#fMCUr

Po studiach wyjechałam za granicę, aby zarobić trochę pieniędzy na start w nowym miejscu. Moi nadopiekuńczy rodzice strasznie mnie irytowali, dlatego chciałam zacząć życie od nowa w innym mieście.

Po powrocie z Anglii stwierdziłam, że zawsze chciałam mieszkać nad morzem i znalazłam sobie mieszkanie w Gdyni.
Tam po jakimś czasie znalazłam sobie pracę w zawodzie i zaczęłam układać sobie życie.

Zapisałam się na siłownię i tam poznałam jego - pana idealnego.
Marek był facetem po 30, bardzo przystojnym i zadbanym.
Parę razy zatrzymaliśmy na sobie wzrok, ale żadne z nas nie miało odwagi zagadać.
Kiedyś po zajęciach grupowych parę osób zostało, aby porozmawiać z trenerem. Wtedy do mnie podszedł. Pogadaliśmy, zaprosił mnie na kawę po treningu.

Nikogo oprócz ludzi z pracy nie znałam, więc stwierdziłam, że nie mam nic do stracenia.

Nasza znajomość rozkwitała. Umawialiśmy się na tę samą godzinę, aby widzieć się na siłowni, a potem szliśmy wypić kawę, herbatę czy zjeść jakiś posiłek.

Kawa przerodziła się w drinka, drinki z czasem w seks, a seks w związek.
Po paru miesiącach zauważyłam, że ma dla mnie coraz mniej czasu. Zasłaniał się pracą, wyjazdami itd
Było mi przykro, bo zakochałam się, ale wierzyłam we wszystko, co mówi.

Do czasu. Zadzwoniłam kiedyś do niego pod wieczór, czego nigdy nie robiłam, bo on zawsze odzywał się pierwszy.
Odebrała jakaś kobieta.
Byłam w szoku. Rozłączyłam się.
Chwila myślenia.
To musiała być pomyłka.
Dzwonię jeszcze raz.
Znów kobieta. "Kto dzwoni, halooo??".
Zapytałam: kim pani jest?
Wyśmiała mnie i powiedziała, żebym więcej nie dzwoniła do jej męża o takich godzinach, kimkolwiek jestem.

Poczułam, że tracę grunt pod nogami. Mój Marek mnie zdradzał. A właściwie to zdradzał żonę ze mną.
Najgorsze jest to, że mają małe dziecko.

Długo wahałam nad decyzją co dalej. Chciałam pójść do jego żony, ale zagroził mi, że mnie zniszczy jeśli cokolwiek pisnę. On ma znajomości w mieście, a mnie nikt nie zna.
W końcu zmieniłam siłownię i od paru miesięcy nie mam z nim kontaktu.
Nadal mam jednak wyrzuty sumienia, że jego żona nic nie wie.
Czaroit Odpowiedz

Nie jesteś ani pierwsza, ani ostatnia... Ten kocurek lubi zabawy z wieloma kiciami. I jego żona wie. Skoro tak zareagowała, to doskonale wie, co wyrabia jej mężulek. A gdyby wcześniej nie miała pewności, po tym telefonie już ma.
Co najwyżej może udawać przed sobą i/lub światem, że wszystko gra, bo tak jej wygodniej. A to już jej wybór, i Tobie nic do tego.

Dragomir

Dokładnie to samo pomyślałem, że ta reakcja świadczy że takie sytuacje zdarzają się na tyle często, że nawet niespecjalnie jest tym zdziwiona. Trafiła na męską szmatę, nie ma rady. Przystojny, zadbany, w kwiecie wieku. Nie tknęło jej, że taki facet nie jest z nikim w związku czy nie pytała o to?

Dragomir Odpowiedz

Zawsze upewniaj się z kim masz do czynienia, zanim zaczniesz ćwiczyć z kimś szpagaty. Zawsze.

anonimowe6692 Odpowiedz

Śmieszą mnie tacy ludzie, którzy opowiadają, że oni mają znajomości w mieście i Cię "zniszczą". To nie PRL, żeby się tak łatwo dało kogoś "zniszczyć", a poza tym zazwyczaj to jest czcze gadanie i okazuje się, że te znajomości to sąsiad radny.

Dodaj anonimowe wyznanie