#MTzQJ
Pewnego dnia wracałam ze znajomymi z imprezy, pierwszego po drodze miałam wyrzucić kumpla, który siedział właśnie przy tych felernych drzwiach. Wjechałam na zatokę autobusową i już miałam wysiąść, żeby otworzyć kumplowi od zewnętrznej strony, kiedy wyprzedził mnie kolega siedzący z tyłu i puścił ziomka bokiem.
W tym momencie od boku mojego wozu odbił się rozpędzony samochód z jakimś debilem za kierownicą, a my zamarliśmy. Gdybym ja wtedy wysiadła z auta i zaraz po mnie mój kumpel, to prawdopodobnie już byśmy nie żyli. Gdyby drzwi się otwierały od wewnątrz, to mój kumpel już by nie żył. I wiecie co? Nie naprawiłam tych drzwi. Znowu je wyklepaliśmy :D, ale nie otwierają się nadal. Tak miało być. A co do frajera, który przygrzmocił w moje auto - dostał zasłużoną karę.
Miałaś szczęście z tymi drzwiami.
Nie dość, że fura za pół darmo przez to była, to jeszcze życie się ocaliło.
Większość samochodów ma przy tylnych drzwiach takie zabezpieczenie by od środka nie można było ich otworzyć (głównie by dziecko samo podczas jazdy ich nie otwarło).
Może poszukaj czy w waszym samochodzie nie jest właśnie aktualnie tak ustawione.
Na necie znajdziesz w którym miejsce się to przestawia w waszym modelu samochodu.
Nie, to nie to. W moim aucie są po prostu zepsute drzwi. :)
A mnie ciekawi ta kara.
Nie wiem co to za auto, ale zasada działania pewnie podobna jest w większości. Na przykładzie Golfa IV, w którym to też mi się nie otwierały drzwi od środka, trzeba było zdjąć tapicerkę z drzwi i złapać cięgnem klamkę od wewnątrz. Łatwo to sprawdzić - jeśli klamka wewnętrzna chodzi luźno, bez oporu i do samego końca zakresu ruchu, to coś z cięgnem.
Druga możliwość, to w drzwiach może być przełączona blokada dziecięca.
Ale szpachli musi być na tych drzwiach :D a w środku pewnie ciegno pęknięte i dlatego nie otwiera
Tylko to jest Twoja wina. To ty masz uważać jak otwierasz drzwi, a nie kierowca patrzeć na wszystkie auta z boku, bo być może ktoś otworzy drzwi.
(Wyjaśnienie - z perspektywy drugiego kierowcy: Jedziesz, a auto przed Tobą zjeżdża na zatoczkę autobusową. Nagle otwierają się drzwi, w które mogłeś uderzyć. Kto jest winny? Ty, który jak święta krowa nie patrzysz czy coś nie jedzie gdy otwierasz drzwi, czy kierowca jadący normalnie swoim pasem?)
*Edit: nie zauważyłam słowa "odbił". Wina jest jego (prawda), ale dlatego, że wjechał w Ciebie. Gdybyś otworzyła drzwi to byłaby Twoja wina.
Xmee daruj sobie gadki o świętej krowie, bo jako kierowca mam oczy dookoła głowy. I musisz mi wierzyć na słowo (bo Ciebie tam nie było), ale zatoka była na tyle głęboką, że można było swobodnie otworzyć drzwi na całą szerokość, nie utrudniając tym ruchu drogowego. To była wina tylko i wyłącznie tego pacana.
Najlepsi są tacy znaffcy którzy nie widzą sytuacji...
Ale.. to nie jest tak, że po wypadku/naprawach itd trzeba zrobić przegląd techniczny samochodu? Jeśli tak, to jakim cudem na ulicę zostało wypuszczone niesprawne auto?
W razie wypadku (nie daj boże) pasażer może nie mieć jak się wydostać..
Widzę nigdy nie robiłaś przeglądu...
1. W naszym aucie które mieliśmy od nowości ponad 10 lat przegląd wyglądał tak:
Podjeżdza auto pod stacje, rozmowa: Sprawne? Sprawne, serwisowane w ASO. I była pieczątka, więc wystarczy pojechać na taką stację.
2. Liczy się zgodność tego co w dowodzie, zawieszenia, hamulców, silnika, a nie czy drzwi się otworzą, szyba sie otworzy, a może klima nie chłodzi.
Kubaaa2000 ma rację. Ja też będąc na przeglądzie jeszcze z wcześniejszym autem, które jak to powiedział mechanik "nie ma prawa poruszać się po drogach" dostałam pieczątkę. A do wymiany były klocki i tarcze hamulcowe i niesprawny katalizator przez który emisja spalin była przekroczona czterokrotnie.