#ctTx8
Jednego dnia wysiadłam z samochodu kolegi, zaczęłam iść w stronę domu i poczułam mocny skurcz w brzuchu. Zapewne każdy zna to uczucie, kiedy wie, że wizyta w toalecie będzie konieczna i to nie za godzinę czy pół, ale najlepiej już teraz, natychmiast. Przede mną około 20-minutowy marsz pomiędzy domkami jednorodzinnymi, gdzie nie ma żadnej restauracji, baru czy czegokolwiek, co posiada toaletę. Szybka decyzja. Dzwonię po taksówkę. Pierwsza firma nie ma wolnych samochodów, druga tak samo, nie znam się na uberach i szybciej pewnie bym doszła do domu, niż zainstalowała aplikację. Trudno, trzeba iść. Akurat tego dnia, kiedy tego naprawdę potrzebowałam, super.
Na tym by się historyjka skończyła i na tym się kończy, gdy opowiadałam koleżance, jak musiałam iść z buta i byłam niepocieszona tym faktem.
Jest jednak coś, czego nikt nie wie.
Po drodze jest mały kościółek, z miejscem spotkań, można wyjść za kościół, tam jest wiata, kilka krzeseł i trawka. Weszłam w najbardziej zarośniętą trawkę na uboczu i zrobiłam co musiałam. Wstyd mi i przepraszam kogoś, kto to odkrył, ale nie doniosłabym do domu. O tej części nikt się nie dowie, tylko wy.