#ZNLLZ
Poznaliśmy się na jednym z pokazów, który prowadziłem. Była o dwa lata starsza ode mnie, ale zdobyłem ją. Zakochaliśmy się i po paru latach wzięliśmy ślub cywilny. 9 lat temu przyszła na świat nasza córka. Wszystko wskazywało, że będzie zdrowa, ale podczas porodu dostała udaru. Przez lata staraliśmy się, żeby była normalna, teraz ma sparaliżowaną lewą stronę ciała.
Między mną a małżonką zazwyczaj układało się świetnie, czasami były chwilowe kłótnie podczas budowania domu, ale po tym któreś z nas musiało się uśmiechnąć i przeprosić. Od niedawna zacząłem zauważać, że moja żona lepiej się ubiera, maluje, ale sprawiałem jej komplementy i niczego nie podejrzewałem. Niestety coraz częściej się kłóciliśmy, nawet o szklankę, która stała w zlewie. Nasze rozmowy były zdawkowe.
Trzy tygodnie temu powiedziała mi, że ma dosyć i ma kogoś. Szok. Zostawiła mi dziecko, spakowała się i wyszła.
Złożyłem już pozew o rozwód. Od trzech tygodni biorę leki na depresję, zajmuję się małą i nie potrafię jej powiedzieć, że mama już nie wróci.
Smutne wyznanie. Moja znajoma też nie dała rady. Ma dwoje dzieci. Z boku ktoś mógł powiedzieć matka idealna: opiekuńcza, kochająca, idealna. Coś w niej pękło, bo zaczęła coraz częściej zaglądać do kieliszka. Któregoś dnia spakowała walizki i wyjechała za granicę. Zostawiła męża i dwoje dzieci 8 latka i dwulatka. Od roku nie mają z nią kontaktu. Mam nadzieję, że tęsknota za dziećmi skłoni ją do powrotu. Trzymaj się autorze. Życzę Ci wszystkiego dobrego ;)
ja bym nie chciała żeby taka matka do mnie wróciła
Coś w niej pękło - nuda. Ludziom szkoda kasy, żeby gdzieś wyjść, żeby coś porobić, tylko kisza się w domu, a potem nagle maja już dość. Bo nikt tak nie wytrzyma.
Czyli zrobiła to, co przeważnie robią mężczyźni. Przerosła ją opieka nad chorym dzieckiem i małżeństwo i przy sprzyjającej okazji poszła w tango.
Nie, stwierdzenie faktu.
Czemu przeważnie faceci? Każdemu człowiekowi, nieważne czy kobiecie czy mężczyźnie, może odwalić, wiec próżno stwierdzać fakt, że przeważnie robią mężczyźni, raczej jest to takie 50 na 50....
Dalvert, ale faceci robia to czesciej bo
1. kobiety sa bardziej zwiazane z dzieckiem emocjonalnie, na poziomie hormonalnym itp
2. jest na to wieksze przyzwolenie spoleczne
Czasami w mojej głowie pojawia się refleksja... Co jeśli nasze myśli, stwierdzenia są na tyle zwyczajne, proste, że każdy mógłby dojść do tego samego? Czy pisanie właśnie takiej stwierdzeń jest bezsensem i głupotą, a także próżnością wynikającą z egocentryzmu? Bo co twoja myśl wniosła?
"A bo u was biją murzynów", nie można po prostu zaakceptować wyznania z którego wynika, że kobiety też mogą być tymi złymi, trzeba usprawiedliwić, że ją "przerosło" i dowalić facetom.
nie, zrobiła to co zazwyczaj robią kobiety - jak zostają z dziećmi to dla kasy bo to spore profity i zazwyczaj nie muszą pracować, żyją z nich (alimentów, zasiłków itd) lepiej niż z pensji i mogą robić co chcą - dzieci są jedynie kartą przetargową i mają gdzieś ich prawdziwe potrzeby, ale ładnie umieją to przykryć i nawet płakać gdzie trzeba
to tak przy okazji motywów kochanych i wspaniałych kobiet co to są idealne po prostu i nigdy niczemu niewinne
Co to ma być, reklama w środku wyznania?!
Tego się nie da czytać...
To sie robi chore wszedzie te gowniane reklamy
Od nikogo nie wolno żądać czegoś, co go przerasta. Mocno zaakcentowałeś sprawę córki, więc myślę że sygnały o tym, że ta sytuacja przerosła Twoją żonę miałeś wcześniej. Zignorowałeś je, albo miałeś nadzieję że to minie, ale niestety. Każdy gdzieś ma swoją granicę i w pewnym momencie staje przed wyborem - albo robię reset swojego życia, albo wiążę sznur.
Więc czemu żona autora ma prawo rządać od niego wyłącznej opieki nad ich chorym dzieckiem?
Każdy dorosły człowiek powinien być odpowiedzialny za swoje czyny. Masz osiemnaście lat żeby ogarnąć, co możesz, a co cię "przerasta", a za dorosłego taryfa ulgowa się kończy. Ciekawe, co byś powiedziała, gdyby to ciebie porzucili rodzice, bo opieka nad tobą by ich "przerosła" i wychowywalabyś się w bidulu, gdzie każdy miałby cię głęboko.
sorki chlef123, ale widocznie jeszcze nigdy w życiu nie doszedłeś do swojej "ściany", gdzie nie widzisz innego wyjścia niż sznur, czy żyletka, a w sumie jest ci wszystko jedno, bo jeżeli kolejny dzień czy tydzień ma być taki jak poprzedni to lepiej żeby nie było go wcale
nie usprawiedliwiam, nie wybaczam, po prostu rozumiem, bo sam o swoją ścianę się też już kiedyś otarłem nosem
różnica jest tylko taka, że jeżeli wybierzesz sznur, to nie ma opcji powrotu/pomocy już nigdy, a jeżeli wybierzesz reset, to jest szansa na odbudowanie się kiedyś na tyle by móc pomóc nieść ciężar, zapewne nie tak jak wszyscy świętoszkowaci teoretycy by sobie życzyli (bo łatwo rozporządzać czyimś życiem), ale w jakikolwiek sposób, a coś zawsze jest lepsze niż nic
mhm, super, że robisz sobie reset i dbasz o swoje zdrowie psychiczne, ale kto w tym momencie zadba o zdrowie psychiczne autora? albo jego córki, jeśli jego zabraknie, bo "dojdzie do swojego limitu"?
w życiu, kiedy pojawia się kryzys typu chore dziecko, ZAWSZE ktoś płaci. zawsze. nie jest tak, że w zasięgu ręki leży rozwiązanie, które każdemu pozwoli żyć jak dawniej. to jak z rachunkiem w knajpie - jeśli ty spier*lisz zanim kelner przyniesie rachunek, to nie znaczy, że jedzenie było za darmo. to znaczy, że zapłacił kolega, z którym poszedłeś na obiad (dwa razy więcej). albo właściciel knajpy. w tym przypadku płaci autor - także dwa razy więcej.
Jak masz ochote wiązać sznur to się idziesz leczyć. Można zmienić swoje życie nie wyjeżdżając. Można znaleźć nowa pasje. Można się jakoś dogadać i coś wymyślić. Spierdzielaja tylko nieodpowiedzialni mentalnie ludzie.
Współczuję Ci bardzo choć jestem w podobnej sytuacji. Tylko albo aż dziecko mam zdrowe. Czasem ludziom w dupskach się przewraca. Twojej żonie i mojemu eks. Ale trzymaj się - nie daj jej satysfakcji że sobie nie radzisz. A jak jej się kochanek znudzi to pogoń ją w trzy dupy. Nie warto drugi raz wchodzić do tej samej rzeki. Przerabiałam to i wierz mi że nie warto. Jej życie się odpłaci - na pewno!!! Jeszcze będzie płakać za wami!
Dlaczego prawie każdy źle interpretuje powiedzenie z rzeką 🤦🏻♀
Z tego samego powodu, dla którego większość mówi "po najmniejszej linii oporu". Bezrefleksyjne stado.
przewalone, życzę dużo siły i wytrwałości