W szkole podstawowej mieliśmy do napisania recenzję naszego ulubionego filmu. Ja wybrałem jedną z części Gwiezdnych Wojen.
Jakież było moje zaskoczenie jak dostałem za to 1.
Jako uzasadnienie nauczycielka powiedziała, że nie zna takiego filmu i mam wybrać jakiś bardziej znany film.
A recenzje nie są po to, by zachęcić do obejrzenia opisanego filmu? Jaki niedorozwój z tej nauczycielki...
mleko95
To tylko szkoła, to normalne. Ja kiedyś dostałem na informatyce trzy jedynki, dwie za pracę na lekcji i jedną za pyskowanie. Te dwie to za brak zrobienia zadania na komputerze, bo akurat mój był popsuty, a zastępczego nie było, a za pyskowanie, bo się zapytałem jak mam je zrobić skoro komputer jest zepsuty :D Szkoła tego nie zrozumiesz :P
Clary23
Ja byłam zagrożona z biologii. Dlaczego? Ponieważ byłam ponad 2 tygodnie chora i praktycznie nie umiałam się ruszyć z łóżka, a pisaliśmy wtedy 2 sprawdziany. Z racji tego, że w środku tygodnia czułam się lepiej, poszłam do szkoły, a tam z miejsca miałam przyjść do odpowiedzi z dwóch sprawdzianów. Zaraz przed końcem roku..super..
Po pierwsze, jak można nie znać tego filmu? :) Po drugie ( i najważniejsze), od kiedy to trzeba pisać recenzje tylko do "bardziej znanych filmów"? Coraz bardziej przeraża mnie tok rozumowania niektórych nauczycieli...
hasztak
Hmmm... ja osobiście nigdy tego nie oglądałam ;d
hmmm... coraz częściej dochodzę do wniosku, że "ocenianie zabija potencjał"
Kell
U mnie polinista dzielił książki i filmy na wartościowe, czyli te, które zna i te, które nic nie wnoszą, czyli te, ktorych nie znam. Wiecznie miałem złe oceny za Lema czy Sapkowskiego.
Ludzie, kiedy do Was dotrze, że w szkołach nie pisze się zgodnie ze sobą tylko zgodnie z kluczem i wymogami nauczycieli? To nie zachód, tutaj nie ceni się kreatywności, ale pisanie zgodnie z określonym schematem. Smutna rzeczywistość, a szkoda, bo młodzież mamy zdolną, ale nauczycieli słabszych.
gdziejestmojsos
Skoro miał napisać recenzję SWOJEGO ULUBIONEGO filmu, to teraz klucz, czy wymogi nauczyciela, nie mają znaczenia, a swoją drogą, to nauczycielka dziwna.
CzlowiekTetnica
Człowieku, idąc tym trybem zabijasz kreatywność ucznia---> w pracy nie ma pomysłów, mogą go wywalić. Moja nauczycielka od polskiego nie lubi, gdy ktoś rżnie z netu, a za kreatywność wstawia dobre oceny... A na Zachodzie właśnie dzieciaki to muły i mają słabszy tok nauczania od nas "Cebul". A co do schematu: napisz recenzję książki, piszesz tylko tyle,żeby spełniać wymogi, a sam od siebie nic....Tak rosnąć będzie Pokolenie dzieci,które same sobie nie poradzą.
Kell
Pisanie pod klucz przypomina mi wypracowanie, które miała nalisac w szkole moja mama: kogo podziwiasz za najwiekszy wkład w odbudowanie wolnej Polski i dlaczego jest to Stalin.
Boże. Jak się uda to po studiach będę uczyć takie małe szkraby.
Daj Panie bym nie zachowywała się jak ta kobieta.
Trzymajcie kciuki! :)
HungryPsychopath
"Małe szkraby"? Uważaj, co mówisz, bo może się okazać, że będą to wstrętne, niewychowane bachory. Z mojej obserwacji wynika, że takich teraz coraz więcej.
mrruuu
Wiesz, mogą to być okropne "bachory", aczkolwiek to wciąż dzieci, na które można w jakiś sposób wpłynąć.
Nie będę się szykować na wojnę z dzieciakami. Wolę myśleć pozytywnie mimo, że czasami na ulicy krew człowieka zalewa jak widzi małego chłopca, który klnie, jednocześnie paląc papierosa. Nie generalizuj, bo ze swoich doświadczeń wiem, że jest jeszcze sporo dobrze zachowujących się dzieci.
Szakal
Postawa niczym Ania Shirley !
Kell
Dzieci nie są glupie. Jeśli ktoś nimi gardzi, to one okazują to samo. Większość nauczycieli gardzi dziećmi, więc one gardzą nauczycielami, szkołą i edukacja. A jeśli okaże sie im szacunek, wszystki sie zmienia. I mogloby sie wydawac, że w gimnazjum są na to za srarzy, ale da sie. Wiem z praktyki.
no to ja mam na odwrot, mogę wymyślać książki żeby bardziej pasowały do tematu, przeciez nauczyciel nie zna całej literatury jaką powstała :)
HungryPsychopath
Nie wiem, czy wiesz, ale można zwyczajnie sprawdzić, czy dana książka istnieje naprawdę. Od tego mamy np. internet. Na przestrzeni lat było już trochę osób, które próbowały sobie wymyślać jakieś książki, nawet i na maturze, dlatego teraz nie trafisz raczej na nauczyciela, który przymknie oko na jakiś nieznany tytuł i go nie sprawdzi. Nie ma głupich. Może kiedyś coś takiego uszło, ale teraz niekoniecznie. :)
A recenzje nie są po to, by zachęcić do obejrzenia opisanego filmu? Jaki niedorozwój z tej nauczycielki...
