#RmruK

Stoję niedaleko przystanku i w oczekiwaniu na autobus ćmię papierosa. Obok mnie przechodzi chłopiec, na oko tak z dziewięć lat, najpewniej idzie w stronę placu zabaw. Minąwszy mnie, zatrzymuje się i zawraca. Staje przede mną, wyciąga telefon i coś tam stuka placem. Patrzę na niego nieco zdziwiony, bo co taki człowieczek może chcieć od chłopa lat 30? Wtem kajtek podnosi na mnie wzrok, a warga drży mu jakby zaraz miał się rozpłakać, po czym wyciąga w moją stronę telefon.
Widzę starszego mężczyznę, chudego, bladego, leżącego na łóżku. Do jego ciała podpięto jakieś kabelki, a na twarz ma nałożoną maską tlenową.
– To mój dziadzio – rzecze malec. Jedzie placem po ekranie komórki i pokazuje mi kolejne zdjęcie, ale ja nie chcę na nie patrzeć. Pytam, o co mu chodzi.
– Bo pan pali – wskazuje dymiącego w mojej ręce kiepa. – A mój dziadzio też palił i to od bardzo dawna. Teraz ma raka i umiera. Powiedział, że to od papierosów i jeśli mam dla kogo żyć, to żebym tego nigdy nie robił. Mówi, że bardzo go boli i że nie warto.
Schował telefon do kieszeni, pociągnął nosem. Nim poszedł w swoją stronę, podniósł na mnie oczy i rzekł z taką mocą, na jaką pozwoliło mu ściśnięte, dziecięce gardło:
– Nie warto.
Stałem, nie mówiąc ani słowa, tylko patrzyłem, jak odchodzi, potem wchodzi na plac zabaw, siada na huśtawce i siedzi ze spuszczoną głową. Niedługo po tym przyjechał mój autobus.

Słowa tego dziecka odtwarzały mi się w pamięci, ilekroć patrzyłem na moją ukochaną żonę i roczną córeczkę. Być może za kilkanaście lat to ona byłaby tym nieznajomym dzieckiem, które nosi w swoim telefonie zdjęcie umierającej osoby. Nie mogłem pozwolić, by moja rodzina kiedykolwiek płakała z mojego powodu.

Minęło pół roku, a ja nie tknąłem żadnej fajki.
Dziękuję ci, Anonimowy Chłopcze. Miałeś rację. Nie warto.
crimsoneye Odpowiedz

Moja babcia odstawiła fajki w styczniu i wpadła w szok nikotynowy. Wykończyło ją w miesiąc, bo uaktywniły się inne choroby,które dobiły osłabiony organizm. Jak na ironię, gdyby paliła, może pożyłaby dłużej, ale i tak by ją wykończyło. Z kolei ojca chrzestny pracował w barze i był biernym palaczem. Zmarł na raka płuc. Papierosy to syf, serio nie warto wydawać na to kasy, by tylko rujnować sobie zdrowie.

PlastelinowyKubeczek Odpowiedz

Kochany dzieciak. Bardzo musi kochać swojego dziadka. Niesamowite jest to, że jest tak bardzo tym przejęty jego sytuacją, że podszedł do zupełnie obcej osoby, aby ją ''nawrócić''. Mocne wyznanie

bazienka Odpowiedz

popieram i gratuluje, papierosy sa zle i smierdza

BylamCiastkiem Odpowiedz

Mój tata odszedł trzy miesiące temu. Zmarł na raka, właśnie z powodu papierosów.
Naprawdę nie warto, jeśli ma się kogoś, kogo się kocha.

keanna Odpowiedz

Dzieciak ma rację.

radiant Odpowiedz

Też byłem takim chłopcem, któremu dziadek umarł na raka płuc. Byłem tylko trochę młodszy - miałem 7 lat. Podziałało skutecznie.

nata Odpowiedz

Czy to jest w ogóle możliwe? Przecież dziennie mija się wiele palących osób, czemu miałby wybrać akurat ciebie?

Dragomir

Codziennie mijasz wiele osób a czy uśmiechasz się do każdej z nich, czy tylko do niektórych?

jamiecampbellbower Odpowiedz

Bardzo smutne wyznanie :( dodałam do ulubionych żeby pamiętać na przyszłość

Lewkonja Odpowiedz

Piękna historia o rzuceniu palenia 💚

siusiunka Odpowiedz

Czytam to wyznanie paląc papierosa i po raz pierwszy zastanowiłam się czyby go nie zgasic i dać sobie spokój, no ale dopiero co odpaliłam.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie