#eQV4S

Pewien piękny, listopadowy dzień. Postanowiłem wybrać się do jednego z krakowskich marketów, celem zakupienia kilku produktów spożywczych i kosmetycznych. Gdy wszystko już miałem w koszyku, ruszyłem raźnym krokiem do kasy. Nie było wielkich kolejek, ale uparcie szukałem tej najmniejszej. Jest! Znalazłem, przede mną tylko dwie osoby. I tu zaczęła się jedna z najbardziej żenujących historii mojego życia. Otóż...

Przede mną stała pewna dziewczyna. Warto dodać, że była to niesamowicie wysoka dziewczyna, dodatkowo na obcasach, więc wzrostem mogła śmiało sięgać 2 metrów. Na sobie miała m.in. bardzo obcisłe, czarne leginsy. Niby nic, prawda? Ale oprócz tego miała niesamowicie perfekcyjne, idealnie krągłe, jędrne i duże pośladki... Na mą zgubę...

Wykładam towary na taśmę, starając się nie gwałcić owej niewiasty wzrokiem, ale rok posuchy i życia bez kobiety robił swoje. W pewnym momencie coś jej upada, więc pochyla się, żeby to podnieść, a te swoje piękne pośladki nadstawia wprost na mnie (a przy jej wzroście były na tyle wysoko, że miałem je katastrofalnie blisko twarzy). Co w tym momencie robię ja? Z wrażenia oraz przez to, że krew natychmiast odpłynęła mi do głowy i poniżej pasa, upuszczam koszyk z resztką zakupów. Ten jakoś niefortunnie zaczepił o taśmę, tak, że wyleciały z niego musztarda i śmietana. W ułamek sekundy słychać trzask - musztarda ze śmietaną rozwalają się z hukiem, zdobiąc kolorowymi plamami podłogę i moje spodnie... Zdziwiona dziewczyna nie wie co się dzieje. Za to doskonale wiedziały inne osoby. Kasjerka prawie się udusiła, chcąc powstrzymać śmiech, za to pan za mną tego śmiechu nawet nie próbował powstrzymać - niemal turlał się po podłodze ze śmiechu.

A ja? Z żółto-białymi nogawkami i twarzą czerwoną jak dorodny pomidor wydukałem z trudem "przepraszam" i pochyliłem się, żeby zebrać resztę tego, co zostało z moich zakupów, twarzą prawie dotykając tej nieszczęsnej części ciała owej niewinnej panny. Aż się dziwię, że przy takim odpływie krwi nie stanęło mi serce. Miałbym prawdziwe "powstanie listopadowe".
Anonimowe6669 Odpowiedz

Ehh ten „No nuts November”

Dodaj anonimowe wyznanie