Jestem ofiarą toksycznych rodziców. Szantaże, manipulacje, podcinanie skrzydeł, ciągła krytyka, czasem i dostanę w twarz, choć częściej ogranicza się to do straszenia mnie i nazywania chorą i głupią (niech będzie łagodniejsza forma tego, co mówią naprawdę). Wszystko przez to, że pewnego dnia nie mogłam już wytrzymać i powiedziałam im szczerze, jak się przez nich czuję. Mam myśli samobójcze? Jestem głupia. Chcę się wyprowadzić i iść na studia? Nie ma mowy! Chcę mieć chłopaka? Nie mogę, bo każdy to debil i na pewno mnie zrani. Chcę zostać archeologiem? Ależ skąd, przecież powinnam być prawnikiem – tak, to najczęstszy powód tak zwanego „liścia” i kolejnych gróźb, ograniczeń, wyzwisk.
Nie mogę nic z tym zrobić. Przez nich nabrałam przekonania, że nie poradzę sobie w życiu. Trzymajcie kciuki, zostały mi trzy miesiące do osiemnastych urodzin. Może wtedy będę mogła iść do psychologa samodzielnie, nie ryzykując już prośbami, które zawsze kończyły się w ten sposób – „jesteś głupia i dziwna, ogarnij się”. Znacznie częściej jednak myślę nad swoją własną śmiercią.
Dodaj anonimowe wyznanie
Twoi rodzice to ograniczeni, mali ludzie. Nie ma sensu się nimi przejmować. Miej chłopaka, idź gdzie chcesz na studia, gdy drą mordy wychodź z domu. Nie pytaj ich opinie i nie bierz jej pod uwage. To debile
Słuchaj... To niefajnie. Masz prawo być zła, smutna, rozżalona.
Ale. Nie jest za późno. Wyprzyj to. Cokolwiek próbowali Ci wmówić, co cię ogranicza. Że nie nadajesz się do czegoś, że nie masz talentu, bo ci nie wyszło coś przy pierwszej czy paru kolejnych próbach. Chcesz czegoś, masz jakieś wyobrażenie, że robienie danej rzeczy da Ci radość, to to zrób. Pamiętaj tylko, że będziesz musiała się utrzymać - jeśli ogarniesz finanse, możesz robić co chcesz.
Ogarnie. Może po prostu brać od rodziców alimenty.
Rodzice to pewno niewierzacy to I zblomdzili i grzeszom
Już prawie jesteś dorosła. I nie daj się zmusić do pójścia na studia na które nie chcesz
możesz też spróbowac dzwonić: 800 12 12 12 telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka
Nie rozmawiaj z nimi. Powiedz, że idziesz na studia takie jak chcieli i się wyprowadź. Nie wiem jaką tam masz kontrolę, ale albo ściemniaj albo złóż w tajemnicy na oba i się przepisz jak już będziesz na miejscu. Stypendium socjalne-grosze, ale jednak. Akademik, jak opiszesz sytuację w domu, to może uda się za darmo. No i w weekend do knajpy do pracy, bo niestety dzięki niektórym mózgom sklep odpada.
Ja mam ponad 30 i borykałem się z podobnym problemem, również podcinanie skrzydeł, wmawianie, że wszystko wokół jest złe, alkohol zły, związki złe, koledzy źli. Do tego niska samoocena przez nich spowodowana. I wiesz co mogę powiedzieć po wielu latach? Dokładnie nic, nie poradziłem sobie w życiu, niby skończyłem studia ale i tak pracuję za najniższą krajową (a czasem nawet nie), bo nie mam ani siły, ani odwagi nic z tym zrobić. Nie mam żadnej bliskiej osoby, ani nigdy takiej nie miałem, zostałem kompletnie sam z apodyktycznymi rodzicami.
Więc nie popełniaj moich błędów i zrób coś teraz bo utkniesz w tym bagnie na stałe. Ja już dla siebie ratunku nie widzę