#XbJiQ

Moja mama nie przywiązywała większej wagi do higieny osobistej. Nie kontrolowała, jak dbam o swoją higienę. Kąpiel była zawsze raz, maks. dwa razy w tygodniu. Za higienę „codzienną” uważano umycie wieczorem rąk i twarzy. Pamiętam jeszcze, jak miałam około 7-8 lat i po przebraniu się w piżamę wyciągałam spomiędzy palców u stóp takie czarne paprochy. Gdy zaczął się okres dojrzewania i dostałam miesiączkę (oczywiście żadnej rozmowy na ten temat z mamą nie miałam, na szczęście w szkole odbyło się spotkanie na ten temat i dopiero tam się dowiedziałam wszystkiego), nie myłam tamtych miejsc, bo myślałam, że jak tam coś leci, to nie można ruszać, a po drugie jak wyżej – codzienna higiena to twarz i ręce. Można się domyślać, jaki zapach było ode mnie czuć... Z tego też powodu przez pewien czas w szkole miałam przezwisko „śmierdziel”. Dopiero po jakimś czasie mama do mnie powiedziała: „A to ty się tam nie myjesz podczas miesiączki?! To tym bardziej trzeba!”.
To samo dotyczyło higieny zębów. Nie sprawdzała nigdy, czy dokładnie je myję. Dla niej było ważne, żeby zęby rano po śniadaniu były umyte przed szkołą. Często krwawiły mi dziąsła, więc podczas mycia jeździłam po zębach tak, żeby tylko nie dotknąć dziąseł. Raz miałam nieprzyjemną sytuację, gdy mój sąsiad dość dosadnie dał mi do zrozumienia, że strasznie śmierdzi mi z buzi i uświadomił mnie, że najważniejsze, żeby zęby umyć na noc, bo wtedy tam wszystko gnije itp. Oczywiście w efekcie braku odpowiedniej higieny zaczęły się problemy z zębami. Dziury, potem kruszenie, a na sam koniec zostawały tylko korzenie (na szczęście miałam tylko dwa takie przypadki). Nie interesowała się tym, że ząb mnie boli i nie zabierała do dentysty. A gdy spytałam, czy wyrywanie zęba boli, odpowiedziała: „No pewnie, że boli, nawet bardzo”, więc zraziła mnie do stomatologów. Na szczęście, gdy już byłam dorosła, odważyłam się iść do dentysty, co było dla mnie bardzo stresujące (i jak się okazało, wyrwanie zęba pod znieczuleniem wcale nie bolało). Naprawiam i usunęłam, co trzeba było i teraz dbam o higienę zębów i chodzę regularnie do dentysty.

Z moją mamą mieszka jeszcze moja 10-letnia siostra. Zgadnijcie, ile lat ma tę samą szczoteczkę do zębów? Cztery lata.
3210 Odpowiedz

Porozmawiaj z siostrą i opowiedz jak się skończyło u ciebie, kup jej nową szczoteczkę.

Postac Odpowiedz

Moja mama podobnie. Na szczęście mam dużo starszego brata, z którym jako dziecko miałam dobry kontakt i który mnie uświadomił w czym trzeba. Nawet o miesiączce chętniej gadałam z bratem niż mamą. Dla mamy te tematy nie istniały.

Dodaj anonimowe wyznanie