#W0IOB
Dostawało mi się za bałagan w pokoju, gdy dumna z siebie biegłam pochwalić się, że posprzątałam, bo wg mojej mamy sprzątnęłam za słabo. Dostawało mi się za posiadanie zbyt wielu rzeczy w szafce, za dwójki z dyktanda, za nie zaśpiewanie piosenki przed gośćmi. Raz nauczycielka kazała mi stać całą lekcję, bo zapomniałam zeszytu. Inna nauczycielka karała całą klasę za zbyt melodyjne i dziecinne mówienie "dzień dobry". Dostawałam ochrzan za to, że kolega z klasy znowu mnie pobił, a ja się nie postawiłam. Dostawałam lanie za wyrywanie kartek z brudnopisu i za opowiadanie w szkole, że dostałam lanie. Dostawałam ochrzan za wyrzucenie zbyt dużej ogryzki po jabłku, rodzice grozili nawet, ze następnym razem będę musiała ją zjeść ze śmietnika. Dostawałam ochrzan za golenie nóg, a po przeforsowaniu pozwolenia na golenie za wyrzucanie zużytych maszynek do golenia, bo jeszcze da się ich użyć, mimo że nogi goliłam już nimi chyba z 5 razy. Nauczycielka miała do mnie pretensje, że nie wiem gdzie pracował mój tata zanim się urodziłam, byłam wówczas 7-letnim dzieckiem. Spytała z furią czy wiem chociaż, że żyję.
Miałam ochrzan za to, że zimowe buty się rozkleiły i trzeba kupić nowe, lanie za to, że za głośno się zachowuję, za to, że boję się iść sama po ciemku do sąsiadki po cukier (mimo że rodzice byli w domu) za to, że nie wzięłam darmowej oranżady na imprezie szkolnej, za to, że nie chcę iść znowu do kościoła i śmiem wypominać rodzicom, że sami nigdy nie chodzą, a mnie wysyłają co tydzień.
Przytoczyłam takie łagodne przykłady tego jak mnie w domu i w szkole poniżano. Całe dzieciństwo spędziłam w przeświadczeniu, że do szacunku trzeba dorosnąć, bo tylko dorosłym należy się szacunek. Byłam pełnoletnia, ale nadal nikt mnie nie szanował i pozwalałam na to, bo taka była kolej rzeczy zawsze. Ja nie mam nic do gadania, inni dają mi zjebki za to, że żyję. Trafiałam na dupków chcących jednego i nie wiedziałam dlaczego tak się dzieje. Dopiero w wieku dwudziestu kilku lat chłopak powiedział mi w czym rzecz - daję sobą pomiatać. Bo jak nie dawać sobą pomiatać jeśli wychowano cię w przeświadczeniu, że ty nie zasługujesz na szacunek? Jak masz sama siebie szanować i szanować rodziców, jeśli rodzice nie szanują Ciebie?
No właśnie. Szacunek należy się każdemu człowiekowi, nawet jak jest małym dzieckiem. Współczuję Co autorko, zawalcz o siebie!
Współczuję, ale cieszę się, że wreszcie dotarłas do momentu, w którym zrozumialas, co było nie tak. Powodzenia w pracy nad sobą i trzymaj się 🙂
To o mnie po trochu
I o mnie :(
I o mnie... Ehh
Ludzie powinni zdawać egzamin żeby mieć dzieci.
Trzymam kciuki, żeby udało ci się pokonać siebie.
Czytając Twoje wyznanie poczułam, jakby kilka przykładów było o mnie... Najważniejsza lekcja z dzieciństwa - "Dzieci i ryby głosu nie mają".
Ze mną rodzina też tak próbowała, ale miałam silny charakter i nie dałam sobą pomiatać. Mam już 27 lat i wciąż próbują wymusić szacunek do siebie z mojej strony, a ja nie potrafię być nawet pozornie miła dla kogoś, kto mnie źle traktuje.
Współczuję Ci Autorko, wiem jakie to trudne, ale czasami warto się zaprzeć i traktować kogoś tak, jak na to zasługuje.
Dużo roboty przed Tobą! Powodzenia!
Szanowalas, lecz nie bylas szanowana
:/
smutne... a nawet bardzo
dostałaś masę wskazówek i komentarzy, a ja mam do Ciebie tylko jedną prośbę:
skopiuj sobie swój wpis, wydrukuj, zachowaj go tak, żeby nie zniknął i za kilka lat przeczytaj i wtedy pomyśl, czy nie czytasz o sobie, która tak traktuje swoje dzieci lub innych ludzi, którzy są z jakiegoś powodu zależni od ciebie
trzymaj się i pamiętaj, że wychowanie jakie dostaliśmy nie musi określać tego jak się zachowujemy