#fg5AP

Dostałam się na wymarzone, elitarne studia. Cieszyłam się niesamowicie, tak jak cała rodzina, znajomi, znajomi znajomych i generalnie wszyscy, którym byłam w stanie się pochwalić.

No tak, dostałam się. I co z tego? Spędziłam semestr z ludźmi, którzy w książkach mogą spędzać dnie i noce, uczą się i rozumieją. Zdali już pierwsze zerówki (kiedy ja nie wiem, czy z co najmniej 2 przedmiotów zostanę dopuszczona do 2 terminu). Straciłam jakąkolwiek wiarę we własne możliwości, a co gorsza chęć do studiowania.

Nie jestem głupia. Głupi ludzie nie zdają matury tak jak ja i nie idą na takie studia. Po prostu się pomyliłam przy wyborze kariery.

Chcę zostawić to w cholerę, ale nie mam odwagi. Bo jak powiedzieć to rodzinie, znajomym, znajomym znajomych itd? Komuś, od kogo zawsze oczekiwano tego co najlepsze, nie może powiedzieć, że rzuca studia i chce zostać cukiernikiem, prawda?
bellamy Odpowiedz

przerośnięte oczekiwania otoczenia są beznadziejne

Vstorm

Dokładnie, szczególnie kiedy szkoła jest wymarzona, nie z samego siebie, ale z chorych ambicji społeczeństwa.

AnimaLibera

otoczenia? przecież sama je wybrała. przerośnięte ego i tyle

zla

@AnimalLibera oczywiście, że sobie wybrała. Zwłaszcza rodzinę

Trytyty Odpowiedz

Ja mam to samo, skończyłam elitarne liceum, jestem na ścisłym kierunku (najlepszym na jednej z lepszych uczelni w Polsce) na drugim roku. Nie podoba mi się to co robię, nie wychodzi mi to. Rodzice zmuszali mnie bym studiowała ścisły kierunek. Podjęłam decyzję, że skoro moje studia nie są jednolite obronię się i zmienię kierunek i magisterkę zrobię z czegoś innego. Nie poddałam się chociaż z moich studiów odpadło ponad 2/3 roku. Ale... uważam, że to co robimy bardzo na nas wpływa i lepiej robić to co się kocha i być szczęśliwym (wtedy szybciej znajdzie się pracę ;)) niż prześlizgiwać się na studiach i nienawidzić swojej pracy (o ile się ją dostanie). Jeżeli masz pasję i wiesz do czego jesteś powołana: rozwijaj to! :) Wtedy zyskasz siły by zmierzyć się ze wszystkim, nawet z rodziną i przyjaciółmi. Wiem, że będzie ciężko, ale wierzę, że Ci się uda! :) Powodzenia!

Pulinka

Niby masz rację, ale to wszystko nie jest takie proste... Też skończyłam elytarne lo, ale matura poszła mi dosyć słabo, po pół roku wyrzucili mnie ze studiów (nie zaliczyłam egzaminu, nie chciałam płacić warunku i w ogóle tamten kierunek nie był dla mnie), przez pół roku nie studiowałam. O czym znajomi moich rodziców nie wiedzą. Chciałam iść na pedagogikę (uwielbiam uczyć!), ale rodzice mi nie pozwolili... W efekcie jestem na wieczorowych studiach ekonomicznych (mam zajęcia razem z dziennymi) bo rodzice tak chcieli, a na dzienne się nie dostałam. I najważniejsze - wszyscy (znajomi, rodzina) uważają, że kocham mój poprzedni kierunek, ale chcę go rzucić na rzecz ekonomii, bo po tamtym nie będzie pracy i teraz łączę dwa kierunki. W końcu co ludzie pomyślą. Ta dam, jak utrudnić sobie życie level 1000000000000000.
Autorce wyznania naprawdę życzę odwagi, której mi (i moim rodzicom) brakuje.

tajemniaczek

Paulinka ja tak samo gdzieś tam w głębi siebie marze o pedagogice ale raczej to marzenie się nie spełni. Uwielbiam przebywać z dziećmi i bardzo dobrze się z nimi dogaduje i wiem, że bym robiła to co lubię. Ale co z tego skoro każdy mi mówi, że pedagogika się nie opłaca bo po tym jest coraz mniej pracy?

Pulinka

Tajemniaczek, dokładnie! Jeszcze 'obyś cudze dzieci...' dopełnia wypowiedź, nawet znajome nauczycielki też odradzają. I nikt nie bierze pod uwagę tego, że moim marzeniem jest uczyć głucho-nieme dzieci matematyki...

SyriuszBlack

Bądźcie odważniejsi! Moja znajoma z liceum poszła na swój wymarzony przekór, mimo ogromnej awantury z rodzicami i jest szczęśliwa :). Ja jestem na "elitarnym" ale i wymarzonym kierunku, mam też na roku osoby, które tu przyszły dla rodziców i niesamowicie współczuję, widzę jak się męczą i ciągle tylko mówią, że chcieliby robić coś innego.

