#aucGY
Dziadek zostawił młodziutką, ciężarną babcię, z dwójką maleńkich dzieci i niepełnosprawną teściową (jego matką) w piwnicy kamienicy, a sam pobiegł "na bagnety" mimo próśb i płaczu. Prababcia została zasypana pod koniec września, babcia zdołała wypełznąć z gruzów razem z synem - trzecie dziecko poroniła leżąc na ulicy. Mój ojciec miał wtedy dwa lata. Babcia straciła wtedy prawą rękę, a skutek ran i zakażenia. Jej trzyletnia córka zmarła z niedożywienia. W pewnym momencie babcia została panią do towarzystwa, byleby ojciec nie umarł z głodu. Dziadek znalazł się po 8 latach, jak się dowiedział, babcię strasznie pobił i odszedł w siną dal. Z tego co się dowiedziałam, założył nową rodzinę. Nieco po 2000 roku widziałam w wiadomościach, jak podczas uroczystości sierpniowych roztkliwia się nad patriotyzmem i swoim losem. Babcia prawie ślepa, ledwie przytomna, ale jego głos poznała i po prostu się popłakała.
Moja mama też długo nie pożyła. Wyzywana od komunistycznych suk nawet na łożu śmierci, zmarła na raka niedługo po babci. Ja i brat zostawiliśmy ojca samemu sobie, by się kisił w swoim patriotyzmie. Oboje mamy swoje światy, swoje rodziny... i nikt z nas nie toleruje znaków typu "Polska Walcząca", "Roty" itp. Nie popieramy komunizmu ani nazizmu, nic z tych rzeczy. Nie "jeździmy" po "Żołnierzach Wyklętych", te tematy po prostu u nas nie istnieją. Dzieci dobrze wiedzą jak to u nas wyglądało...
A mój własny syn ostatnio nazwał mnie za to, przy swoim ojcu "kurwą z Kremla", bo dziadka i ojca nie darzę czcią. Mąż nie wytrzymał, spuścił mu lanie. Syn teraz kreuje się na ofiarę bolszewizmu, wyzywał nas i pluł mi pod nogi. Mąż wyrzucił go za to z domu, bo jest pełnoletni. A ja na pocieszenie znowu podjadam surową fasolę, gdy nikt nie patrzy.
Niestety, to jest ta strona wojny o której ciężko się mówi. Ludzie oddający swoje życie dla idei lub kraju często zostawiają tym samym żony, rodziny, dzieci na życie w ubóstwie, czasem nawet śmierć. Wiadomo że życie jest pełne ciężkich wyborów, ale dokonywanie ich kosztem najbliższych jest dla mnie bardzo ciężkie do zrozumienia
Tylko, że to nie byli patrioci, to byli psychopaci. Bić swoją żonę, bo została prostytutką, by dzieci nie umarły z głodu? Bić swoją żonę i wyzywać, bo chce pracować i cokolwiek zapewnić dzieciom mimo, że i tak chodzą głodne, bo ojciec alkoholik do pracy się nie bierze? To byli powaleni chorzy ludzie, jak dla mnie najgorszego sortu, bo bić słabszego może tylko najgorsza kreatura. Tak naprawdę byli nieudacznikami życiowymi i tyle, a wydawało im się tylko, że są tacy wspaniali...
Ostatni akapit jest trochę przerażająco-patologiczny. Syn jest niewychowany, skoro nie potrafi odnosić się z szacunkiem do własnej matki, a ojciec go tłucze, bo nie potrafił go wychować.
Też miałam takie odczucia. Jeszcze to wyrzucenie z domu, przerażajace.
Wyrzucenie jest dla mnie jako tako zrozumiałe, ale pełnoletni syn wyzywający matkę i tłukący się z ojcem? Przecież to definicja patologii.
Jak był pączkiem w maśle to najlepiej go wywalić na swoje, niech się zderzy z realnym światem
Tyle tylko, że jeśli rzeczywiście był "pączkiem" w maśle, to raczej wina jego rodziców.
Jestem ciekawa, co to znaczy "dorosły", bo znam chłopaka, którego rodzice normalnie wychowali i faktycznie tak do 19 roku życia był zwykłym, fajnym chłopakiem. A potem, jak już rodzice mało mieli do powiedzenia, wlazł w "patriotyczne" środowiska, zaczął się radykalizować i teraz jest nacjonalistą. Wprawdzie rodziców dalej szanuje, ale nie zmienia to faktu, że jego poglądy są przerażające (tak samo jak jego traktowanie partnerek, które według niego powinny tylko siedzieć cicho zakutane w sukienkę od szyi po kostki).
Fajnie się tak mówi: brak szacunku,nie potrafili go wychować.
Jak młody człowiek wpadnie w jakieś towarzystwo to jakiekolwiek wychowanie idzie się bujać.Zwłaszcza jak ma słabą psychikę i inni mają na niego wpływ.
