#N402E
Pamiętam, że odwiedził nas wujek z USA z prezentami i że dostałem od niego zdalnie sterowany samochód na benzynę i akcesoria. Pamiętam, że rodzice rozmawiali z nim, że następnego dnia mi go dadzą, ale ja jak tylko wujek wyszedł późną nocą wybiegłem z pokoju i pytałem o swój prezent. Tata gdy mnie zobaczył posmutniał, lecz poszedł do drugiego pokoju i przyszedł z moją paczką. Gdy wrócił dał mi ją, a ja od razu ją otworzyłem, lecz tata był jeszcze bardziej smutny, więc zostawiłem paczkę i podszedłem do niego pytając, czemu się nie cieszy jak ja. On na początku milczał, lecz potem powiedział, że zabawkę miał zamiar sprzedać, bo przez to, że w zimie miał mało zleceń, nie starczy nam na jedzenie i prąd. Po usłyszeniu tego co powiedział zapakowałem prezent z powrotem i mu go dałem. Ucieszył się i przysiągł, że kiedyś dobro do mnie wróci.
Po kilku latach, gdy tata założył firmę i stanęliśmy na nogi, w moje 18 urodziny wręczył mi kluczyki od auta, które chciałem sobie kupić. Powiedział mi "Pamiętałem, synu, oto mój prezent dla ciebie". Rozpłakałem się i przytuliłem go, bo nie musiał tego robić, a mimo to pamiętał.
Jeśli dziecko jest mądrze wychowywane, to jest w stanie wiele zrozumieć, pomóc czy nawet poświęcić.
Piękne jest to że sam podjąles decyzje, nikt Cie nie zmuszał.
A ja nadal czekam na kasę za pierwszą komunię ;)
Ach, pamiętam to, później już nie dawałem rodzicom pieniędzy na "popilnowanie" ;)
Moi nawet nie udawali, że będą pilnować tylko jasne było, że to dla nich. Ale też nauczona doświadczeniem, kryłam się z każdą kasą, którą dostałam w prezencie, bo inaczej byłam zmuszana aby oddać.
@bobylon89 Te komentarze już nie są zabawne... Ile można?
Dzieci mają w sobie naprawdę masę empatii. Mam wrażenie że to głównie przykład od najbliższych wpływa na to, czy ta strona jest widoczna, czy zagłuszana przez tak zwaną "dosiębierność"
Ja podobno jak miałam 7-8 lat to dostałam taką większa gotówkę od mojego Wujka i poleciałam od razu do mamy jej powiedzieć, że nie muszą już pożyczać od dziadka pieniędzy bo ja im dam xD
Brawo!!! Ja pamiętam jak po Pierwszej Komunii Świętej pieniądze dałam rodzicom by mogli dokończyć płot wokół domu:)
A miał zamiar Ci powiedzieć że ją sprzedaje? Bo to troche wyglada jakby chciał to zrobić po cichu. Pozatym w sumie uczciwiej by było jakby poprosił Cie o to abyś odstąpił swoją zabawke bo muszą ją sprzedać. Własciwie to postawił Cie przed faktem dokonanym nie ważne że byłeś dzieckiem.
Zdajesz sobie sprawę że nie chciał robić przykrości dziecku? Nie wiedzieli że młody to słyszy i nie chcieli sprawiać mu bólu. zaryzykowali klepanie biedy i oddali zabawkę tylko po to żeby ich syn był szczęśliwy a ty piszesz ze zrobili cos źle. Poza tym jak czytałaś to widzisz ze była to sytuacja wyjątkowa
no jakby dziecko na drugi dzien spytalo o samochod to co by mu powiedzial? cokolwiek, wymowka czy udawanie, ze sie zgubil, zepsul, ktos go ukradl, sprawiloby dziecku przykrosc
szczegolnie jesli sprawa by sie wydala i autor zobaczylby swoj prezent np. u jakiegos kolegi czy dzieciaka na podworku
Ja to rozumiem tak, że wersja że da mu jutro była dla wujka, a młody i tak by się dowiedział. Chyba nie sprzedał samochodu w święta, co?
@mullermilch Sprzedanie zabawki za plecami dziecka jest czymś dobrym? Po to aby nie sprawić mu przykrości? Powinniem wytłumaczyć dziecku a z tego co wynikało nie miał zamiaru tego na poczatku zrobić. To nie sprzedanie zabawki było złe ale sposób w jaki prawdopodonie chciał to zrobić
Ludzie, tak się rozpuszczacie nad autorem i jego ojcem, a ja kompletnie nie rozumiem dlaczego. Ten ojciec chciał UKRAŚĆ zabawkę syna, sam przyznał że chciał ją sprzedać potajemnie. Naprawdę nie miał skąd wziąć pieniędzy, że aż musiał sprzedawać prezent i to nie swój? Nie mógł pożyczyć pieniędzy od tego wujka, który jak widać jest dość bogaty? Lepiej okłamywać dziecko mówiąc że da się mu zabawkę nazajutrz, ale zamiast tego ją sprzedać? To jest dla mnie chore
Dobre to wyznanie, takie nie za prawdziwe.
Aż się łezka w oku zakręciła :')