#brVot

W kwestii skrajności.

Poszłam do bardzo dobrego liceum na profil biol-chem. Od początku z myślą o maturze naprawdę dobrze napisanej, by móc poznać świat medycyny lub weterynarii.

W klasie wbrew pozorom mało osób porządnie przykładało się do nauki i większość żyła myślą "w 3 klasie zacznę się uczyć", jednak było kilka osób, które tak jak ja miały spore ambicje - stworzyliśmy swego rodzaju paczkę, razem się motywowaliśmy, pomagaliśmy sobie i inne takie pierdołki.

Tak też w naszej ekipie znalazła się ''Agata'' - dosłownie najmądrzejsza i najinteligentniejsza osoba, jaką dotąd daną mi było poznać. Ona była kimś kogo można nazwać geniuszem. Nowy dział na matematyce, pierwszy temat, jeden nowy wzór? Umiała w kilka minut zauważyć na jego podstawie wszelkie zależności poruszane dopiero w kolejnych tematach, przekształcać go, sama domyślała się kolejnych wzorów, już nie mówiąc o tym jak perfekcyjnie rozwiązywała zadania. Niezbyt umiała tłumaczyć dlaczego co jest jak, twierdziła, że ona te rzeczy jakoś tak czuje i są dla niej bardzo logiczne.

Średnia 6.0 po 1 roku, 5.8 w 2 kolejnych latach. Wydawałoby się, że skoro posiada takie umiejętności, to mało poświęca na dalszą naukę w domu. A to nie była prawda. To był typ osoby, która chociaż widzi, że świetnie idą jej zadania, to w domu musiała robić ich więcej, aby upewnić się na 101%. Żyła nauką.
Jak opisywała, po przyjściu do domu i zjedzeniu obiadu, do pójścia spać tylko się uczyła. Temat z biologii - podręcznik - repetytorium - vademecum - zbiory - literatura dodatkowa - robienie notatek. Na 2 tygodnie przed pracą klasową z chemii ustalała sobie minimum 60 zadań na dzień. Miała całą szafę tych wszystkich pomocy naukowych.

I nie miała życia. Z nami wychodziła rzadko, tylko od razu po szkole.

Tutaj zaczyna się gorsza część - ja wyniki od niej miałam minimalnie gorsze. Ona 5+, ja 5. Zawsze.
Z tym, że ja jestem leniwa. 3 zadania dobrze zrobione? Uznane, że umiem i robienie czegoś innego. Mój dzień składał się na godzinną drzemkę, granie w gry, trochę nauki i jakieś bzdety.
Widać było, że frustruje ją fakt, że ja mam czas dla siebie, a między nami nie ma ogromnej przepaści.

Przyszła matura. Napisałyśmy tak samo. Ja 3% więcej z chemii, ona 2% więcej z biologii (obie na ponad 80%).
I bum, Agata załamała się. Nie cieszyła się z wyników. Powiedziała nam, że przecież mogła pewnie to osiągnąć nie rezygnując z przyjemności. Że od podstawówki do teraz była tylko nauka, nie ma innych zainteresowań, ulubionych seriali.

Ostatecznie poszłam na weterynarię, z Agatą kontakt chwilowo się urwał. Dopiero teraz w listopadzie dowiedziałam się od jej mamy, że nie poszła na żadne studia. Chciała przeżyć rok tak jak chce, bez nauki.
Nie umie. Całymi dniami kręci się nie wiedząc co robić.
Widać po niej objawy depresji, a pomocy odmawia.
Odpowiedz

