Jestem uzależniona od alkoholu. Chyba, bo mój przypadek jest dość dziwny. Mam 24 lata, dobrą pracę, kochającego chłopaka, z którym mieszkam, żyję i funkcjonuję normalnie, ale jest jedna rzecz, otóż nie pamiętam dnia, żebym nie wypiła alkoholu. Codziennie, gdy wracam z pracy, muszę napić się piwa lub dwóch, czasem są to trzy szklaneczki whiskey, innym razem całe wino. Nie upijam się do nieprzytomności, nie tracę kontaktu z rzeczywistością, a alkohol wpływa na mnie pozytywnie - odprężam się i mam dobry humor - ale zauważyłam, że nie potrafię bez niego funkcjonować. Na trzeźwo jestem bardzo nieśmiała i łatwo się stresuję, alkohol mnie uspokaja i dodaje mi odwagi. Czasem dolewam sobie wódki do soku i takiego drinka zabieram do pracy, dzięki temu jestem otwarta na ludzi, mam świetny humor i zauważyłam, że moja wydajność w pracy jest dużo większa. Potrafię doskonale maskować zapach i jeszcze nigdy nikt nic nie wyczuł. Wszystkie egzaminy w szkole czy na studiach zdawałam po alkoholu i wiem, że tylko dzięki temu zdałam. Grałam kiedyś w teatrze i piłam przed każdą próbą i występem, inaczej trema nie pozwoliłaby mi wyjść na scenę. Mam też swój mały sekret, o którym nie wie nikt, nawet mój chłopak. Trzy razy nie zdałam prawa jazdy bo zbyt się stresowałam i tak bardzo trzęsły mi się ręce, że nie mogłam utrzymać kierownicy, za czwartym razem napiłam się przed egzaminem... zdałam, ale już nigdy więcej nie wsiadłam za kierownicę po alkoholu.
Dodaj anonimowe wyznanie
Wątroba cierpliwa jest.
Do czasu.
Powiało grozą :D
Wątroba cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Wątroba nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
(...)
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Przepraszam, tak mi się skojarzyło >D
Chyba pora na terapię odwykową. Z resztą sama to wiesz. Powodzenia, będzie dobrze
Dziewczyno, to nie alkohol Ci pomaga. Kiedyś być może tak, ale teraz wszystko siedzi w Twojej głowie. Przeprowadzano badania na lekomanach uzależnionych od tabletek przeciwbólowych, podano im witaminy pod taką samą postacią(ten sam kolor, kształt) co tabletki przeciwbólowe. I wiesz co? Stwierdzili, że nie czują bólu. Po prostu ich organizm przyzwyczaił się do tego, ale łatwo można go oszukać. Myślę, że warto trochę nad sobą popracować i postarać się z tego wyjść, bo to Ty masz być odważna, a nie jakieś półśrodki. Mimo wszystko życzę powodzenia :)
To nie jest dziwny przypadek. Raczej typowy początek choroby. Koniec pewnie znasz.
Musisz zdać sobie sprawę z jednego – jesteś alkoholiczką. I najwyższy czas coś z tym zrobić…Wiem co mówie...
Za bardzo się stresujesz. Pijesz od liceum czy wcześniej? Chyba wcześniej, bo twój organizm nawet nie dopuszcza myśli że coś ci się może udać - samej. Wmówiłaś sobie że potrzebujesz alkoholu kiedy jeszcze kształtował się twój charakter. Trudno będzie ci to zmienić, naprawdę, ale mam nadzieję że dasz radę. I nie pij przed terapią choćbyś się strasznie stresowała - to na bank nie pomoże.
Trzymam kciuki!
Jestem początkujacym lekarzem. Ostatnio miałam spotkanie z członkami AA i usłyszalam podobną historie. Facet długo widział w piciu same pozytywy... do czasu.
Prędzej czy później alkohol zawsze niszczy życie.
Jesteś alkoholikiem. Zdajesz sobie z tego sprawę- to pierwszy krok. Teraz poszukaj pomocy zanim spadniesz na dno, a uwierz któregoś dnia tak się stanie.
To zwykłe uzależnienie. Potrzebujesz terapii.
Zdajesz sobie sprawę z istniejącego problemu więc bierz sprawy w swoje ręce i skończ z tym, No to nie doprowadzi do niczego dobrego.
Pamiętaj im szybciej zaczniesz to leczyć tym lepiej i mniej szkód sobie narobisz. Co jeśli, któregoś dnia stracisz przez to pracę, zaczniesz jeszcze więcej pić, wyniszczysz sobie organizm, życie. Albo jak zajdziesz w ciąże i nie będziesz potrafiła tego nawyku zaprzestać? Jeśli twój związek jest prawdziwy to podziel się tym z chłopakiem, na pewno ci pomoże, a pewnie w odwyku potrzebowałabyś wsparcia.Trzymam kciuki za jak najszybsze zostanie abstynentką <3