#bSI3a
Postanowiłem wziąć się za siebie - dietetyk, ćwiczenia, pilnowanie diety.
Dziś mam -10 kg i oglądając zdjęcie grupowe z kolegami ze street workout'u mówię Narzeczonej:
- No, już jest fajnie. Ale skończę z tym kiedy będę miał kaloryfer jak koledzy.
Dostałem odpowiedź:
- Nie, już starczy.
Tu padł mój długi wywód na temat tego, że "zdrowe jest szczupłe", "tyle już osiągnąłem, trzeba to dokończyć", etc.
Moja Narzeczona nie przepada może za grubaskami, ale nie lubi też facetów wychudzonych czy z nadmiernie rozwiniętą muskulaturą. Skwitowała więc całość krótkim stwierdzeniem:
- Kochanie, powiedziałam nie, wystarczy. Jeśli nie rozumiesz, to razem z tobą zaczynam się odchudzać Ja. I skończę, kiedy z, jak twierdzisz, "twoich" cycków i "twojej" krągłej pupy nic nie zostanie. Zrozumiałeś?
Nie miałem argumentów :P.
Pozdrawiam, jedząc czekoladę (o mniejszej zawartości kakao niż 70% ;) ).
Z kobietą nie wygrasz...
Kompromis, czyli "kochanie, masz rację" xd
Ma dziewczyna racje. Nie przesadzaj, nie porównuj się do innych. Skończ kiedy stwierdzisz że dla Ciebie to wystarczające :D
Może pomyślała ze robi to ze względu na nią,a ona nie chciała żeby się dla niej tak męczył :D
Najwidoczniej tak jej się podoba :) teraz tylko uważaj, żebyś znowu sie nie zapuścił i po ślubie nie wyglądał jak typowy Janusz.
Uważa cię za mężczyznę idealnego Szczęścia ;)))
nigdy nie miałem motywacji żeby ćwiczyć :/ a jestem chudy jak patyk
nie rozumiem... czyjes ambicje powinno sie wspierac, a nie stopowac.. umiar trzeba znac, ale jezeli ktos chce byc wysportowany to nie rozumiem jak druga polowa moze pod tym wzgledem ograniczac...
trzeba się mieć do czego przytulić to idzie w obie strony
Gdy byłam mała, uznawano mnie za patyk. Teraz nabrałam ciała, jestem jednak dalej szczupła, ale marzy mi się delikatny zarys kaloryferka (nie żadne bicki), bo to fajnie wygląda.
no cóż miała bardzo twarde argumenty :D
Gratuluję :D