#QeE4Z
Kilka lat temu wyjeżdżałam na obóz wakacyjny do Bułgarii. O godzinie 7:00 był zaplanowany wyjazd z Katowic. O godzinie 6:55 staliśmy jeszcze przy kasie kupując buty, bo tacie nie podobały się te, które mam na sobie. Na autokar nie zdążyłam. Musieliśmy jechać do kolejnego miasta, z którego odjeżdżała wycieczka. Tym razem się udało.
Siedziałam sobie już spokojnie w autokarze, powoli ruszaliśmy... kiedy przez okno ujrzałam swojego ojca biegnącego za autokarem z wielkim słojem ogórków kiszonych. Już zdążyłam schować się pod fotel, gdy nagle pojazd się zatrzymał i usłyszałam z głośników swoje nazwisko, by zejść do wyjścia i odebrać od taty ogórki. Zostałam zapamiętana do końca obozu.
PS Ogórki przydały się na kaca.
Jezu, zazdroszczę takiego luzackiego podejścia. Ja wszędzie musze być wcześniej, panicznie wręcz boję się, że autobus czy pociąg mi ucieknie, więc potrafię wyjechac godzinę wcześniej, by mieć komfort psychiczny. Czasem się to przydaje, bo np. tramwaj na dworzec ma awarię, ale jak czuję że się spóźnię to wpadam w panikę.
Tak, nigdy nie spóźnilam się na zajęcia ;)
Mam podobnie... Mimo że szkołę mam 5 min od domu wychodzę z 40/30 min wcześniej :) Czasem naprawdę warto!
Gdzie o 6:55 kupowaliscie buty??
Ja kupowałem o 6:30 gdy wracałem z imprezy a jednego swojego zgubiłem
chociażby w całodobowym Tesco.
O 6:55 kupować buty? Wtf?!
Fajny tata! :D
Śmiechłam.
Moja mama tez jest taka, przez co często się spóźniam
Na każdy obóz wiozłam ogórki kiszone, nic tak nie działo na kaca p0 francuskim winie, nic!