#P54LA

Jestem w trakcie pisania pracy magisterskiej dotyczącej prawnych konsekwencji przemocy wobec kobiet. Ponieważ praca jest badawcza, to dosyć często odwiedzam różne instytucji typu MOPR-y, Policję, fundacje.

Jakieś 3 tygodnie temu byłam umówiona na spotkanie z moim znajomym, pewnym miłym policjantem, mieliśmy porozmawiać o sposobach działania, gdy ofiara twierdzi, że np. spadła ze schodów, a nie pobił ją mąż. Pech chciał, że dwa dni przed tym spotkaniem uległam małemu wypadkowi w domu - wieszałam pranie i spadła mi na głowę ta poprzeczka (klasyczna suszarka pod sufitem, na takich sznurkach, chyba każdy wie o co chodzi), malowniczo podbijając mi oko i grzbiet nosa. W ciągu dwóch dni siniaki zrobiły się śliwkowo-brunatne i nawet najlepszy podkład nie był w stanie ich zakryć.

Na spotkanie iść musiałam, bo termin na oddanie pracy był coraz bliżej, więc postanowiłam się nie przejmować moim lekko podejrzanym wyglądem. Rozmowa dotycząca pracy minęła spokojnie, ale mój znajomy bacznie mi się przyglądał. Na koniec zaczęliśmy rozmawiać na tematy prywatne, a kolega wypytywał o to, czy jestem z mężem szczęśliwa, czy nie mamy jakichś problemów. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że między nami jest cud, miód, malina i nie może być lepiej. I wtedy się zaczęło.

Usłyszałam monolog o tym, że jestem głupią idiotką, która kryje męża damskiego boksera. Że myślał, że jestem mądrzejsza, w końcu zawodowo zajmuje się ofiarami przemocy. Że do szału go doprowadzają takie baby, które uważają, że jak bije, to kocha. Itd. Na koniec zaczął mi tłumaczyć, że przecież mogę go wsadzić do pierdla i już nigdy nie stanie mi się krzywda. Moje "Marek, ale to nie było tak..." puszczał mimo uszu.

Ponieważ nasza rozmowa była w jego gabinecie na komendzie, na jego krzyki zbiegli się inni policjanci. Zaczęli go uspokajać, mówić, że zachowuje się nieprofesjonalnie, że nie może tak mówić do kobiety, którą właśnie pobił mąż. I wtedy ja już nie wytrzymałam i po prostu zaczęłam rechotać jak opętana. (Wiem, głupia reakcja, ale czasami człowiek nad tym nie panuje) Zanim uspokoiłam się na tyle, żeby wytłumaczyć pochodzenie moich siniaków, panowie zdążyli dojść do wniosku, że pewnie tak mnie pobił, że mam stłuczenie mózgu i trzeba koniecznie do szpitala.

Na słowo szpital cały rechot ucichł i zaczęłam spokojnie tłumaczyć co się wydarzyło, kiedy, i że mój mąż absolutnie nie ma z tym nic wspólnego. Nie wyglądali na przekonanych, ale puścili mnie do domu ze słowami "Przecież i tak jej do zeznań nie zmusimy". Kolega, regularnie dzwoni dowiadywać się co u mnie i czy aby na pewno wszystko w porządku. Raz nawet wpadł do nas bez zapowiedzi pod pretekstem przyniesienia mi ulotek informacyjnych dotyczących tematu mojej pracy.

Na męża patrzy wzrokiem mordercy, na mnie z politowaniem.
Więc chyba raczej go nie przekonałam.
TomaszWpierdol Odpowiedz

Przynajmniej się zainteresował. To już coś, bo to rzadkość w dzisiejszych czasach.

Elogazelo07

Fakt, ale mógł nie wyzywać jej od glupich idiotek. Jeśli trafił by na naprawdę maltretowaną przez męża kobietę to raczej źle wpłynęło by na jej i tak już zniszczoną psychikę. Według mnie facet bardzo nieprofesjonalny.