To tylko szkoła, to normalne. Ja kiedyś dostałem na informatyce trzy jedynki, dwie za pracę na lekcji i jedną za pyskowanie. Te dwie to za brak zrobienia zadania na komputerze, bo akurat mój był popsuty, a zastępczego nie było, a za pyskowanie, bo się zapytałem jak mam je zrobić skoro komputer jest zepsuty :D Szkoła tego nie zrozumiesz :P
Ja byłam zagrożona z biologii. Dlaczego? Ponieważ byłam ponad 2 tygodnie chora i praktycznie nie umiałam się ruszyć z łóżka, a pisaliśmy wtedy 2 sprawdziany. Z racji tego, że w środku tygodnia czułam się lepiej, poszłam do szkoły, a tam z miejsca miałam przyjść do odpowiedzi z dwóch sprawdzianów. Zaraz przed końcem roku..super..
Po pierwsze, jak można nie znać tego filmu? :) Po drugie ( i najważniejsze), od kiedy to trzeba pisać recenzje tylko do "bardziej znanych filmów"? Coraz bardziej przeraża mnie tok rozumowania niektórych nauczycieli...
Hmmm... ja osobiście nigdy tego nie oglądałam ;d
hmmm... coraz częściej dochodzę do wniosku, że "ocenianie zabija potencjał"
U mnie polinista dzielił książki i filmy na wartościowe, czyli te, które zna i te, które nic nie wnoszą, czyli te, ktorych nie znam. Wiecznie miałem złe oceny za Lema czy Sapkowskiego.
Zabiłabym ją ;x
Jak można nie znać Star Wars. Ok moze bylo to w latach 80 to bym zrozumiał :)
Było wybrać "Przeminęło z wiatrem", każdy przynajmniej słyszał tytuł... xD
Nie trafiłeś w gusta :D
A co jakby twoim ulubionym filmem był naprawdę jakiś mało znany film? Bez sensu. Każdy ma swój gust i nie musi lubić najpopularniejszych filmów.
Ludzie, kiedy do Was dotrze, że w szkołach nie pisze się zgodnie ze sobą tylko zgodnie z kluczem i wymogami nauczycieli? To nie zachód, tutaj nie ceni się kreatywności, ale pisanie zgodnie z określonym schematem. Smutna rzeczywistość, a szkoda, bo młodzież mamy zdolną, ale nauczycieli słabszych.
Skoro miał napisać recenzję SWOJEGO ULUBIONEGO filmu, to teraz klucz, czy wymogi nauczyciela, nie mają znaczenia, a swoją drogą, to nauczycielka dziwna.
Człowieku, idąc tym trybem zabijasz kreatywność ucznia---> w pracy nie ma pomysłów, mogą go wywalić. Moja nauczycielka od polskiego nie lubi, gdy ktoś rżnie z netu, a za kreatywność wstawia dobre oceny... A na Zachodzie właśnie dzieciaki to muły i mają słabszy tok nauczania od nas "Cebul". A co do schematu: napisz recenzję książki, piszesz tylko tyle,żeby spełniać wymogi, a sam od siebie nic....Tak rosnąć będzie Pokolenie dzieci,które same sobie nie poradzą.
Pisanie pod klucz przypomina mi wypracowanie, które miała nalisac w szkole moja mama: kogo podziwiasz za najwiekszy wkład w odbudowanie wolnej Polski i dlaczego jest to Stalin.
Boże. Jak się uda to po studiach będę uczyć takie małe szkraby.
Daj Panie bym nie zachowywała się jak ta kobieta.
Trzymajcie kciuki! :)
"Małe szkraby"? Uważaj, co mówisz, bo może się okazać, że będą to wstrętne, niewychowane bachory. Z mojej obserwacji wynika, że takich teraz coraz więcej.
Wiesz, mogą to być okropne "bachory", aczkolwiek to wciąż dzieci, na które można w jakiś sposób wpłynąć.
Nie będę się szykować na wojnę z dzieciakami. Wolę myśleć pozytywnie mimo, że czasami na ulicy krew człowieka zalewa jak widzi małego chłopca, który klnie, jednocześnie paląc papierosa. Nie generalizuj, bo ze swoich doświadczeń wiem, że jest jeszcze sporo dobrze zachowujących się dzieci.
Postawa niczym Ania Shirley !
Dzieci nie są glupie. Jeśli ktoś nimi gardzi, to one okazują to samo. Większość nauczycieli gardzi dziećmi, więc one gardzą nauczycielami, szkołą i edukacja. A jeśli okaże sie im szacunek, wszystki sie zmienia. I mogloby sie wydawac, że w gimnazjum są na to za srarzy, ale da sie. Wiem z praktyki.
O.o
Szacunek. Nie wiedziałem że w Polsce są jeszcze jacyś pustelnicy....
no to ja mam na odwrot, mogę wymyślać książki żeby bardziej pasowały do tematu, przeciez nauczyciel nie zna całej literatury jaką powstała :)
Nie wiem, czy wiesz, ale można zwyczajnie sprawdzić, czy dana książka istnieje naprawdę. Od tego mamy np. internet. Na przestrzeni lat było już trochę osób, które próbowały sobie wymyślać jakieś książki, nawet i na maturze, dlatego teraz nie trafisz raczej na nauczyciela, który przymknie oko na jakiś nieznany tytuł i go nie sprawdzi. Nie ma głupich. Może kiedyś coś takiego uszło, ale teraz niekoniecznie. :)