#XbJiQ
To samo dotyczyło higieny zębów. Nie sprawdzała nigdy, czy dokładnie je myję. Dla niej było ważne, żeby zęby rano po śniadaniu były umyte przed szkołą. Często krwawiły mi dziąsła, więc podczas mycia jeździłam po zębach tak, żeby tylko nie dotknąć dziąseł. Raz miałam nieprzyjemną sytuację, gdy mój sąsiad dość dosadnie dał mi do zrozumienia, że strasznie śmierdzi mi z buzi i uświadomił mnie, że najważniejsze, żeby zęby umyć na noc, bo wtedy tam wszystko gnije itp. Oczywiście w efekcie braku odpowiedniej higieny zaczęły się problemy z zębami. Dziury, potem kruszenie, a na sam koniec zostawały tylko korzenie (na szczęście miałam tylko dwa takie przypadki). Nie interesowała się tym, że ząb mnie boli i nie zabierała do dentysty. A gdy spytałam, czy wyrywanie zęba boli, odpowiedziała: „No pewnie, że boli, nawet bardzo”, więc zraziła mnie do stomatologów. Na szczęście, gdy już byłam dorosła, odważyłam się iść do dentysty, co było dla mnie bardzo stresujące (i jak się okazało, wyrwanie zęba pod znieczuleniem wcale nie bolało). Naprawiam i usunęłam, co trzeba było i teraz dbam o higienę zębów i chodzę regularnie do dentysty.
Z moją mamą mieszka jeszcze moja 10-letnia siostra. Zgadnijcie, ile lat ma tę samą szczoteczkę do zębów? Cztery lata.
Porozmawiaj z siostrą i opowiedz jak się skończyło u ciebie, kup jej nową szczoteczkę.
Moja mama podobnie. Na szczęście mam dużo starszego brata, z którym jako dziecko miałam dobry kontakt i który mnie uświadomił w czym trzeba. Nawet o miesiączce chętniej gadałam z bratem niż mamą. Dla mamy te tematy nie istniały.