Przez limit znaków nie mogłam tego wyrazić, ale oczywiście bardzo rusza mnie ta sytuacja. Nie wiem jak pomóc Agacie, przecież dla niej w pewnym sensie roztrzaskała się jakaś taka podstawa, fundament. Chciałabym wspierać ją fizycznie; pokazać co można robić, po prostu zabierać do galerii. Jednak studiuję bardzo daleko od domu, prawdopodobnie będę wracać na 1 weekend w miesiącu. W naszym mieście nie został nikt z kim utrzymywała dobry kontakt.
Jej mama opisała mi, że to tak jakby wyszła z więzienia po 10 latach i nie musiała się nagle pytać o pozwolenie na pójście do toalety. Nie umie nie pytać. Rodzina ciągle podsuwa jej nowe propozycje zainteresowań, ale ona nie umie się w nic zaangażować, po 30min robienia czegoś dla siebie, z własnej woli ma już poczucie, że marnuje czas. Nawet nie może wrócić do nauki bo nie ma określonego celu, papiery z matury leżą w gotowości, ale i po prostu nie jest już w stanie się uczyć, z chwilą odebrania tamtych wyników pękł jakiś jej limit, książki zaczęły obrzydzać..

PoraNaPiwo

Może zaproś ją do siebie na pare dni, najlepiej na weekend. Weź ją na jakąś impreze. I przede wszystkim namów ją na znalezienie pracy, albo wolontariatu, żeby dziewczyna się nie nudziła.

bazienka

poranapiwo ma racje, pokaz jej- CO mozna robic zamiast
pokaz jej Netflixa chociazby, wez na jakas impreze, pokaz swoje hobby, poznaj z ludzmi
praca dorywcza czy wolontariat tez dobry pomysl, zobaczy, ze w zyciu sa wieksze tragedie niz 80% z matury

Nenka277

Spróbuj zorganizować z nią zajęcia w domu dziecka np. korepetycje. Niech czuje, że ta nauka nie poszła na marne i może komuś pomóc albo w świetlicy jakieś. Poszukaj na pewno znajdzie się miejsce gdzie może pomóc.

TheDesolatedSoul

Musi to z kimś przegadać i to nie raz i uświadomić sobie że takie życie to nie życie
Psycholog może być pomocny
Takie moje zdanie
Piszę to z perspektywy osoby z prawie takim samym doświadczeniem, dosłownie, kropka w kropkę objawy jak u mnie przez liceum, po maturze i na studiach
Kibicuję wam obu

egzemita Odpowiedz

Jeśli ktoś ma tak wysoki iloraz że wzory z matematyki łapie od razu to tym bardziej poradzi sobie z zadaniami z chemii. Może wcale nie była taka wybitna tylko się uczyła wcześniej a potem się popisywała że umie od razu. I dlatego nie miała na nic czasu.

Ale z chemii było tak samo jak z matematyką, użyłam jej jako przykład, ale adekwatny do wszystkich przedmiotów. Agata potrafiła robić po 50 zadań o dokładnie tym samym schemacie, tylko minimalnie zmienionymi danymi, żeby się upewnić, że umie.

bazienka

no to musi byc cos osobowosciowego, moze lekki Asperger?
to nie jest normalne, by sie tak fiksowac

Chopparini

Ja tez po opisie tak inteligentnej osoby ktora sie duzo uczy spodziewalam sie wynikow matury bliskim 100% lub wstepem na studia z buta dzięki olimpiadzie

Skladanyrower

IQ przeciętne miała, tylko była kujonem. To raczej autorka wyznania miała wysokie IQ, nie była kujonem i bez większych problemów osiągała dobre wyniki.

Ludzie inteligentniejsi irytują głupszych. Pochwalę się swoim przykładem z LO - matura ustna z j. polskiego. Koleś kupił maturę i kuł od listopada, a ja ? 3 dni przed wlazłem na serwis ze streszczeniami, ogarnąłem temat, napisałem streszczenie tego co będę mówił na pół strony (+kartka z cytatami) i wsio. Jak kolega spojrzał na tą kartkę to od razu po korytarzu latał z obśmianą mordą jak to nie wygląda moja praca maturalna. Dostał 1 punkt mniej niż ja i się zaczął festiwal emocji. Od śmiechu, po płacz, przez spiski i twierdzenie, że muszę mieć całkiem zwinny język (z racji, że egzaminowały mnie 2 kobiety ;) ). I nie twierdzę, że ja jestem inteligentny (bo to nie jest jakiś wyczyn w 3dni wymyślić 15 minut tekstu i nauczyć się tego mówić mając najważniejsze punkty przed sobą), ot on był durny.

