#X6AyF
Okres przedświąteczny, nasza bohaterka miała w planach tradycyjne, świąteczne porządki. Myła właśnie okno, gdy zadzwonił telefon. Dyrektor. Z pretensjami, że w sekretariacie nikogo nie ma. Nie ma? – zdziwiła się sekretarka. Przecież zostawiłam klucze Oli, miała siedzieć w zastępstwie. Ola twierdzi, że nic nie wie – usłyszała sekretarka. Nie wie? Zapytaj Ani, była przy tym, jak dawałam Oli klucze i powiedziałam, że idę od jutra na urlop. Wiesz co? powiedziała dyrektorowi – skończę to okno i przyjadę do firmy. Usiądziemy sobie w trójkę, porozmawiamy... Ale ja mam za godzinę spotkanie – powiedział dyrektor. A ja mam urlop i okno do skończenia, a z powodu fochów, przepraszam: nieprofesjonalnego zachowania młodego pracownika, muszę jechać do firmy.
Przyjechała za godzinę, dyrektor zdołał przesunąć swoje spotkanie. W gabinecie usiedli w trójkę. Ola zaczęła pokrzykiwać podniesionym głosem, że ona ma swoją pracę, a zastępowanie sekretarki nie widnieje w jej zakresie obowiązków. Poza tym ona wcale nie chciała iść na zastępstwo, nie lubi siedzieć w sekretariacie, bo musi odbierać wszystkie telefony (centralka była w sekretariacie) i musi dyrektorowi i jego gościom robić kawę.
Sekretarka właściwie już nic nie musiała mówić. Ola momentalnie przestała być ulubienicą dyrektora. Zebrała porządny ochrzan za brak postawy koleżeńskiej i grania w zespole. Dostała nakaz siedzenia w sekretariacie do końca urlopu sekretarki. Ale Ola następnego dnia poszła na chorobowe i w sekretariacie usiadła inna osoba.
I była niezwykle zdziwiona, że jej umowa o pracę nie została przedłużona.
Co to za kompletnie nieprofesjonalna firma? Sekretarka przekazuje klucze losowemu pracownikowi,bez żadnych wcześniejszych ustaleń i ten pracownik z dnia na dzień ma rzucić swoje obowiązki, żeby ją zastąpić? Czy ma nagle pracować na dwa etaty?
Przecież to nie sekretarce wyświadcza się w ten sposób "koleżeńską przysługę", bo ona ma prawo do urlopu i musiała by go dostać, tylko dyrektorowi, który nie musi dodatkowo płacić za zastępstwo.
To normalna firma. To nie korpo, że masz trzy działy 200 pracowników 5 stopniową strukturę.
I to nie żadna "koleżeńska przysługa". Tylko normalna praktyka, że jak pracownik idzie na urlop to inni przejmują jego obowiązki. Ale jeżeli nigdy nie pracowałeś to możesz nie wiedzieć.
Masz 26 dni urlopu, plus dodać jakieś 2 tygodnie na l4 i masz 1,5 miesiąca gdzie kogoś nie ma. I to normalne że się przekazuje obowiązki. Jeżeli przez to nie wyrabia się ze swoją robotą to po prostu to ZGŁASZASZ PRZEŁOZONEMU, żeby dał Ci więcej czasu lub też kogoś do pomocy.
A nie się zgadzasz na wszystko a potem udajesz że nic nie wiesz a dopiero przyciśnięty wylewasz żale z dupy.
Ciomak: Normalną praktyką jest to, że ktoś zawczasu rozdziela dodatkowe obowiązki między pozostałych pracowników i ustala z nimi, czy dadzą radę się wyrobić i tym kimś jest szef. Kompletnie porąbaną praktyką jest, że osoba idąca na urlop sama szuka sobie zastępstwa i jedna osoba pracuje przez to za dwie. Tak mało mają w tej firmie do roboty, że da się nagle podwoić komuś obowiązki?
Przecież to nie sekretarka decyduje kto ma ja zastąpić tylko dyrektor. No i jeszcze dawanie kluczy bez uzgodnienia. A urlop kto podpisał? To brzmi jak jedna wielka bzdura nawet jeśli działo się jeszcze w PRLu.
I bardzo dobrze, że dyrektor jednak nie myśli tym co ma między nogami i Ola nie została sekretarką bardzo osobistą dyrektora.
Ola dobrze na tym wyszła. Nie wiem jakim dnem musi być ten januszex, skoro dyrektor nie wie o urlopie pracownika, a sekretarka wydaje polecenia służbowe.
Nic w tym anonimowego. Ola ma rację.. pensja ta sama a obowiązków więcej. Nie na to stanowisko się zatrudniała.
Pukałbym