SyriuszBlack

hahahahah, ale mi duży kawałek zjadło xD oczywiście wymarzony kierunek, na przekór rodzicom ;D

FourTris Odpowiedz

Zacytuję moją mamę : " Co się przejmujesz tym co powiedzą inni? To twoje życie! Twoje wybory. Twoje pomyłki i twoje błędy. Twoje sukcesy i porażki. To jest twoje życie. Nikt nie przeżyje Go za Ciebie. "

Karo

Zazdroszczę mamy :)

moonlight Odpowiedz

Jakim prawem osoby, które bardzo dobrze się uczą, mogą chcieć pracować jako ktoś tak mało znaczący?! - Jak mnie denerwuje takie gadanie. Sama zaczynam odczuwać presję, jak ktoś nagle rzuci do mnie tekstem typu: "Może zostaniesz lekarzem, co?". A jeżeli ja chcę zostać sprzedawcą w księgarni?
Jeżeli czujesz, że to nie to, nie zastanawiaj się. To Twoje życie i nikt go za Ciebie nie przeżyje. Trzymam kciuki! Wierzę, że dasz radę. ;)

brokenarrow Odpowiedz

ja chodzę do szkoły muzycznej. Już ostatnie pół roku i zakończę pierwszy stopień. Bardzo chciałam tam pójść. Rodzice się zgodzili, wszystko pięknie ładnie. Minął pierwszy rok, zaczęły się schody. To wszystko zaczęło mnie przerastać, przestało się podobać, a zwłaszcza mój instrument, na który i tak nie miałam ochoty pójść, ale w związku z brakiem miejsc na mój upragniony musiałam wybrać ten. Miałam ochotę rezygnować, ale rodzice się nie zgodzili. Zaczęli się wściekać, bo przecież sama chciałam ,a teraz tego nie skończę. Dobrze wiedzą jak bardzo tego nienawidzę,a jednak co chwila się głupio wypytują i chwalą wszystkim jaką to mają zdolną córkę, bo gra na skrzypcach. Dla mnie to żaden powód do dumy. Nie idzie mi to, sprawia mi trudność i z dnia na dzień coraz bardziej tego nie cierpię. Pomyliłam się co do mojej przyszłości. Ze skrzypcami nie wiążę żadnych planów. Kiedy skończę tę szkołę to chcę zapomnieć, że w ogóle kiedyś grałam. Straciłam czas na robienie czegoś co nie przyniosło mi satysfakcji i korzyści. Chciałam spróbować, zobaczyć jak to jest. Spróbowałam. Okazało się, że to nie jest tym czego chcę, ale oczywiście nikt mnie nie rozumie. I najgorsze są te komentarze z krytyką, bo nie chcę już więcej tego kontynuować tylko dostać ten głupi dyplom ukończenia pierwszego stopnia i o wszystkim zapomnieć.

KingAgain Odpowiedz

Hmm... może jestem wypadkiem szczególnym, ale i tak napiszę.
Sytuację miałem podobną, z tym, że owe elitarne studia nie były nawet jakimś marzeniem.
Ot, byłem dobry z biologii i matmy i chemii, to poszedłem sobie na studia lekarskie.
Dodajmy do tego, że nigdy przez całe dotychczasowe życie nie uczyłem się systematycznie.
Owszem, nie pawiem że nic się nie uczyłem, ale właściwie tylko przed sprawdzianami, a to i tak dlatego, że na lekcjach czytałem książki/spałem i nic z nich nie wynosiłem.
Na studia spokojnie, w pierwszej rekrutacji do Krakowa. I co? I łajno. Prawie najgorszy w grupie, zawaliłem pierwszy rok.
I się zacząłem zastanawiać. Dlaczego? czy spróbować z czymś innym?
Ostatecznie, stwierdziłem że żadne inne rozwiązanie nie daje mi większych szans na przyszłość, więc postanowiłem powtórzyć rok.
Ponowna rekrutacja, nowa grupa, trochę niezręcznie przyznawać się, że powtarzam...
Warto było. Poszło jak z płatka. Ludzi poznałem nowych, zdecydowanie sympatyczniejszych, zdałem bez problemowo w 1 terminach wszystko. A potem nie odstawałem, bynajmniej. Jak sobie to wyjaśniam?
Szok. Nigdy nie musiałem się nawet odrobinie uczyć systematycznie. Osoby które dostały się prawie tylko dzięki talentowi, jak długo nie są geniuszami typu jeden na 100tys, mają bardzo ciężko na początku w trudnych kierunkach.

