#frZGQ
Rodzice mojej mamy to ludzie cudowni, pełni miłości i dobroci. Za dziadka dałabym się pociąć, a za babcią pójdę wszędzie jednak są jeszcze rodzice mojego taty.
Dziadek to cudowny człowiek z ciężkim charakterem, jednak można się z nim na spokojnie dogadać nie wszczynając kłótni. Traktuje wszystkich na równi. Nikt nie jest lepszy czy gorszy. Natomiast mama mojego taty to (za przeproszeniem) stara zołza. Mam kuzynkę starszą o 5 lat. Kiedyś razem wyjeżdżałyśmy na wakacje do babci. Uwielbiałyśmy się razem bawić, do czasu kiedy to babcia zaczęła nas od siebie separować. Nagle stałam się tą gorszą, musiałam starć się o jej względy.
W podstawówce same 4 i 5 by babcia była dumna (rodzice nigdy nie naciskali na moją naukę. Twierdzili, że im bardziej będą naciskać tym bardziej mi nie będzie się chciało uczyć). Kiedy przyjeżdżała na odwiedziny narzekała na mamę, bardzo chciała by tata ją zostawił bo... nie spełniała jej wymogów. Wszystkie kłótnie pomiędzy nią a rodzicami odbijały się na mnie i moim bracie. W połowie 5 klasy wysłała tylko list, że nie chce mieć nic do czynienia z tatą.
Przestała przyjeżdżać, dzwonić czy pisać. Nie rozumiałam wtedy dlaczego. I tak żyłam ze świadomością odrzucenia przez jednych dziadków (babcia nakręcała dziadka i kłamała na nasz temat przez co i on urwał kontakt). Na początku bolało ale miłość od rodziców mojej mamy potrafiła zastąpić miłość drugich dziadków. Rodzice powtarzali, że przecież mogę sama napisać do babci nigdy nie wmawiali nam, że jest złą osobą i chcieli byśmy mieli kontakt jednak ja nawet nie wiedziałam co miałabym jej napisać/powiedzieć.
Dopiero gdzieś w 1 liceum dostałam paczkę. Była to paczka od babci z listem i numerem telefonu. Na początku nie wiedziałam jak mam się zachować. Jednak rodzice poprosili bym zadzwoniła, bo skoro babcia pierwsza wyciągnęła rękę to nie ładnie byłoby nie zadzwonić i nie podziękować. Tak odświeżyły się nasze relacje ale... babcia przez ten cały czas była za kuzynką. Znów wróciłam do motta "Rób tak by babcia była dumna i kochała cię jak kuzynkę". Święta spędzone u niej to była katorga dla mojej psychiki.
Wiecznie słyszałam, że X zrobiła to, a X zrobiła tamto. Jedynie dziadek był za mną i mówił, że jest dumny bardziej ze mnie i mojego brata niż z kuzynki. Kolejne spotkania z nią opierały się na mówieniu o X. Czara goryczy przelała się kiedy pochwaliłam się moim 5 letnim związkiem. Była zła, że nie mam jeszcze ślubu i dziecka, a X już ma. Wtedy wygarnęłam jej wszystko co mnie bolało i że kuzynka wpadła i dlatego wzięła ślub w wieku 20 i miała już dziecko. Nie docierało nic, ba nawet mówiła, że ja też byłam wpadką (urodziłam się ponad rok po ślubie rodziców). Kontakt się urwał, a ja nie wiem czy postąpiłam dobrze.
Technicznie rzecz biorąc, nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś Ty też była wpadką - nie każdy chce mieć dziecko od razu po ślubie. Ale co za różnica?
Tez nie rozumiem co jest zlego w byciu "wpadka". I takie degradowanie kobiety, bo "wpadla". Tym bardziej skoro oboje (kuzynka i ojciec dziecka) wzieli za to odpowiedzialnosc i razem wychowuja dziecko. A nawet jesli wychowywalaby sama - nalezalby jej sie podziw, a nie besztanie "bo zrobilas sobie dzieciaka i teraz musisz chowac"
Ale nie ma mowy w wyznaniu o tym, że bycie wpadką jest złe. W wyznaniu napisane jest, że kuzynka wzieła ślub (przez wpadke), a dziewczyna z wyznania nie ma ślubu mimo 5 letniego związku z chłopakiem, co nie podobało się jej babci. Sądze, że bardziej chodzi o ślub niżeli o to czy bycie wpadka jest złe.
W małżeństwie nie ma czegoś takiego jak "wpadka". Po ślubie może być "nieplanowane" albo, jak u nas "planowane, ale później". O wpadce nie na żadnej mowy. Jak ktoś nam mówi, że nasze drugie dziecko jest "wpadką", uruchamia mi się taki przełącznik, że mało kto mnie później dalej lubi.
jak jest wpadka to znaczy, że nie chcesz nawet przed ślubem :D
Wpadka jest wtedy, kiedy jest nieplanowane i Twoje naindorzenie się oraz pokrętna semantyka nie zmienią tego.
Ja rodziny od strony dawcy plemników nie znam. Ze cztery lata temu chyba, odezwał się, chociaż to przesada, zwyczajna kartka z dopiskiem, aby skontaktować się z matką dawcy plemników od jego brata. Bo starej należy się szacunek, miłość, przecież tyle dla mnie zrobiła. Co zrobiła? Nie uznała mnie, moją Mamę zwyzywała, jak się zdecydowała rozwieść z jej synem-alkoholikiem i damskim bokserem, a moich Dziadków, rodziców mojej Mamy, opluła przed wyjściem z informacją, że zniszczy nam życie w każdym aspekcie. Do tego było coś o karze boskiej i przekleństwu.
Sama się musiałaś widocznie się przekonać, lepiej teraz niż później albo w ogóle. Niektóre matki mają jakąś ideę fiks na punkcie życia swoich dzieci - z kim mają wziąć ślub, jak się najlepiej pobudować (i gdzie), jakie meble, jak zrobić dzieci i jak je nazwać, gdzie ochrzcić, do jakiej szkoły posłać, czego je uczyć etc. Twoja Mama "nie spełniała warunków" Mamy Twojego Taty, ale myślę, że Twój Tata był i jest szczęśliwy z Twoją Mamą, więc to jest najważniejsze. :-)
Myślisz,że kogoś to interesuje?? Weź się już utop, czy coś!! Jesteś najgorszą zakałą, jaka jest na anonimowych!! Wszyscy mają dość ciebie!! Szkoda, że cie wtedy babcia nie zabiła albo cokolwiek!! Miała racje, że potraktowała w ten sposób twoja matke i dziadków!! ZDYCHAJ!!
A Tobie gorzej?
A ja bym się napił piwka z GoMiNam, a ty jokero byś nam tylko usługiwał.
Mój brat też był faworyzowany przez jedną babcię, a siostra przez drugą. Czy po latach ma to jakieś znaczenie dla mnie? Nauczyło mnie to czegoś, ale emocjonalnie spływa to po mnie.
Postąpiłaś świetnie, ale dużo za późno.
Jak ja czasem widzę jakie ludzie mają skrupuły to mi się wydaje, że ja mam zapewnione już miejsce w piekle. Przecież ja bym babę zadźgał tępym ołówkiem i byłbym przekonany, że postąpiłem słusznie :D
Nayebałaby Ci warzochą po łbie :)