#W7an1

Kurde, mam już dosyć. Zapierniczam jak wół w pracy, odnoszę sukcesy, zarabiam już nawet OK pieniądze, ale nie mogę z nich korzystać.

Zaczęło się już przed ślubem. Narzeczony zarabiał śmieszne pieniądze (dużo mniej niż najniższa), więc to ja wzięłam na siebie oszczędzanie na wesele, żeby mógł pracować w swojej wymarzonej pracy. Po ślubie oszczędzanie na mieszkanie, oczywiście, głównie z moją pomocą.

Nie mogę sobie pójść do fryzjera, bo pretensje na zasadzie „idź, ale potem się nie dziw, jak będziemy jeść tynk ze ścian”. Kiedy pytam, czy mogę iść sobie zrobić paznokcie, to słyszę „jasne, przewalalaj pieniądze na głupoty, bo po co ci mieszkanie”. Wiecie, wstyd się przyznać, ale ostatni raz u fryzjera tak żeby płacić byłam gdy jeszcze rodzice mnie utrzymywali. Teraz chodzę, owszem, ale raz na dwa lata, by oddać włosy na fundację. I nie, nie z dobroci serca, tylko dlatego, że to za darmo. Na paznokciach nie byłam nigdy, sama w domu ich nie zrobię, bo ani nie umiem, ani nie mam sprzętu.
Ogólnie całą swoją wypłatę oddaję mężowi, bo umówiliśmy się, że skoro ja nie potrafię się gospodarzyć pieniędzmi, to on będzie trzymał budżet w garści. Niby się na to zgodziłam jeszcze przed ślubem, ale kurde, mam zero motywacji do pracy, bo co z tego, że będę miała ekstra wypłatę, skoro nie mogę z niej skorzystać?

Zazdrość mnie bierze, jak koleżanki z pracy kupują sobie płaszcze po 800 zł, a ja mam najtańszą kurtkę z Pepco sprzed dwóch lat.

Ogólnie jestem zadbana, czysta. Maluję się, sama czeszę. Naprawdę nie widać jakoś bardzo biedy, ale sama świadomość.... Gdy są święta, to w ogóle jest tragedia. Cała rodzina, a zwłaszcza siostry partnera, w nowych sukienkach, butach itd., a ja kolejny rok w podobnym stroju, oczywiście najtańszym.

Najgorsze jest to, że jak przychodzi co do czego, zrobię awanturę że ja nie chcę tak żyć, to mąż nagle zaczyna gadkę w stylu „to proszę, ja ci nie zabraniam przewalać pieniędzy na głupoty, idź i wydaj oszczędności, ciekawe co bankowi powiesz, jak spyta o wkład własny”. Parę razy i tak wzięłam kartę i poszłam na zakupy, ale ostatecznie kończyło się na tym, że przymierzając poryczałam się w przebieralni, bo szkoda pieniędzy i nic nie kupiłam. I tak za każdym razem.

Po prostu, kurde, zarabiam 7 tysięcy (on 2 tysiące) na czysto miesięcznie, naprawdę tyram jak wół, biorę dodatkowe godziny, szkolenia, wszystko i nic z tego nie mam. Najgorsze, że pracuję w branży beauty, a nawet nie mam kremu do twarzy, bo mąż twierdzi, że to fanaberia. Mam dosyć.
Awtroil Odpowiedz

Facet traktuje Cię jak bankomat. Po co z nim jesteś? Postaw sprawę jasno - albo facet się ogarnie i zmieni swoją "wymarzoną pracę", na taką w której się zarabia, albo rozwód.
Btw. lepiej "pozbądź" się tych oszczędności, żeby po rozwodzie dostał "wkład własny".

Walkorbowy

Tacy ludzie się nie zmieniają, będą obiecywać, dadzą ułudę, że już rozumieją, coś zrobią, żeby było lepiej, a finalnie nic nie zrobią.

bazienka

true, jesli konto oszczednosciowe jest na oboje, to nawet wyplacic z bankomatu i dac na przechowanie matce czy do skrytki w banku
bo on ogoli wszystkie konta, a ona zostanie bez niczego

NiezbytSprytny Odpowiedz

Tyrania w związku to jedno, skąd się wzięło założenie, że Ty nie potrafisz zarządzać budżetem, a on tak to drugie, ile to już trwa, ile na ten wkład macie zebrać i ile rzeczywiście odkładacie to trzecie. Piszesz tak, że odnoszę wrażenie, że sytuacja ciągnie się już któryś rok i kalkulator od dawna puka się w procesor, nie rozumiejąc jakim cudem jeszcze do celu nie dobiliście.
Porządny audyt przeprowadź w budżecie domowym, bo coś mi się wydaje, że jest czego szukać i nie daj się spławić wymówkami, ma być audyt w trybie natychmiastowym.

Koniczynka368 Odpowiedz

Dlaczego się na to godzisz? Zarabiasz ponad 3 razy więcej od niego. Nawet gdybyś wydawała pół swojej wypłaty na "głupoty", to wciąż byłabyś w stanie zaoszczędzić więcej niż on.
Poza tym, abstrahując od samej wypłaty, wygląda mi to na perfidną manipulację z jego strony - ustaliliście że nie umiesz gospodarować pieniędzmi? A może on ustalił?
Plus te teksty pt "no proszę, ja Ci nie zabraniam..." (choć wiadomo, że zabrania).
Nie musisz go pytać o pozwolenie na kupno kremu czy zrobienie paznokci. Zasługujesz także na kupienie sobie ubrań więc małymi kroczkami spróbuj kupić coś małego bez płakania w przymierzalni :)

Czy masz dostęp do konta oszczędnościowego? Czy możesz sprawdzić czy te pieniądze wciąż tam są?

bazienka

to jest zwykla przemoc psychiczna i ekonomiczna
poza tym co do gospodarowania kasa masz racje, moglaby spokojnie oszczedzac polowe i miec na zachcianki
zarabiam podobnie i oszczedzam 4-5 tys miesiecznie (ale po prostu jestem oszczedna i praktyczna, nie odmawiam sobie niczego), jak zdarzy sie wiekszy wydatek, to po prostu oszczedzam troche mniej i tyle
jasne pewnie gdyby miala nagle wolna reke w dysponowaniu pieniedzmi, to pewnie kupilaby sobie to wszystko, czego dotychczas sobie odmawiala, ale to nie oznacza rozrzutnosci tylko deprywowanie potrzeb

garda Odpowiedz

Jesteś pewna, że macie oszczędności? Nawet jeżeli tak, to czy tak ma wyglądać całe twoje życie? Teraz oszczędzacie na mieszkanie, potem na coś innego, potem... A gdzie w tym wszystkim życie, które powinno też składać się z przyjemności, choćby od czasu do czasu?

Garamaraga Odpowiedz

A teraz raz jeszcze przeczytaj, co napisałaś. I jeszcze raz. I jeszcze...
Jeszcze go nie spakowałaś i nie wystawiłaś bambetli za próg?

To czytaj, to co napisałaś do skutku, aż zmądrzejesz.

bazienka

albo zastanow sie, co bys poradzila przyjaciolce w takiej sytuacji

Iguannna Odpowiedz

Miałam identyczną sytuacje z facetem. Dlatego dziś mamy oddzielne konta. Jak tylko mi wypomina ze wydaje u kosmetyczki tysiaka i po co na co to komu to mówię tylko jedno: zarabiasz mniej niż kasjer w żabce wiec bardzo proszę nie pouczaj mnie. Bo mnie stać. To ciebie nie stać.
Lepiej zacznij sama odkładać i sama kup mieszkanie. Bo to będzie z twoich pieniędzy, a w razie rozstania będziesz musiała oddać polowe wartości. Sama pchasz się w problemy.

vampiregrin95 Odpowiedz

Nie mogę w to uwierzyć... jak kobiety mogą sobie coś takiego robić? I to jeszcze świadomie, bo autorka wie że coś jest nie tak? Kobieto, szanuj się, robisz z siebie ścierę w rękach mężulka...

Quakie Odpowiedz

Zmień numer konta na który przelewana jest pensja. To tak na początek.

Kasiapatrzy Odpowiedz

Chyba Ci ktoś kiedyś powiedział, że musisz mieć męża, nieważne jakiego, byle, by był.
Dajesz się wykorzystywać i poniżać - jego potrzeby są ważniejsze niż Twoje i on ma zawsze rację.
Idź do psychologa bo jest z Tobą źle.

livanir Odpowiedz

Własne mieszkanie jest fajne, ale czy nie lepiej mieć je to później, się móc też do roku iść do fryzjera? Życie nie polega na ciągłym oszczędzaniu, bo teraz mieszkanie, potem samochód. Potem drugie mieszkanie by nie biedować na emeryturze... A potem rozwód i na swojej ciężkiej pracy nic nie dostaniesz.

bazienka

ta, bo polowa pojdzie do meza pasozyta, w koncu pieniadze po slubie sa wspolne

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie