#elmET

Byłam na święta u rodziców i postanowiłam odwiedzić przyjaciółkę. Moi rodzice mieszkają jakieś 500 m od centrum miejscowości, więc umówiłyśmy się tak, żebym wracała kiedy będzie jeszcze dość jasno.

W drodze powrotnej jakieś 50 m przede mną szedł mężczyzna w długim płaszczu. Obydwoje szliśmy dość szybko, ale on w pewnym momencie obejrzał się i zaczął wręcz podbiegać. Nawet pomyślałam sobie „rosły chłop, a się chuchra 160 cm boi”. Po chwili mężczyzna zszedł na pobocze, zarzucił płaszcz na głowę, ściągnął spodnie i kucnął w wiadomym celu. Przystanęłam na chwilę i stoję jak słup, nie dowierzając własnym oczom. Tymczasem nic nie zapowiada, żeby pan miał kończyć, a robi się coraz bardziej ciemno. Przeszłam na drugą stronę ulicy, minęłam pana, nie patrząc w jego stronę i poszłam do domu. Pozostała tylko refleksja na przyszłość, że po twarzy poznałby każdy, po d*pie raczej nikt.
Livarot Odpowiedz

Jak ktoś czuje że za chwilę narobi w spodnie może zachowywać się dosyć dziwnie a zastanawiać się dopiero potem.

tramwajowe Odpowiedz

Była taka książka sensacyjna, był tam wątek, że babeczka (zamordowana) miała zdjęcia różnych ważnych panów (wojsko) lubiących zabawy w przebranki. I niby na tych zdjęciach nie było twarzy. Ale przekaz byl taki, że żona pozna męża.

Postac Odpowiedz

Serio stałaś i się gapiłaś?

ohlala

No, dosyć ludzka reakcja. Była w (lekkim) szoku, więc zaliczyła zwiechę.

Dodaj anonimowe wyznanie