#NRF94

Jestem ofiarą toksycznych rodziców. Szantaże, manipulacje, podcinanie skrzydeł, ciągła krytyka, czasem i dostanę w twarz, choć częściej ogranicza się to do straszenia mnie i nazywania chorą i głupią (niech będzie łagodniejsza forma tego, co mówią naprawdę). Wszystko przez to, że pewnego dnia nie mogłam już wytrzymać i powiedziałam im szczerze, jak się przez nich czuję. Mam myśli samobójcze? Jestem głupia. Chcę się wyprowadzić i iść na studia? Nie ma mowy! Chcę mieć chłopaka? Nie mogę, bo każdy to debil i na pewno mnie zrani. Chcę zostać archeologiem? Ależ skąd, przecież powinnam być prawnikiem – tak, to najczęstszy powód tak zwanego „liścia” i kolejnych gróźb, ograniczeń, wyzwisk.

Nie mogę nic z tym zrobić. Przez nich nabrałam przekonania, że nie poradzę sobie w życiu. Trzymajcie kciuki, zostały mi trzy miesiące do osiemnastych urodzin. Może wtedy będę mogła iść do psychologa samodzielnie, nie ryzykując już prośbami, które zawsze kończyły się w ten sposób – „jesteś głupia i dziwna, ogarnij się”. Znacznie częściej jednak myślę nad swoją własną śmiercią.
Anonimowane Odpowiedz

Już blisko do 18stki. Wytrzymaj. Potem od razu do pracy i wyprowadzki - liceum j studia można zrobić zaocznie, a podniesiesz się dużo szybciej, jak się ich pozbędziesz ze swojego życia.
I mówię to z doświadczenia osoby z myślami samobójczymi przez 12 lat, po 6 latach terapii. Naprawdę jest dobrze. Lęki przez jakiś czas, praca nad polubieniem siebie i odcięcie się od toksyków i życie naprawdę może być cudowne.

dertyp

Już widzę, jak osoba "nic nie mogę zrobić / nie poradzę sobie w życiu" nagle w wieku osiemnastu lat magicznie wyfrunie z domu i zacznie cudowne życie. To tak nie wygląda. Zwłaszcza, gdy będzie jeszcze dzieciuchem bez wykształcenia i doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie. Skończy się na tym, że co najwyżej dostanie jakąś najgorszą robotę za marne pieniądze, na nic prócz utrzymania nie będzie jej stać, załamie się coraz bardziej, bo będzie zwyczajnie ciężko, a nie pięknie, i tyle z tych waszych durnych porad typu "masz 18 lat, to się szybko odetnij i wyprowadź". Ja bym jednak radził skończyć najpierw porządną edukację, a nie byle wylecieć, a potem myśleć, jak tu osiągnąć cokolwiek zaocznie.

dewitalizacja

Dokładnie, z pracą nie jest łatwo, a wynajem w mieście pochłania sporą część pensji. Do tego dochodzą opłaty za jedzenie, rachunki, jakieś nagłe przypadki typu wizyta u lekarza. Bez wsparcia rodziców ciężko jej będzie uzbierać kasę na zaoczne studia.

Lucy5

Ale dlaczego ona ma iść do pracy???? Autorko, póki uczysz się i dopóki nie możesz utrzymać się sama, nawet w sytuacji, gdy skończysz naukę , należą Ci się alimenty od rodziców!! Załóż sprawę o alimenty, wyprowadź się, skończ szkoły ze spokojna głową.

dertyp

Dlaczego ma iść do pracy? A jakim cudem ma się niby utrzymać z alimentów? No chyba że są to teraz jakieś kosmiczne sumy, może o czymś nie wiem, ale zdawało mi się, że raczej nie na tyle, by móc z nich wyżyć, nie mając żadnych innych dochodów.
Przestańcie wmawiać dzieciakom bzdury, bo skończą jeszcze gorzej, niż jakby przeżyli jeszcze te kilka lat pod dachem starych, ale przynajmniej z ukończoną na jakimś sensownym poziomie edukacją. To wręcz szkodliwe, te wszystkie porady "masz 18, to się wyprowadź". Wielu nie wyrabia, próbuje pogodzić szkołę, pracę, inne problemy i potem dopiero zaczyna się jazda. Znam kilku takich, powiem tylko, że najlepiej nie skończyli. Albo ćpuny, albo samotne mamuśki, a co do szkół zaocznych, rozpoczęte i nigdy nie ukończone. Typowe.

Dragomir

No i na jakiej podstawie ma ich pozywać o alimenty, skoro może mieszkać z nimi bo jej nie wyrzucili przecież z domu? Nie ma tu podstaw. Serio, @derTroll ma tu rację. Życie na własny rachunek? Pewnie, ale ona nie ma nawet matury. Może zostać co najwyżej kelnerką lub sprzątaczką na pełen etat. Czynsz plus studia plus życie - na to potrzeba ze 4 tysiące na rękę i to tak spokojnie.

ShwarzmaIer Odpowiedz

Twoi rodzice to ograniczeni, mali ludzie. Nie ma sensu się nimi przejmować. Miej chłopaka, idź gdzie chcesz na studia, gdy drą mordy wychodź z domu. Nie pytaj ich opinie i nie bierz jej pod uwage. To debile

budyn4 Odpowiedz

Słuchaj... To niefajnie. Masz prawo być zła, smutna, rozżalona.
Ale. Nie jest za późno. Wyprzyj to. Cokolwiek próbowali Ci wmówić, co cię ogranicza. Że nie nadajesz się do czegoś, że nie masz talentu, bo ci nie wyszło coś przy pierwszej czy paru kolejnych próbach. Chcesz czegoś, masz jakieś wyobrażenie, że robienie danej rzeczy da Ci radość, to to zrób. Pamiętaj tylko, że będziesz musiała się utrzymać - jeśli ogarniesz finanse, możesz robić co chcesz.

Lucy5

Ogarnie. Może po prostu brać od rodziców alimenty.

GrazynaPiczkas Odpowiedz

Rodzice to pewno niewierzacy to I zblomdzili i grzeszom

CentralnyMan Odpowiedz

Już prawie jesteś dorosła. I nie daj się zmusić do pójścia na studia na które nie chcesz

GardenTiger Odpowiedz

możesz też spróbowac dzwonić: 800 12 12 12 telefon zaufania Rzecznika Praw Dziecka

Gosik Odpowiedz

Nie rozmawiaj z nimi. Powiedz, że idziesz na studia takie jak chcieli i się wyprowadź. Nie wiem jaką tam masz kontrolę, ale albo ściemniaj albo złóż w tajemnicy na oba i się przepisz jak już będziesz na miejscu. Stypendium socjalne-grosze, ale jednak. Akademik, jak opiszesz sytuację w domu, to może uda się za darmo. No i w weekend do knajpy do pracy, bo niestety dzięki niektórym mózgom sklep odpada.

Kamilos31 Odpowiedz

Ja mam ponad 30 i borykałem się z podobnym problemem, również podcinanie skrzydeł, wmawianie, że wszystko wokół jest złe, alkohol zły, związki złe, koledzy źli. Do tego niska samoocena przez nich spowodowana. I wiesz co mogę powiedzieć po wielu latach? Dokładnie nic, nie poradziłem sobie w życiu, niby skończyłem studia ale i tak pracuję za najniższą krajową (a czasem nawet nie), bo nie mam ani siły, ani odwagi nic z tym zrobić. Nie mam żadnej bliskiej osoby, ani nigdy takiej nie miałem, zostałem kompletnie sam z apodyktycznymi rodzicami.
Więc nie popełniaj moich błędów i zrób coś teraz bo utkniesz w tym bagnie na stałe. Ja już dla siebie ratunku nie widzę

Dodaj anonimowe wyznanie