#giZSt
Po roku wszystko zaczęło się psuć, zaczęły się kłótnie, brak kontaktu przez kilka dni, jednakże cały czas się godziliśmy. Zauważyłam, że coraz więcej czasu spędza ze swoimi kumplami. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że pisaliśmy ze sobą co raz mniej, o rozmowach na Skype zaczynałam już zapominać.
Pewnego dnia miarka się przebrała. Stwierdziłam, że skoro jego koledzy są ważniejsi ode mnie i nie potrafi nawet na 5 minut do mnie zadzwonić, to nie będę mu już więcej przeszkadzać. Pojechałam do niego, żeby zabrać moje rzeczy i z nim zerwać. Dzwoniłam do jego domu, ale nikt nie otwierał. Drzwi były otwarte, więc weszłam i skierowałam się do pokoju chłopaka. To co zobaczyłam w środku sprawiło, że całe pożywienie które tego dnia spożyłam chciało się wyrwać na wolność, bynajmniej nie dolną częścią ciała.
Mój chłopak mnie zdradzał... Ze swoim przyjacielem... Nie mogę wymazać tego obrazu z pamięci. Wzięłam moje rzeczy i jak najszybciej uciekłam. Chyba nie mam szczęścia do miłości.
Współczuję.. :( Trzeba nie mieć wstydu, żeby tak oszukiwać.
Dokładnie :)
To też brak szacunku zarówno dla autorki jak i tego chłopaka
Byłaś jego przykrywką.
*
Bardzo współczuję :) życzę ci żebyś znalazła prawdziwą miłość, z którą będziesz robiła projekty biologiczne :DDD
Ah! Coraz więcej widzę osób uzależnionych od anonimowych, które czytają wszystkie wyznania na bieżąco :D
Ps Ja też do nich należę ^^
#Tenisista77 też tak masz, że co chwilę odświeżasz, żeby zoabczyc czy jest nowe wyznanie? :DDD
Tak! Głównej nawet nie przeglądam, bo wszystko widziałam w poczekalni :D
Ps Tenisistka* :D
Jezu dokładnie tak jak ja <333
Dlatego ja mam neta w fonie i mam co robić na przerwach ^^
Chyba, że jest bi i nie mógł się zdecydować :p
Nie wiem kim trzeba być, żeby robić coś takiego. Mógł przynajmniej szczerze z tobą porozmawiać i wyznać prawdę...
Myślę, że ciężko mu było o tym z kimkolwiek rozmawiać. Ale to nadal niczego nie tłumaczy. Zdradził...szkoda dziewczyny :)
Kochana strasznie Ci współczuję, skoro tak się zachował to nie jest Ciebie wart! Nie załamuj się dla takiego chama nie warto. Jeszcze napotkasz w swoim życiu osobę, która da Ci miłość i bezpieczeństwo. Najważniejsze jest to aby się nie załamywać. Ja wiem, że to boli ale pokaż wszystkim, że potrafisz być silna i byle kto Ci tej siły nie odbierze! Trzymaj się! ;)
Pięknie napisane :")
Dziękuję bardzo ;) Trzeba wspierać swoją anonimową rodzinę ;)
Nie wiem jakim człowiekiem trzeba być żeby tak wykorzystywać drugą osobę....
Dobrze, że się dowiedziałaś teraz, a nie np po ślubie.. Trzymaj się.
No ślubu to by raczej nie było ;)
@willmissyou niestety, czasami dochodzi do ślubu - wszystko, byleby tylko sprawić pozory, że nie jest się homoseksualista... bywa tak, jak ktoś ma bardzo konserwatywna rodzinę lub nie chce się przyznać sam przed sobą do swojej orientacji
Jak nie może sie przyznać przed samum sobą nawet, to powinien się leczyć
Współczuję :( Kiedyś na pewno znajdziesz tego jedynego. Trzymam za Ciebie kciuki.
Nie tylko mężczyźni potrafią zrobić takie świństwo, około roku temu wraz z moją dziewczyną, Mileną szukaliśmy trzeciej osoby, która wynajmowałaby z nami mieszkanie. Po długiej batalii z różnymi mniej lub bardziej dziwnymi kandydatami na współlokatora, wybór padł na najlepszą z nich wszystkich - Julię. Gdy się wprowadziła nasze życie zamieniło się w istną sielnankę. Nie mieliśmy żadnych większych problemów. Z J świetnie spędzaliśmy dni, podzielaliśmy pasje, a z biegiem czasu zaczęliśmy planować razem przyszłość (walacje, wyjazdy, pracę w tym samym miejscu itp.). Dziewczyny wspaniale się ze sobą dogadywały, były wprost nierozłączne.
I stało się. Urządziliśmy imprezę, zabawa była przednia, alkohol lał się strumieniem... Po parapetówce, sam nie wiem jak J, M i ja przespaliśmy się ze sobą. Stało się. Nie potrafię tego wytłumaczyć, a każdy powód jaki chciałbym podać wydaje mi się marnym usprawiedliwieniem.
Nazajutrz dziewczyny przeszły z tym do porządku dziennego i tak to wygląda do chwili obecnej. Z naszego związku zrobił się nagle trójkąt. Na początku było cudownie, dwie wspaniałe kobiety tylko dla mnie. Koledzy zazdrościli, a ja? Cóż, ja jestem zagubiony. J mnie powoli irytuje. Zazdroszcze im tego, że są takie... Jakby połączone. Myślą w ten sam sposób, pasują do siebie jak połówki tego samego jabłka. Jakby były dla siebie stworzone.
Siłą rzeczy czuje się zbędnym dodatkiem. Chcialbym cofnąć czas. Bo mimo całej miłości do M, nie potrafię kochać J. Chciałbym mieć moją dziewczyne tylko dla siebie...
Rozmawiałeś ze swoją dziewczyną? Mówiłeś jaki jest problem? Może warto byłoby spróbować to wyjaśnić.
Plusik za właściwe użycie słowa "bynajmniej" :) A chłopaka współczuje :(
Kurcze, wstyd mi za takich ludzi. Mam nadzieję że znajdziesz tego jedynego. :)