Miałam kiedyś wujka. Młody i naprawdę fajny – mimo że nie pamiętam go za dobrze, dokładnie pamiętam moment, kiedy mama w płaczu powiedziała mi o jego śmierci, a mi przed oczami przebiegły wszystkie sytuacje, jakie z nim miałam, zwyczajnie usiadłam i płakałam razem z nią. Zmarł młodo przez wypadek motocyklowy, był wtedy pod wpływem. To i tak nie zmieniało faktu, że był cudownym człowiekiem, niestety ścieżka jaką wybrał sprowadziła się do tego. Mimo wszystko miał bardzo kochającą dziewczynę, dajmy na to Malwinę, z którą był już zaręczony. Dziewczyna próbowała mu pomóc jak mogła, jednak nie zdołała. Od jego śmierci minęło ponad 12 lat, ona z tego co wiem ma już chyba męża, ale...
Dzisiaj niemiłosiernie padał deszcz, ale mimo to moja ciocia (mama tego wujka) poszła na cmentarz. Już z daleka widziała Malwinę siedzącą nad grobem, całą przemokniętą i we łzach. Ciocia stanęła obok i dołączyła do lamentowania.
Sens tego wyznania? Nie wiem. Ale wzrusza mnie gdy widzę, jak Malwina po tylu latach wciąż o nim pamięta.
Dodaj anonimowe wyznanie
Moi dziadkowie wzięli ślub po raz drugi (babci zmarł mąż a dziadkowi żona) zawsze razem chodzili na groby swoich małżonków, teraz kiedy dziadka już nie ma babcia nie omija żadnej okazji żeby pójść na grób żony dziadka... W sumie to nie wiem jak to nazwać ale zawsze mnie to zastanawiało
Dziwne to troche ale widac,że Twoja Babcia jest dobrym człowiekiem. Przeważnie kobiety maja jakas awersje do bylych swoich ukochanych,a moze byla zona Twojego dziadka nie ma juz nikogo, kto mógłby dbac o jej grób i Twoja babcia jakby czuje sie w obowiazku, zeby robic to za Twojego dziadka.
Akurat okoliczności zmieniają fakt bycia cudownym. Cudowni ludzie nie jeżdżą pijani i nie są potencjalnymi mordercami. Samo to, że unieszczęśliwił na lata minimum 2 osoby świadczy, że do cudowności to dużo mu brakowało
Bo prawdziwa miłość, to wieczna miłość ! <3
To przykre, bo tak naprawdę nie kocha swojego obecnego męża... Podziwiam go, że nadal z nią jest
A skąd wiesz ze nie kocha? Tez miałam narzeczonego, który zmarł. Długo byłam sama, ale po kilku latach spotkałam cudownego faceta. Za kilka miesięcy bierzemy ślub co nie oznacza, ze zapomniałam o tamtym facecie. Nadal za nim tęsknie, odwiedzam jego grób. Jednak życie toczy się dalej i wiem, ze on chciałby bym była szczęśliwa bo tak właśnie jest. Mój obecny facet nie czuje się jak ten drugi zna sytuacje wie ze go kocham i czasem jeździ ze mną na cmentarz. Nie robi to z niego bohatera a ze mnie kłamczuchy. Tak się po prostu w życiu potoczyło ;)
Jestem w dokladnie takiej samej sytuacji,ale to nie znaczy,ze obecnego partnera nie kocham.. Zawsze pamietam o moim pierwszym byla to moja pierwsza milosc. Moj obecny partner dobrze zna sytuacje ale nie oznacza ze ciagle gadam o moim pierwszym ktory nie zyje ( chyba zaden facet nie chcialby tego) mam go w sercu, obecny o tym wie, akceptuje i szanuje to. Po tym wszystkim nie spodziewalam sie,ze jeszcze kiedys kogos tak mocno pokocham :)
Szkoda że nie ma tu już Umbriaka-cuckoldowca, on był ekspertem w poliamorii :)
A na serio, można kochać wiele osób ale dochowywać wierności jednej tylko. Przyjaciół, rodzinę się kocha, partnerów na ogół też, przynajmniej powinno się. Tak więc nie wiem skąd wniosek, że Malwina nie kocha swojego obecnego męża. Jeśli związek dla Ciebie oznacza, że umarłaś dla całego innego świata to coś jest nie tak z równowagą emocjonalną. Jeśli wymagasz, by to partner umarł dla świata bo chcesz go zawłaszczyć dla siebie w absolutnie każdej sferze, to jesteś strasznie toksyczna.
@ Dragomir: Pomijajac pierwsze zdanie, trudno odmowic Ci racji.
W kombinacji z pierwszym daje sie jednak wyciagnac ciekawe wnioski. Umbriel najwyrazniej znalazl trwale miejce w Twoim sercu i nigdy go nie zapomnisz. Niniejszym potwierdzasz teze, ze czlowiek moze palac platoniczna miloscia do jednej osoby a zarazem byc wiernym i kochac inna.
To smutne ;( pierwsze wyznanie od którego mi sie chce płakać :(