Loman

Prawdziwe w 100%! Ciężko jest się nauczyć systematyczności jak od podstawówki szkoła nic od Ciebie nie wymagała :)

Asklepios

Nawet nie wiesz jak bardzo masz rację. U mnie początek był podobny - przez całą szkołę podstawową i gimnazjum nie musiałem robić totalnie nic. W liceum przez sprawdzianem z biologii wystarczyło raz przeczytać rozdział w książce. Matura zdana w okolicach 90% z rozszerzonej biologii, chemii, fizyki, no i potem studia lekarskie w pierwszej rekrutacji. Przychodzi pierwsze kolokwium, to była biologia molekularna, a konkretnie rozdział z parazytologii i jako nieliczna osoba z grupy nie zdałem go.
Zacząłem się zastanawiać czy na pewno się nadaje na ten kierunek, ale wziąłem się w garść i poprawiłem to kolokwium. Na odpowiednie nauczenie się anatomii już nie wystarczyło czasu, więc zdałem na naciągane 3, ale potem aż do teraz (połowa III roku) praktycznie wszystko zdaje w pierwszym terminie (przez trzy i pół roku poprawiałem tylko rzeczoną biologię i jedno zaliczenie z patofizjologii).
Fakt jest taki, że trudne studia nie dają się porównać do liceum, choćby dobrego (chodziłem do najlepszego w mieście) i trzeba totalnie zmienić podejście do nauki.
A koledze przyszłemu lekarzowi gratuluję samozaparcia i życzę sukcesów :)

Loman Odpowiedz

Hej, hej, trzymaj się! Miałem tak samo na pierwszym roku swoich studiów, gdy wszyscy już zdali wszystko, ja byłem daleko w tyle, miałem drugie i trzecie terminy dosłownie ze wszystkiego (może poza moją kochaną chemią :) ), ujemne punkty z zajęć... Myślałem, że to nie dla mnie, że powinienem zrezygnować. To głupie, ale nie chciałem zawieść oczekiwań innych, zagryzałem zęby i starałem się nie poddawać, choć byłem bliski depresji, pierwszy raz w moim życiu coś mi się nie udawało aż w takim stopniu. Ale cudem udało się. Drugi rok był już nieco lepszy, ale niewiele. Za każdym razem, gdy zaczynałem lubić swoje studia, dostawałem kopa w hemoroidy. Ale przetrwałem drugi rok, na trzecim szło już mi całkiem nieźle, z wyjątkiem jednego czy dwóch przedmiotów, do których pałałem szczerą nienawiścią. Ale teraz, na czwartym roku, wszystko jest inaczej. Czuję, że jestem dobry w tym, co powinienem robić. Wciąż nie osiągam niesamowitych wyników w czystej pamięciówce, wiele przede mną, ale często czuję się równie dobry, co inni, a czasami wręcz lepszy.
Gdybym wtedy rzucił studia, zmienił kierunek, nie doszedłbym do niczego. Do końca życia nie wiedziałbym czy postąpiłem słusznie. A teraz wiem, że to nie byłoby słuszne. Pierwszy rok nijak miał się do tego, czym będę zajmował się w życiu. Przemyśl swój pomysł, nie zniechęcaj się, zakasz rękawy i walcz. Nie musisz być zawsze najlepsza. Wystarczy, że jesteś wystarczająco dobra. Być może później to Ty będziesz jedną z tych najlepszych. Nie musisz być jak inni, zarywać nocy- tak jak ja robiłem to bardzo rzadko, może kilka, kilkanaście razy przez te trzy i pół roku. Utrzymaj się. A jeśli to nie wystarczy przynajmniej będziesz wiedziała, że próbowałaś.

gravity817 Odpowiedz

Wszyscy mówią rzuć, ale to nie takie proste. Dobrze się zastanów czy naprawdę tego chcesz. U mnie naprawdę wiele ludzi to rozważa, ale rzadko kto odpada, bo zdaje sobie sprawę, że jednak tego nie chce. Często nas łapie taki chwilowy bunt, chwilowa niepewność,bo coś nam nie wychodzi, ja bym poczekała jeszcze z taką decyzją. Ale wiadomo, że jak zdecydujesz że nie to rzucaj, rodzina i znajomi nie przeżyją Twojego życia.

trolek

nie chce, czy po prostu po kilku juz latach meczarni szkoda rzucic wszystko w cholere? znam pelno ludzi co chcieli by rzucic mega dobre kierunki, bo im sie po prostu po latach studiow przestalo to podobac, ale jednak szkoda im poswieconych lat i zaczynania gdzies wszystkiego od nowa.

RainyBreath Odpowiedz

Jeżeli czujesz, że to nie jest to, to zrezygnuj. Potem będziesz się męczyła w zawodzie, za którym nie przepadasz. Jeżeli wynika to z braku wiary w siebie, to bądź silna i nie daj się presji! :)

xvtghx Odpowiedz

Nie przejmuj się tym co powie rodzina.To ty masz być zadowolona :))

Zobacz więcej komentarzy (69)
Dodaj anonimowe wyznanie