#cEwnu
Jak miałam 17 lat, zmieniło się 2 wychowawców u nas w placówce, przyszło 2 nowych facetów, w tym on. Od początku złapaliśmy świetny kontakt, można powiedzieć, że stałam się trochę jego oczkiem w głowie, był ode mnie starszy o 8 lat, czułam się przy nim dobrze, spędzaliśmy dużo czasu razem. To on odwiódł mnie od, jak teraz wiem, głupich myśli samobójczych, chciałam ze sobą skończyć, jak wyjdę z ośrodka, ponieważ bałam się, że nie dam sobie rady.
Nasze relacje na początku były zwykłe, po prostu dobrze się dogadywaliśmy, mogłam liczyć na niego. Jak wyszłam z ośrodka, pomógł mi i zaproponował, żebym zamieszkała na początek u niego, wtedy opowiedział mi swoją historię, o tym, jak stracił rodziców, ponieważ krzywdzili go, w fizyczny i psychiczny sposób, jak zabrała go policja i ludzie z domu dziecka, jak nagle stracił wszystko co miał. Współczułam mu, przez to, że wyznał mi co w jego życiu poszło nie tak, poczułam z nim bliską więź.
Z dnia na dzień stawaliśmy się sobie coraz to bliżsi. Zakochaliśmy się w sobie, teraz jesteśmy szczęśliwymi ludźmi, którzy mają siebie i nie chcą siebie stracić. Mimo różnicy wieku, i wielu przejść, jesteśmy dobrymi ludźmi.
To wyznanie, mam nadzieję, pokaże niektórym ludziom, że dzieciaki z domu dziecka wcale nie są złe i zdemoralizowane. My jesteśmy tego doskonałym przykładem :)
Szczęścia 😊
8 lat to żadna różnica, życzę szczęścia
No trochę różnica jest xD
Mam koleżanke 16 lat co ma faceta 24 więc no..
Ja mam chlopaka 10 lat starszego (32 lata) i swietnie sie dogadujemy. Wiek to tylko liczba.
też byś to pisała pod wyznaniem że jakiś 9 latek zakochał się w 1 latku?
Między mną a moim jest 20 lat, więc co to jest 8. Nic.
Między mną i moim mężem też jest 8 lat różnicy i wcale się tego nie czuje. Ale myśl, że jak sie urodziłam to on już chodził do szkoły cały czas mnie śmieszy:-)
Ja mam faceta 7 lat starszego i jest moim ukochanym Starym piernikowym ciasteczkiem. 😍💞😂
Hm... Rodzice zginęli w wypadku pozostawiając siedmiomiesięczne niemowlę. Z uregulowaną sytuacja prawną, bez obciążeń typu alkohol, narkotyki w rodzinie, poważne wady rozwojowe. Mnóstwo par zakwalifikowanych do bycia rodzicami adopcyjnymi czeka latami na małe dziecko. Tak jest teraz, tak będzie w przyszłości i tak było te dwadzieścia lat temu. A to właśnie siedmiomiesięczne niemowlę trafiło do domu dziecka i tkwiło tam do dorosłości. Ciekawe, dlaczego? Dlatego, że miało wyjątkowego pecha? Czy dlatego, że historia jest nieprawdziwa albo mocno podrasowana. Życie to nie "Listy do M.".
Dokładnie to samo pomyślałam, siedzę trochę w temacie bo z mężem planujemy adoptować. Jest tyle ludzi czekających na dziecko, że takie niemowlę z marszu by poszło do rodziny adopcyjnej. Nie trzyma się dzieci w domach dziecka jeśli nie jest to konieczne, jeśli nie ma jakichś przeszkód prawnych czy zdrowotnych do adopcji, bo to nie jest dobre dla dziecka. Nie wiem, że nikt inny w komentarzach tego nie zauważył, ta historia to bajeczka.
Życzę wam szczęścia 😊 Powodzenia 😊😊
Historia jak z filmu 😊
8 lat to mała różnica ;)
Nigdy nie myślałam, że dzieci z domu dziecka są złe i zdemoralizowane. Zawsze współczułam im, że nie mają rodziny tak jak ja.
Czy mógłby się wypowiedzieć ktoś z wiedzą na ten temat? Tak się zastanawiam, może opiekunowie w takich ośrodkach nie mają prawa okazywać dzieciom zbyt ciepłych uczuć? Ponieważ te wtedy mógłbym się zbyt przywiązanie, albo właśnie zakochać, a wiadomo, że dla nich do wciąż jedynie praca. Nie będą przy tych dziecięce wiecznie więc nie mogą sobie pozwolić na sprawianie im takiego zawodu. Co sądzicie o tym punkcie patrzenia?
W sumie to okazujac zbyt wiele uczuć mogliby zrobić krzywdę tym dzieciom, zresztą teraz ludzie tak swiruja,ze nawet za dotkniecie dziecka w ramie mozna być oskarżonym o molestowanie. Ja pracuje z dziećmi (nie w domu dziecka) i wgl ich nie dotykam bo nie chce mieć problemów chociaż zdarza sie ze dziecko przybiegnie sie przytulic i czuje sie wtedy niezrecznie. Co do domu dziecka teraz często stosuje sie metodę rodzinkowa która moze dawać fajne efekty, bo uczy zycia w rodzinie i rodza sie wiezy miedzy członkami "rodzinki", niestety w Polsce chyba mało domów dziecka stosuje ten system.
Między mną a moim mężem jest 11 lat różnicy :) jakoś tego nie czuć i nie widać :)