Od jakiegoś czasu jestem z dziewczyną, z którą rozumiemy się bez przeszkód i jesteśmy bardzo podobni do siebie. Czuję się z nią lepiej niż z każdą inną, z jaką byłem, i zależy mi na niej i na jej szczęściu, bo w życiu nie ma łatwo. Problem polega na tym, że nie miała w dzieciństwie sporo miłości i jeśli chodzi o związki, to ja jestem pierwszą osobą, z jaką się spotyka. Niby wszystko to jest mi na rękę, bo mogę jej pokazać, co to znaczy kochać i sprawić, żeby czuła się doceniana, kochana i potrzebna, ale ma też to swoje negatywne strony. Niedawno, gdy wyszliśmy gdzieś razem, spędziliśmy super dzień, na którego zakończenie postanowiłem pierwszy raz powiedzieć jej: „Kocham cię”, wcześniej było ciężko, bo przeszliśmy z zakochanych skrycie przyjaciół w związek. Przytuliliśmy się na pożegnanie i powiedziałem jej to wyznanie miłosne, na co ona odparła: „Dziękuję”.
Nie powiem, że mnie to nie zabolało z lekka, ale później dodała, że jestem pierwszą osobą, która jej to powiedziała, później podziękowała, że w ogóle miałem ochotę się z nią spotkać. Cieszę się, bo widzę, że uważa mnie za wyjątkową dla niej osobę, ale z drugiej strony mi źle, bo nie mam pojęcia, czy nie potrafi okazać miłości, czy nie jest jeszcze na tyle oswojona z tym jako pierwszym związkiem, czy po prostu nie odwzajemnia takiego uczucia. Jestem dzięki niej szczęśliwy, ale jak tylko wracam do siebie, to myślę o tym, czy za jakiś czas nie usłyszę: „To nie wypali...”. Nie mam pojęcia co myśleć ani co robić.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak napisała Arabella, dla niektórych są to bardzo ważne słowa. Które naprawdę dużo znaczą. Którą są również zobowiązaniem. I raczej rzadko się zdarza, by obie osoby w związku równocześnie były gotowe na ich wypowiedzenie. Ty dojrzałeś do tego teraz, ona jeszcze nie. I kto wie, może nigdy nie dojrzeje, może faktycznie usłyszysz: "To nie wypali."
Tylko wiesz co? Żadne miłosne wyznania nie dadzą Ci nigdy gwarancji. Żaden seks, żadne listy miłosne, żadna obrączka na palcu, dzieci ani nawet wspólny kredyt we frankach. Gwarancji nie ma i NIGDY NIE BĘDZIE. Bo spotykasz się z wolnym człowiekiem, który się rozwija, dojrzewa, zmienia. Który ma własne cele, ambicje, pragnienia i tęsknoty. I w każdej chwili może zmienić zdanie.
Gdy naprawdę to zrozumiesz i zaakceptujesz, Twoje szanse na szczęśliwą, spełnioną relację znacząco wzrosną. Bo tym samym zrozumiesz, że o relację trzeba dbać całe życie, każdego dnia tak samo jak pierwszego. A ci, którzy czują się pewnie i odpuszczają, są tymi, którzy mają największe szanse usłyszeć: "To się już wypaliło."
I jeszcze coś. Osobiście doceniłabym fakt, że dziewczyna nie ględzie bezmyślnie wielkich słów. Bo ona doskonale wie, co chciałeś usłyszeć. I powiedzenie Ci tego na odczepnego byłoby najłatwiejszym rozwiązaniem.
Lubię Cię. Masz dużo mądrości i dojrzałości.
Podzielę się z Tobą jak było w moim przypadku. Związek z moim mężem też był moim pierwszym poważnym związkiem. I to on powiedział jako pierwszy „kocham cię”. Mi to zajęło więcej czasu nie dlatego, że nie był dla mnie ważny, tylko nie byłam jeszcze gotowa powiedzieć tego głośno i co najważniejsze: taka deklaracja była dla mnie czym bardzo ważnym. Chciałam mieć pewność, że kiedy powiem mężczyźnie, że go kocham, to tak będzie naprawdę, ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. A nie był to pierwszy raz, kiedy słyszałam takie słowa, bo rodzice mnie kochali.
Dla kogoś, kto nigdy takich słów nie usłyszał i nie wypowiedział, to są BARDZO wielkie słowa. I może tak być, że na razie nie przejdą przez gardło, chociaż głowa chciałaby je powiedzieć.
Z doświadczenia wiem, że zaczynając od takiego stanu można przejść do mówienia sobie tego codziennie.
Byłem w kilku związkach, ale tylko jednej osobie powiedziałem, że ją kocham.
Za pierwszym razem nie odpowiedziała mi, tylko się pożegnała pocałunkiem. Fakt, to sprawia, że człowiek czuje się bardzo niepewnie, a na prawdę sporo trudu kosztowało mnie to wyznanie.
Ta osoba to moja żona, więc nie panikuj. Widać twoja luba potrzebuje czasu.
A ile to jest „jakiś czas”? Jak pół roku, to nie wypali. Zapytaj wprost co czuje, poproś o konkretną odpowiedź, bo dziewczyny często unikają odpowiedzi, nie chcąc zawieść drugiej strony. Mówią „no wiesz, dla mnie to szczególne słowa, jeszcze nie wiem, bla bla”. Jak pół miesiąca, to wyrwałeś się dużo za szybko dla niej. Nie przejmuj się tym „dziękuję” i poczekaj jeszcze jakiś czas.