nią za bardzo uwagi. Wzięłam trzy sukienki do przymierzenia i już chciałam iść, żeby je na siebie założyć, ale zastąpiła mi drogę. Spytała jaki rozmiar wzięłam. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że 38/40, bo taki zazwyczaj noszę. Uśmiechnęła się do mnie z pogardą i wypaliła "Pani? Pani 38? Przecież to śmieszne. Od razu widać, że 46". Przyznam, że trochę mnie zamurowało, więc tylko uśmiechnęłam się i chciałam ją wyminąć, a ta trzyma te sukienki w swoich szponach i ani rusz. Pytam się grzecznie o co chodzi, przymierzalnia nieczynna czy co? A ona "Pani wybaczy, ale te sukienki nie są dla pani, my nie mamy takich dużych rozmiarów". Trochę mi już to babsko zaczęło działać na nerwy, więc wyszarpnęłam jej te rzeczy i powiedziałam, że lepiej znam swój rozmiar, a ta znowu mnie napastuje i mówi, że jak wątrobianka będę wyglądać, a plus size mają naprzeciwko. Wkurzyłam się niemiłosiernie i wyszłam.

Chciałam złożyć donos do właścicielki, ale jak się okazuje, to ona nią jest. Po całym zdarzeniu jest mi nadal bardzo przykro i sama już nie wiem co mam robić. Z jednej strony mam ochotę jej też narobić przykrości, opisać na wszystkich forach co mnie tam spotkało, ale z drugiej strony trochę mi głupio. I cały czas się zastanawiam, co w tę babę wstąpiło.

#3Cr2Y

Od małego byłam zawsze tchórzem. Każde nastraszenie mojej jakże "odważnej" persony kończyło się płaczem i uciekaniem w ramiona mamusi. Niestety to pozostało mi do dziś. Gdy jest noc, ciemno i buro, a świat zła budzi się do życia - spidalam do łóżka mojego mamuta (znaczy się mamy). Zdarza się to dość często, 3-4 razy w tygodniu.

Parę tygodni temu postanowiłam nocować u mojej koleżanki. Poplotkowałyśmy, pojadłyśmy, ogoliłyśmy nogi, obejrzałyśmy horror... a potem poszłyśmy spać. Niestety, obudziłam się w wystraszona w środku nocy, czując potrzebę przytulenia się do mojej rodzicielki. Jak pomyślałam - tak zrobiłam.

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy rano obudziłam się przytulona do taty koleżanki.

#A32U3

Witam, pamiętacie może wyznanie dziewczyny, która przeszła 3 operacje ucha bo miała niedosłuch, jednak nic one nie pomogły i bała się, że będzie zmuszona chodzić w aparacie słuchowych, a to ją przerażało? Dziś mija ponad miesiąc od mojej 4 operacji, tak zdecydowałam się po raz kolejny na zabieg z ogromną nadzieją, na to że w końcu będzie dobrze i wiecie co? 


W końcu się udało, słyszę o wiele lepiej na moje lewe ucho, ulga jest ogromna, lekarz powiedział, że jak przez miesiąc od operacji wszystko będzie w porządku to powinno już tak zostać. Bardzo się cieszę z tego powodu, mam teraz nadzieję, że uda mi się otworzyć przed ludźmi i znaleźć, w końcu miłość :).

#j1jsz

Świat widziany oczami dziecka.

Jak byłam mała, poszłam z mamą do wypożyczalni kaset VHS. Popularność tej wypożyczalni nie była za duża, więc przy ladzie pani miała coś w rodzaju kiosku i stojak z bibelotami w stylu breloczki z plastikowych osób. Jedną z takich rzeczy było nadmuchane serduszko z narysowanym uroczym duszkiem i w środku było jakieś sreberko. Na moje pytanie o to co jest w środku usłyszałam, że guma.

Bardzo mi się to spodobało. Pojedyncza guma do żucia, zapakowana w nadmuchane serduszko z wizerunkiem duszka. Była prześliczna. Prosiłam mamę, żeby mi kupiła, ale ta mówiła, że nie, bo brzydkie, a ja nie rozumiałam co jej się nie podoba w tym serduszku.

Dopiero po latach zrozumiałam, że rysunek na serduszku to nie duszek, a w środku była guma bynajmniej nie balonowa.

Ach, ta niewinność...

#5NgMP

Na dodatkowych zajęciach z wychowania fizycznego grałyśmy w piłkę ręczną. W pewnym momencie pośrodku boiska zbiegło się kilka dziewcząt chcących odebrać piłkę. Gdy dziewczyny rozbiegły się, bo piłka została podana dalej, ktoś w tamtym miejscu zauważył zwiniętą, grubą skarpetę. Zaczęły się śmiechy, że wypadła ze stanika. Oczywiście żadna z dziewcząt nie przyznała się...

W tym ja, to była moja skarpeta i wypchałam nią stanik.
Cóż, głupota i wstyd. :) Na szczęście do żadnej z dziewczyn nie przypisano skarpety.

#W1J1c

Przychodzę na przystanek autobusowy. Chciałem sprawdzić na telefonie, która godzina, ale pech chciał, że mi się rozładował.

Widzę jakąś blondynę, więc podbijam.
- Cześć, możesz mi powiedzieć, która godzina?
- Sorry, mam chłopaka.
- Ja dziewczynę. To która godzina?
Generalnie ją zamurowało. Po pewnym czasie odpowiedziała 8:23.

#Uh4ji

Gdy miałam coś koło 11 lat, marzyłam o tym, aby mieć dezodorant. Niektóre koleżanki takowe już posiadały, czym szczyciły się na wf-ie... a pot w tym wieku, no cóż, zaczynał już pachnieć nieco inaczej, z czym nie czułam się zbyt komfortowo.

Jednak wiedziałam, jakie będzie podejście mojej mamy - pobłażające wyśmianie tematu, bo głupoty wymyślam, po co mi to, ona w moim wieku itd...

Tak więc po kryjomu, za własne oszczędności, w lokalnej drogerii kupiłam sobie dezodorant w kulce (ile stresu przy kupowaniu!!).

Używałam go, kiedy nikt nie widział, po czym chowałam w szufladzie między ubraniami. Jednak cały czas bałam się, że zostanie znaleziony, a ja wyśmiana... Po tygodniu nie wytrzymałam już życia w ciągłym strachu i zawinęłam go w papier toaletowy, po czym wyrzuciłam do śmietnika.
Dodaj anonimowe wyznanie