#PDv1D
Gdy miałam 20 lat, wyjechałam za granicę z przyjaciółką, podjęłam pracę w magazynie. Praca czysto fizyczna, więc leginsy były podstawą. Wszyscy chłopacy wręcz latali za mną, oferowali pomoc, za to koleżanki nie miałam ani jednej. Dziewczyny trzymały się ode mnie z daleka, w tym moja przyjaciółka (powiedziała, że nie chce mieć kontaktu z kimś, o kim ciągle plotkują, a ona jest tą drugą, szarą myszką), mówiły, że na pewno puszczam się z tymi wszystkimi chłopakami, dlatego też oferują mi pomoc, a jak wiadomo, w obcym kraju wszyscy we wszystko wierzą. Gdy znalazłam chłopaka, znów mówili, że to tylko kamuflaż, bo przecież on taki brzydki i ja nie mogłam być z kimś takim na poważnie. Przynajmniej raz w tygodniu słyszałam, że jestem z nim tylko dla kasy (zarabialiśmy tyle samo, nie miał samochodu i mieszkał u kolegi), że puszczam się z przystojniejszymi. Po roku „nas” już nie było.
Także teraz zostałam sama, bez przyjaciółki, bez chłopaka i z opinią wyssaną z palca, ale za to z tabunem durnych palantów, którzy chcą tylko jednego. A przecież miało być łatwiej. ;)
Nie umiesz stawiać granic. Takich absztyfikantów można w sekundę ostudzić. O koleżankach mie mówię, zazdrosna baba to żywioł nie do opanowania.
Widocznie byłaś zbyt miła dla natrętów.
Widocznie nie potrafisz korzystać ze swoich atutów.
Mam tak samo, ludzie widzą mnie i krzyczą "o to ta puszczalska ku*ewka". Oceniają mnie, chociaż nic o mnie nie wiedzą
Jak chcesz mogę cię wciągnąć do mojej branży, zrobisz karierę na of