#WMtaa
Teksty typu "no nie przesadzaj, stać cię przecież", albo "przydałaby się jaka pomoc, bo my biedni" przestały robić na mnie jakiekolwiek wrażenie. Byłam pewna, że nic mnie nie zaskoczy.
Dzwoni telefon. Odbieram.
- Halo, kochana, tak dawno się nie widziałyśmy, bla bla bla bla....
Po dłuższej chwili zastanawiania się kto dzwoni, wywnioskowałam, że kuzynka. Kuzynka, którą ostatni raz widziałam ze 2 lata temu na chrzcinach u innej kuzynki. Nie miałyśmy ze sobą kontaktu z 5 lat.
- Słuchaj, bo są wakacje i podeślę ci na tydzień moich dwóch Brajanków, bo my nie mamy, żeby w tym roku na wczasy gdzieś jechać, a oni wakacje mają, Seba urlopu nie dostał, a ty za granicą, to możesz...
Tak po prostu. Bez żadnego "czy mogę", "czy miałabyś czas", "pocałuj mnie w d***".
Przed oczami widziałam już te wspomniane wyżej chrzciny: 2 małe, biegająco-wyjące miniatury trolla górskiego, oraz ich rodzicielkę, niewiastę cierpiącą na daleko posunięty syndrom kołka w rzyci , który uciskając na nerwy zapętlił jej mózg na chronicznym narzekaniu na brak gotówki i pracy.
Pomijając wstęp, spytałam, jak zamierza mi ich przysłać, przecież 7- i 8-latek nie pojadą sami. Ja pracuję z mężem, kto się niby nimi zajmie w tym czasie? Samych w domu zostawię?
- A to ty nie masz wolne? Przecież wakacje są. A to urlopu sobie nie możesz wziąć?
Aha. Ja mam wziąć urlop, żeby zająć się TWOIMI dziećmi? A czy ty w ciągu tych 5 lat zadzwoniłaś chociaż raz do mnie, zapytałaś co słychać, złożyłaś mi życzenia urodzinowe? Aaaa, zapomniałaś?
Cóż, przez kolejnych 5 lat raczej nie zadzwoni xD
Oj ja bym taką z błotem zmieszał, żeby już nigdy mi dupy nie truła... Ilekroć czytam takie historie to na prawdę nie mogę przestać się dziwić, jak bezczelna może być nawet bliska rodzina... :(
To nie jest jedyny przykład, bo większość uważa że ludzie za granicą naszego kraju zarabia 3-5 razy więcej niż w Polsce, i nie pracują po 8-10h tylko krócej...
Na swoim przykładzie powiem: po przyjeździe w 3 dniu po powrocie do polski przyszła ciotka sąsiadka z dwójka dzieci, i aby przypilnować bo ona musi gdzieś pojechać, bla bla bla, ja no dobra siedze to zrobie, a najśmieszniejsze że ojciec ich siedział w domu i oglądał mecz...
mlody123 jak ktoś już jedzie za granice to chyba nie po to, żeby gary myć czy towar wykładać na półki. Tam są ogromne możliwości i można pracując kilka dni miesięcznie zarabiać po 20 tyś euro.Tylko trzeba mieć łeb na karku i sumienie schować do kieszeni.
Darkpsychopath, w jakim ty świecie zyjesz? W swoim wyimaginowanym chyba
JestemKrolem w jakim żyje świecie ? W chorym jeśli mnie pytasz o to, jednak nie zmienia to faktu, że na zachodzie są setki mniej lub bardziej legalnych metod dorobienia się fortuny. Sam znam kilka osób, które po spędzeniu 2 miesięcy wakacji we francji czy holandii przywozili ze sobą po dwadzieścia kilka tysięcy euro.