78FS

Ja się nie dziwię, że ją zwyzywał. Nie ufam policji.

mordimer0madderdin Odpowiedz

mam bardzo bladą skórę i łatwo wyskakują mi siniaki, wystarczy, że się lekko zahaczę nogą i stół i już mam wielkiego siniaka, zawsze mam ich tyle, że większości nawet nie pamiętam skąd się wzięły, jak byłam dzieckiem to pamiętam, że po badaniach u szkolnej higienistki wezwano mnie do pani pedagog i wypytywała, czy u mnie w domu jest wszystko w porządku, czy rodzice mnie nie biją, przy czym nigdy w życiu nawet małego klapsa nie dostałam, a to były efekty skakania po drzewach i innych tego typu zabaw :)

Anonimoweowe

Zbadaj sobie krzepliwość krwi. Ja mam słabą i przez to siniaki robią mi się łatwo, a schodzą bardzo długo. :)

haka Odpowiedz

To masz przegwizdane u policjanta:). Znajoma z pracy opowiedziała mi swoją przygodę jako "ofiara przemocy".
Obudzona nagle w środku nocy budzikiem (nieważne dlaczego), mało przytomna popędziła go wyłączyć i jej się na korytarzu kierunki pomyliły. Skręciła na schody i runęła w dół. Poobijała sobie straszliwe bok, wytrzymała do rana bo jej się wydawało, że to tylko silne stłuczenie i nie chciała budzić syna.
Rano czuła się fatalnie i dzieci zawiozły ją samochodem na SOR. W szpitalu standardowe pytanie: Co się stało?
"Spadłam ze schodów" nie było najszczęśliwszą odpowiedzią w tym przypadku. Kobietę z potwornym krwiakiem na żebrach i barku przywiozły dzieci, więc podejrzenie lekarzy było jednoznaczne.
Mąż "ofiary przemocy domowej" o kilkunastu lat mieszka w USA, ale jakoś do personelu takie tłumaczenie nie bardzo przemawiało.
Znajoma stwierdziła, że gdy zorientowała się jak jej wypadek mógł wyglądać w oczach medyków, jeszcze nigdy jej tak głupio nie było. Im bardziej się tłumaczyła, tym większe współczucie i niedowierzanie widziała.
Czy jakieś zgłoszenie na policję ze szpitala wpłynęło, trudno powiedzieć. Nawet jeśli, dzielnicowy bez trudu potwierdził u sąsiadów wersję o nieobecności męża.

Viaderski Odpowiedz

A spójrzcie z punktu widzenia policjanta. Co dziennie ląduje mu takie idiotki, które dają się bić, bo łobuz kocha najmocniej, że nie będzie i to był ostatni raz. Człowiek-policjant stara się pomóc, być empatycznym, namawia do składania zeznań, że będzie lepiej, daje wsparcie, taka klientka skłąda zeznania, a po kilku dniach je wycofuje, bo mężuś przeprosił i kwiatka dał. I twoja energia poszła w diabły, przez taką głupią pizdę. Miej takich sytuacji kilkanaście w miesiącu. Prawda, że się odechce takim głupim pizdom pomagać i traktuje się je rutynowo w pracy?

kla5671 Odpowiedz

lepiej kilka razy się niepotrzebnie wygłupić w taki fachu niż raz nie pomóc komuś rzeczywiście poszkodowanemu

SpacMiSieChce Odpowiedz

Nadziałam się kiedyś na drzwi... Siniak wygladal zupełnie jakby mi ktoś z pięści w oko przyłożył...

Chrupeczka Odpowiedz

Często mam podobnie, oczywiście nie taka sytuacja, ale łatwiej mi kogoś okłamać niż przekonać do takiej nieprawdopodobnej historii która wydarzyła się na prawdę :D

Nadia19 Odpowiedz

Cóż... Lepiej tak, niż w drugą stronę :)

chocolatte Odpowiedz

Mojej mamie kiedys nasz gruby kot przebiegl po twarzy, jak lezala w lozku. Kociak kochany, ale sie za bardzo rozbrykal w zabawie z kotka :P Limo pod okiem plus rozcieta skora od pazurow. Zadne tlumaczenia nie przekonaly kolezanek w pracy, ze to nie moj tata.

joarr93 Odpowiedz

hahaha znam ten ból jak dostajesz a twarz rurką do wieszania prania, też miałam limo 😂

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie