#Yn8Ji

Parę lat temu po pewnej imprezie wracałam z kolegą do domu. Jako że miał bliżej do domu niż ja, rozstaliśmy się pod jego domem, a ja pojechałam rowerem dalej, do siebie.
Minęły 3 minuty, a za mną ktoś jedzie. W sumie wyglądało na to, że mnie gonił i krzyczał "stój". Było po północy, więc moja pierwsza myśl: zabójca albo gwałciciel, w każdym razie na pewno chce mi coś zrobić, skoro mnie goni.
Zaczęłam przyspieszać. Nigdy tak szybko nie jechałam rowerem, dosłownie lało się ze mnie. Nagle słyszę, że dzwoni telefon i słyszę przez słuchawkę: zwolnij, bo nie mogę cię dogonić.

Tak, to był ten kolega, zostawił klucze od domu w mojej torebce.
Jak mnie dogonił to nie wiedziałam, czy go zabić, czy umrzeć ze śmiechu :)
merkury Odpowiedz

W ciemnościach wyobraźnia świruje, dlatego jak się ściemni, nie wychodzę sama :D

grzejniczek Odpowiedz

On miał większe powody żeby ciebie zabić

Dreads

On powinien pamiętać o kluczach 😅

grzejniczek

A ona raczej nie powinna się wystraszyć głosu swojego kolegi

makarena Odpowiedz

Nie rozumiem takich ucieczek... Nie rozpoznałaś po głosie?

julasek1998 Odpowiedz

Jezu... ja to bym zawału dostała

mhmxxx Odpowiedz

Dobre :) kolega pomyslal ze dziwna jestes bo uciekasz przed nim i jeszcze sie ogladasz. :)

KapitanBezmiaru Odpowiedz

A wystarczyło zawołać po imieniu...

araniaexumei Odpowiedz

Jeeeju! Ja bym na zawał padła! :D

MartiSmarti Odpowiedz

A pytanie brzmi. Jak jego kluczę znalazły się u ciebie w torebce? (bo rozumiem, że o tym nie wiedziałaś)

Akoi890

Może nie miał kieszeni, więc dał jej na przechowanie, a ona zwyczajnie o tym zapomniała :).

dał na przechowanie, przed imprezą

the1975 Odpowiedz

A ja myślałam, że nie chciał, żebyś sama do domu wracała, więc na wszelki wypadek szedł za Tobą:D

grzesuaw Odpowiedz

Szkoda, że nie odprowadził, w noc koleżankę samą puszczać?

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie