#NgIAt
Pewnego dnia rozpętała się ogromna burza, a ja zostałam w szkole po lekcjach w nadziei, że może pogoda ulegnie zmianie. Postanowiłam spędzić ten czas w bibliotece. Pani poprosiła, abym odłożyła jedną z książek między półki. Kiedy robiłam to, o co mnie poproszono, usłyszałam przeraźliwy grzmot... Zaczęłam narzekać, że jak to ja do domu wrócę przez tę burzę (wracałam przez las na pieszo), że boję się, aby przez właśnie takie grzmoty coś mi po drodze na głowę nie spadło i w ogóle. Stałam za półkami, a więc nie widziałam bibliotekarki. W pewnym momencie, postanowiłam wyjść spomiędzy półek, bo pani nic nie mówiła.
Siedziała z niezadowoloną miną, patrząc się na mnie niemiło – dopiero wtedy dotarło do mnie, że nie burza spowodowała grzmot, a był to po prostu jej bąk...
Właściwie mi się zdarzyło, że myślałam, że słyszałam grzmot, a dopiero za którymś już razem zorientowałam się, że głośno burczy mi w brzuchu 😅
Jak się odkłada książkę między półki? I kto by w miejscu publicznym puścił takiego bąka? Przecież jakby było coś nie tak to by pani zamknęła na chwilę bibliotekę i poszła do ubikacji. Przecież poza tobą nikogo innego tam nie było.
Odłożyła między inne książki, które stały między półkami - wsm by się zgadzało 🤷
Jeśli chodzi o "takiego bąka", to można się nie spodziewać, że będzie on właśnie "taki", a zjawisko może nadejść również niespodziewanie i gwałtownie
Aż książki pospadały z półek :) a jak się dowiedziałaś że to był bąk?
Po zapachu
Mógł to być odgłos burzy, a pani bibliotekarka mogła puścić cichacza. I co?