I na pewno ktoś im dał na dwa miesiące posadę kierownika, czy inne wysokie stanowisko, dzięki któremu zarobili krocie :D jaaasne ;)
AmziTolzma ja nie pisałem, że to były typowe prace, bo nie były i na takiej by nikt sie tyle nie dorobił
Ktoś Cię musiał zrobić w konia, poważnie. Nikt ot tak nie dostanie za granicą pracy "po kilka dni w miesiącu" za 20tys euro, człowieku. Chyba, że ktoś, kto już pracował na wysokim stanowisku, miał dobre wyniki w poprzedniej pracy itp. Przeciętny Kowalski w życiu nie zarobi 20tys euro miesięcznie za kilka/kilkanaście dni pracy, w jakim Ty świecie żyjesz.
Nie wątpię w tą sytuację, ale ja mam trochę inną. Kuzyni pracują za granicą. Jeden z nich często narzeka, że ludzie myślą, że on ma tyle kasy, że każdy coś od niego chce. Tylko... Nikt nic od niego nie chce. Wszyscy mają go dość, a sam lata z telefon, podtyka wszystkim pod nos i "nie lubię się chwalić, że mam telefon za kilka tysięcy",/"nie lubię się chwalić, ile pieniędzy mam na koncie" (oczywiście to drugie z włączoną aplikacją banku). Ja nie wiem, boli go to, że wszyscy mają w dupie, ile ma pieniędzy i że nikt go kasę nie prosi?
No ja mam teraz inny problem, ciotka sobie za granicą zrobiła dwójkę dzieciaków z ADHD i za każdym razem bez w ogóle pytania dzwoni i stwierdza ,,No, Matt i Stephenek już do was jadą :)))". No cóż, dzieciom drzwi przed nosem nie zamkniemy, więc je bierzemy do siebie. Ale ,,madka" oczywiście pakuje im na całe wakacje dwie pary spodni, dziurawe buty, poplamione koszulki i uważa, że skoro dzieci są u nas, to my, z własnych pieniędzy, mamy im kupić to, czego ta kretynka nie spakowała. Oczywiście kłótnie są niemałe z nią, tłumaczymy jej, że niektórzy chcieliby odpocząć, a nie użerać się z dwójką nadpobudliwych dzieci, ale do niej to jak grochem o ścianę, przecież ona ,,za granico" ciężko pracuje i jej się należy!
(Musiałam się wyżalić :v)
Zgłoś do opieki społecznej. Gdzie jest ojciec tych dzieci?
Dokładnie. Jak zadzwoni co z dziećmi powiedz, że są w ośrodku (nawet jeśli tam nie będą). Lekko i na luzie powiedz, że sprawa już jest w toku itd. Przyjedzie natychmiast a ty oddaj dzieci.
Ja wolalabym juz wylozyc pieniadze i odeslac dzieciaki do domu. Nie ze mna takie numery.
coś czuję że ta mamuśka to wysyła dzieci do swojej matki a ich babki a ty po prostu z nią mieszkasz... Czy się mylę? Bo w przeciwnym wypadku wystarczyłby z twojej strony tekst: "ale my właśnie wyjeżdżamy" i sprawa załatwiona.
Ja w takiej sytuacji w ogóle bym nie wpuściła tych dzieci do domu. Jak można w ogóle godzić się na takie coś? W życiu nie zmieniłabym swoich planów przez cudze dzieci.
Niektórzy ludzie to wstydu nie mają
Z rodziną najlepiej na zdjęciach. Znam to choć mieszkam w Polsce. Organizuję niedługo imprezę rodzinną i już miałam telefon od pewnego członka rodziny czy można przesunąć termin o bo w ten dzień jest akurat jakiś ,,świński festyn".
Jak nie znasz numeru to nie odbieraj :).
To może działać w liceum, najpóźniej na studiach, ale jak człowiek zaczyna pracować i nie daj boże ma swoich własnych klientów, to nie może sobie pozwolić na nieodbieranie nieznanych numerów
W innych przypadkach, ludzie nie mogą zrozumieć, że 100 euro to 100 euro a nie 450 złotych
CO JEST
Eh... cytując klasyka "szkoda strzępić ryja..."
Wręcz nienawidzę tego typu ludzi. Oby minimum 5 lat się nie odzywała XD
Jak dobrze że mój facet wyznaje islam to nikt tak do mnie nie dzwoni :D