#ci1nj
Byliśmy już przy kasie z papierem toaletowym, lekiem przeciwbólowym i oczywiście kartami pod pachą, gdy pani kasjerka oznajmiła iż dzisiaj jest ostatni dzień sprzedaży owych kart. "No cóż, trudno, może znajdziemy je w innym sklepie". Widzę, że brat trochę posmutniał, ale nie mogłam nic zrobić. Ale płacąc, pani podała mi wraz z rachunkiem stosik kart. "Niech pani szybko schowa do kieszeni, żeby nikt nie zauważył". Ja lekko zdziwiona zaczęłam dziękować i dziękować, ale to nie wszystko; pani wstała, podeszła do innej kasy i podała jeszcze jeden stosik z kartami! Nie wiedziałam co powiedzieć. Podziękowałam jeszcze raz i usłyszałam, że kasjerka ma bardzo podobnego wnuka :)
Po tym wydarzeniu zaczęłam wierzyć w miłych ludzi, a brata zaczęłam uczyć "magicznych słów", bo burak nawet nie podziękował ;)
Ps. Pani dała nam 36 paczek kart, każda z nich zawiera po 4 (czyli łącznie 144 karty).
To z tych wszystkich zostawionych grosików! Na bank! :3
I znowu wszystko stało się jasne:D
Jeśli tak mają kończyć moje grosiki, to mi to nie przeszkadza. :D
GdzieMojaPizza
Może pizza się z tego uzbiera?
Miło z jej strony :))
Dzisiaj jest ostatni dzień sprzedaży kart - no to normalnie powinna nabić, ponieważ skoro to magiczne "dzisiaj" trwa cały dzień, aż do rozliczenia na koniec zmiany...
Poza tym, który sklep wycofuje towar przed sprzedażą? Zazwyczaj takie artykuły leżą i leżą, aż się sprzedadzą, albo są na promocji.
Poza tym, towar który jest w sklepie musi zostać rozliczony, czy się sprzedał, czy nie. Po coś w końcu są inwentaryzacje.
Więc Pani Kasjerka okradła sklep, a jeśli to wyjdzie na monitoringu, to będzie musiała wyłożyć ze swojej kieszeni.
Z tych właśnie względów mam dziwne wrażenie że autorkę trochę poniosła wyobraźnia.
Żadna kasjerka nie dałaby kilkudziesięciu stosików kart za darmo. Każdy taki czyn byłby surowo zabroniony.W najlepszym przypadku miałaby dużą karę pieniężną. W najgorszym wylaliby ją z pracy i miałaby sprawę o kradzież.
Też mam wrażenie, że ostatnio każdy chce być na głównej i wymyśla historie z kosmosu... A to niestety widać. :|
Ludzie bez spiny... np w takim markecie jak Carrefour kupuje się złote karty, a do tego dostaje się kilka paczek srebnych kart od kasjerki. Markety mogą wycofywać towar. W takim przypadku do kradzieży nie doszło...
Może była tak hojna, że wydała na obce dziecko kilkadziesiąt złotych, ale nadal zostaje kwestia "sprzedaż tylko dzisiaj" - czyli nie mogę Ci tego sprzedać, bo to jest do dzisiaj... Pieprzyć logikę? To po co jest to na sklepie, skoro nie można sprzedać?
Zbyt pokręcone i zbyt grubymi nićmi szyte, by było prawdziwe. Niestety.
Ja to zinterpretowałam tak: dziś jest ostatni dzień sprzedaży kart, więc tylko dzisiaj jeszcze możesz kupić, a potem więcej już nie będziesz mógł zbierac
Sądzę, ze ten sklep to Carrefour. Wiem akurat jak z tymi kartami było. Po terminie karty nie były juz na sprzedaż, a pracownicy mogli je sobie wziąć za darmo, ile chcą.
to mogą być takie zwykłe karty które są dawane za zrobienie za daną kwotę zakupów w sklepie, raz sprzedawca też mojej mamie dał stos naklejek które można było wymienić na garnki
Sama pracowałam w kerfurze i sama rozdawałam takie karty. Pozwalano nam dać więcej (ilość kart drukowała się na dodatkowym paragonie), a pod sam koniec kiedy zostawało pełno tych kart tym bardziej je rozdawać. I nie, nigdy nie zostaliśmy pociągnięci do odpowiedzialności karnej ani do zapłaty za te karty :) Więc na własnym przykładzie mogę stwierdzić, że historia ma prawo być prawdziwą.
po przeczytaniu "ale to nie wszystko; pani wstała" myślałam, że dalej będzie "i zaczęła klaskać" 😋
Fajnie, widać, że sklep na literkę C - jak były te naklejki ze zwierzątkami to też dostawałam ich od groma, a później dałam siostrze (też 6 lat). Widać, że teraz w przedszkolu to modne :) (Star warsy też ma)
Nie kazdy jest zawistny :)
Ale przeciez to kradziez :O
Ależ szczodrość! :o
Istnieje coś takiego jak gratisy dla sklepu. Wtedy można je rozdawać.:)
No to się mama pewnie zdziwila!