Tsukiyo Odpowiedz

Z taką ilością nauki to aż dziwne, że nie miała po 100% z obu matur :o

tewu Odpowiedz

Wbrew pozorom studia mogłyby jej dobrze zrobić - zwłaszcza jakiś pionierski kierunek, gdzie można zacząć pracę naukową praktycznie od razu. Znam 2 osoby, które na 2 roku studiów już prowadzą własne badania, i widzę, że sprawia im to radość.

JHI Odpowiedz

Może niech zacznie sport uprawiać, np pływanie, albo taniec. Zawsze będzie mogła sobie wmówić że robi to po coś w jakimś konkretnym celu. Żeby np nie utonąć kiedyś lub komuś innemu życie uratować, może niech do harcerstwa wstąpi lub popracuje w schronisku dla zwierząt. Cokolwiek co wymaga wyjścia z domu.

Kakakao Odpowiedz

Zaburzenia kompulsywne. Typ lękowy.

Moje3konto Odpowiedz

Błedne założenie, ze trzeba pracować bardzo ciężko, zamiast bardzo mądrze. Jeśli się ogarnie to może zostanie lekarzem, bo prawda jest taka, że z tym ultrapendatycznym podejściem nakręcanym lękiem, nie ogarnęłaby tego. Za dużo materiału.

FireInTheWater Odpowiedz

Jest bardzo ambitna. To chora ambicja, wiem bo mam tak samo. Jak ktoś jest ode mnie lepszy, załamuje się. Tylko że ja mam tego świadomość A ona nie

bazienka Odpowiedz

kurcze tez dlugo mialam parcie na dobre oceny, co wspierali rodzice z ochota wypominajac mi czemu 4 a nie 5? 5 a nie 6? a ta 6 to czemu z minusem?!
pamietam awanture, jak pierwszy raz przynioslam do domu 3, uspokoili sie dopiero jak im powiedzialam, ze to byla jedyna pozytywna ocena, bo pytania byly spoza przerabiajacego materialu
za najlepiej w calej szkole napisany test kompetencji po 8 klasie dostalam finansowa nagrode wojta, ale pochwaly od rodzicow juz nie za bardzo
dla moich rodzicow nie do pomyslenia bylo, jak w liceum zaczelam chodzic na wolontariat (no coz, chodzil tam chlopak, w ktorym sie zakochalam...) i przestalam wracac prosto do domu po lekcjach
moze tu jest problem? moze jej rodzice naciskali? ganili za 5, a 6 uwazali za cos normalnego, niegodnego pochwaly? moze ona starala sie pokazac, zasluzyc na ich milosc?
moze to cos osobowosciowego, jakas fiksacja?

przeszlo mi jak po 3 roku studiow mialam srednia 4,7 a stypendium bylo od 4,72
i odzylam, zaczelam sie uczyc tego, co mnie interesuje, a reszta no coz- byle zdac
na trzecich studiach, mam srednia ponad 4,4- calkiem niezle jak na kierunek, na ktory poszlam for fun...
polecam serdecznie to myslenie, juz w liceum ( podstawowka jednak wyrabia pewne nawyki, a nauka jest wazna, ale nie najwazniejsza), nie kazdy musi miec z wszystkiego 5 badz 6
na zadnej rozmowie kwalifikacyjnej nikt was nie spyta jaka ocene mieliscie z przedmiotu x z prowadzacym y, na 6 semestrze, indeksu tez nie beda chcieli ogladac

ZimnaFrytka Odpowiedz

Może spróbować ją namówić na jakąś szkołę policealną na te pół roku? Nie jest to jakiś wielki wysiłek, ale zawsze zajmie jej czas, a czasem taka szkoła się naprawdę przydaje w dalszym życiu.

RozpuszczalnaKawa

Tylko po co, skoro ma super wyniki z matury? Powielanie materiału dla takiej osoby, to też strata czasu. Ewentualnie jakiś kurs zawodowy...

PrzezSamoH

Rozpuszczalna - Szkoła policealna oferuje właśnie kursy zawodowe. Nie masz tam przedmiotów typowo szkolnych jak historia, matematyka.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie