#U176T

Zacznę od tego, że zawsze myślałam, że rodzina to przede wszystkim więzy krwi. Myliłam się.
Będąc dzieckiem, miałam ciężkie życie – ojciec alkoholik i do tego sadysta. Kiedy byłam już pełnoletnia, uciekłam z mamą od tego koszmaru. Obie pracowałyśmy, wynajmowałyśmy małe mieszkanie, żyło nam się bardzo dobrze. Poznałam chłopaka i wyprowadziłam się, moja mama też kogoś poznała. Początkowo byłam bardzo nieufna w stosunku do faceta mamy, ale to było jej życie, więc się nie wtrącałam. Z czasem przekonałam się do niego – okazał się być bardzo dobrym człowiekiem.
Wyszłam za mąż, a po pewnym czasie pojawiło się dziecko. I pojawił się problem, jak moja córka ma zwracać się do chłopaka mamy. Oczywiście dziadek, to było dla mnie jasne. Ale nie dla mojej teściowej katoliczki. Przez lata nie dawała nam spokoju, jątrzyła przy każdej okazji, nie obchodziło jej, że to dobry człowiek, zawsze można na niego liczyć, traktuje mnie jak córkę, a moje dziecko jak wnuczkę. Przez swoje zachowanie moja teściowa zniechęciła do siebie moją córkę, nie chce jej odwiedzać, może kiedyś teściowa to zrozumie. Najważniejsze, że mam wspaniałą rodzinę, kochającego męża, wspaniałą córkę, cudowną mamę i tatę (zasłużył sobie na to miano). Nie sądziłam, że obcy mężczyzna stanie się dla mnie ojcem.
Vito857 Odpowiedz

O ile mąż nie jest maminsynkiem to pozostaje mi życzyć wam szczęścia w życiu :)

CentralnyMan Odpowiedz

Nie macie powodu przejmowania się fochami teściowej

Dragomir Odpowiedz

Już byłaś dorosła, to specjalnego tatowania tam nie było. Jak Ty miałaś do niego normalne podejście i on do Ciebie, to normalne. Wyrosłaś już z głupiego wieku, kiedy się mówi: ty nie jesteś moim tatą (to idź do swojego jak taki wspaniały, hłe hłe hłe).

Dodaj anonimowe wyznanie