#c2iyC
Sklep, dwa dni do Wigilii, ludzi kupa, nie można dokopać się po buraki na barszcz. Widzę, że A. bardzo się nudzi i już po kilku godzinach zakupów z moją matką i siostrą ma dość.
Nagle A. podchodzi do mnie w alejce pełnej ludzi i krzyczy na pół marketu: „Wbijaj się w tłum, będziemy jeb@ć portfele!”. Ja szok, nagle w alejce pusto, ludzie się patrzą jak na wariatkę, a ja dalej stoję i nie wierzę, że to zrobił. Śmiał się cały czas i szybko zwiał. A ja stałam oniemiała.
Do końca zakupów chodziła za mną ochrona...
Zemstę szykowałam rok, ale to historia na inne wyznanie.;)
Ja bym go przeleciała, wygląda że ma fantazję