Mówię to z własnego doświadczenia mając 21-latka w domu.
zawsze go ciągnęło w tą stronę gdzie nie trzeba się było wysilać,uczyć,dać coś z siebie.Jeszcze jak był niepełnoletni to coś mieliśmy do powiedzenia a teraz możemy
mu"skoczyć"
I nie dziwię się wywaleniu z domu bo my dorośli świata za nich nie przeżyjemy.
A obcować na co dzień(nawet z własnym synem) który tak a nie inaczej odzywa się do rodziców nie jest łatwo.
Trzeba kiedyś odciąć pępowinę.Nawet kosztem zerwania więzów rodzinnych.
Nie tylko rodzice bywają toksyczni.I nie tylko rodzice są winni wszystkiemu.
Mój dziadek był wysoko postawionym komunistą - milicjantem. Tłukł babcię, terroryzował dzieci, a nas, wnuków, kompletnie od siebie odrzucił. Miał tak silne poczucie władzy, że za "niesubordynację" (kazał mi przekazać ciotce ważny list, ale odmówiłam, bo bałam się, że go zgubię) wyrzucił siedmioletnią mnie ze swojego domu i kazał nigdy więcej się mu na oczy nie pokazywać.
O to,to. Lata 60
Mój wujek była milicjantem,kupił córce białe tenisówki
i ta 8-letnia dziewczynka jak wracała z placu zabaw to "złapał" ją deszcz.
Dostała wp.............. bo powinna ściągnąć te tenisówki i je schować
pod sukienką żeby nie zmokły.A za karę kazał jej ścierać w przedpokoju podłogę pomalowaną brązową farbą do surowego drewna.
Ideologiami się świetnie człowiek usprawiedliwia, sam przed sobą i przed innymi. W imię wolności, w imię miłości, w imię pokoju, w imię wiary! Ile to zła wyrządzono w imię czegoś, to wystarczy przyjrzeć się historii. A i teraz tak mamy. Choćby na protestach, gdzie ludzie niszczą miasto czy biją się między sobą. Nie wspomnę o rozebranych kobietach i mężczyznach, którzy "walczą" o jakąś ideę usprawiedliwiając swoje zboczone potrzeby pokazywania cycków i dupy. Nikt mi nie wmówi, że to lepsze niż merytoryczne argumenty i debaty. Szczytny cel, idea, to świetna wymówka do robienia rzeczy złych i niemoralnych pod pozorem wielkiego poświęcenia i walki. Ale tak już jest od wieków i nie wiem czy da się to zmienić. Wyznanie okropnie smutne. Najeżdżanie na autorkę za brak wychowania to moim zdaniem przesada. Jeśli jej syn wpadł w towarzystwo, które jest takie skrajne niczym sekta, to sobie można rozmawiać a i tak nic nie wskórać, zwłaszcza gdy dziecko jest w okresie buntu. Znamy tylko decyzję ostateczną a nie cały przebieg wydarzeń.
nie rozumiem jak mozna zrobic cos takiego swojemu dziecku, swojej rodzinie...
idea czynszu nie oplacisz ani rodziny nie nakarmisz
straszne to zrzucanie odpowiedzialnosci na pozostalych, ktorzy doswiadczaja konsekwencji, bo fanatyk oczywiscie czuje sie bezkrytyczny
a jak sie odetniesz od jego idei, to oczywiscie ty jestes tym zlym :/
hipokryzja jak cholera
Mega ciężkie wyznanie, ale ja na waszym miejscu sprawdziłbym, gdzie syn naczytał się głupot i teraz tak się zachowuje.
Brzmi jak jakiś "gen patrioty" który ujawnia się tylko u mężczyzn
Bo jest mało kobiet które poświęcą się ślepo jakiejkolwiek idei w zamian za rodzinę. Raczej skłonne są poświęcić swoje idee w zamian za dobro rodziny.
To prawda. Ja mogłabym zdradzić ojczyznę w zamian za dobro mojej rodziny. Są rzeczy ważne i ważniejsze.
O tej ciemnej stronie patriotyzmu warto też poczytać w książce,, Tajemnica z Auschwitz ".
Ojciec mojego byłego poświecił rodzinę dla Solidarności. Siedział tez 7 lat w komunistycznym więzieniu. Choć po okrągłym stole został znanym politykiem, syn nigdy mu nie wybaczył i miał, podejrzewam z tego powodu, pewne deficyty emocjonalne. Po pijaku nieraz wyklinał ojca, że nigdy go nie było, że idee zawsze były ważniejsze niż dzieci. Dalej to w nim siedzi, mimo, że minęło prawie 30 lat.
Ja rozumiem twoje oburzenie i absolutnie nie bronię zachowania twojego ojca, ale między innymi dzięki takim ludziom jak on żyjemy w wolnym kraju.