Jako 15-letniego szczeniaka rodzice wysyłali mnie na obóz. Naszym wychowawcą był nadgorliwy student AWF-u, który za punkt honoru postawił sobie, że zrobi z nas mężczyzn. Wymyślił sobie, że będzie nas uczył karate. Obudził nas o 6 rano (w wakacje, kuźwa!) i próbował zachęcić do ćwiczeń. Pierdzielił jak stonka po opryskach jakie to karate jest super i jak to się przydaje w życiu. Oczywiście my zaspani, zero reakcji. No to rzucił hasło, że mamy go pobić, a on nam pokaże, jak to dzięki karate się obroni. No to niemrawo niby zaczęliśmy go bić... ale tak jak było do przewidzenia – bez entuzjazmu. Gościu oczywiście bez trudu się bronił, ale że mu było mało, to zaczął się z nas naśmiewać i nas szczuć, że od teraz codziennie o 6 będziemy ćwiczyć, bo jesteśmy pipy. Tak nas tym wkurzył, że jak jeden chłopak podłożył mu nogę, a gościu się wywalił, to rzuciliśmy się na niego wszyscy (nie pamiętam jaka duża była nasza grupa, ale myślę, że 15-20 nastolatków)...
Ostatnie siniaki zeszły mu pod koniec turnusu. Oczywiście żadnego wstawania o 6 i tematu karate nie było :)
Dodaj anonimowe wyznanie
Aaaa na obozie nie powinno sie wstawać o 6? Ja jak byłam jakiś czas temu to o 6 pobudka, 5 minut na pościelenie łózka i potem ćwiczyliśmy (pół godziny albo godzinę) gimnastykę. A to karate to całkiem niezły pomysł.
Bleeeeeeeh. Wstawanie o 6 wtedy kiedy nie ma zewnętrznego przymusu zakrawa o masochizm.
Przebywanie na obozie oznacza obowiązek przestrzegania regulaminu, a jeśli było zarządzenie że pobudka o 6 to raczej jest to zewnętrzny przymus.
Z tego co wiem obecność na obozie to dobrowolna decyzja. W dodatku płatna.
Dobrowolne płacenie za to by ktoś wyciągał moje zwłoki z łóżka o 6 jest dla mnie zupełnie kuriozalnym pomysłem.
Praca też nie jest obowiązkowa, a jednak jak się jej podejmujesz to musisz być w niej na czas.
Pieniądze za pracę niestety już są niezbędne, ergo praca też choć nad tym ubolewam :( poza tym mam prywatną działalność między innymi po to by nie musieć wstawać o barbarzyńskich godzinach.
Anyway, za dzieciaka przez większość roku trza było wstawać z rana, jakby mnie jeszcze rodzice mieli w wakacje wysłać gdzieś gdzie jakiś obcy koło będzie mnie wywalał z wyra o świcie... i jeszcze wydawać na to pieniądze. Bleeeeeh, po prostu bleeeeeh.
Nie masz obowiązku posiadania źródła dochodu ani domu czy nawet gaci. Robisz to, bo chcesz a nie musisz. A poza tym mógłbyś być bogaty tak sobie, bo wygrałeś albo odziedziczyłeś fortunę. Jednak wysłanie dziecka na obóz, gdzie panują określine reguły (w tym wstawanie o jakiejś godzinie, śniadanie np. o 6:30 czy 7 a nie jak się królewicz wyśpi) to krok w kierunku jego samodzielności i umiejętnościach społecznych. W wojsku też byś filozofował przy pobudce?
Jeżeli jakiś kretyn wpadnie na pomysł przywrócenia poboru, to tak i co mi zrobią? Wyrzucą? O nie...
A co do przymusu posiadania dochodu to oczywiście że go nieformalnie ma każdy kto nie chce być pasożytem społecznym. Masz dosłownie trzy opcje na życie:
1) Masz pracę, żyjesz z własnych pieniędzy
2) Nie masz pracy, pasożytujesz na pieniądzach cudzych
3)Padasz z głodu
Jakby...
Są inne opcje?
Oczywiście że są, tylko moim (i bardzo możliwe że i Twoim) największym błędem było nieurodzenie się w bogatej rodzinie :)
Tak jak napisałem, można wygrać i nie pracować, można odziedziczyć ogromny spadek i też nie pracować. Można się urodzić w bogatej rodzinie i nigdy nie zaznać widma pracy. Ale mi te opcje nie grożą.
HA! Za wyjątkiem wygranej to też jest wciąż opcja druga, wtedy zwyczajnie pasożytuje się na rodzinie a nie podatnikach.
Poza tym masz racje też popełniłem tą brzemienną w skutkach pomyłkę i nie urodziłem się w bogatej rodzinie. Powiem więcej! Ja nawet w dorosłym życiu nie zmądrzałem i się w takową nie wżeniłem :/ jak byle plebs ożeniłem się z miłości :(
Haha :) co fakt to fakt. W przypadku darowizny, jak coś zostało Ci podarowane to stanowi już Twoją własność, więc pasożytnictwa jakby brak.
Brawa dla Ciebie!!! Jak tak dalej pójdzie to może dasz radę SAM pobić jakiegoś 8 latka albo staruszkę w autobusie, a za to już konkretny szacun na dzielni !
A tak serio to autor wyznania albo jeszcze jest w gimnazjum albo mentalnie jeszcze z niego nie wyszedł, co nie zmienia faktu, że jest po prostu (pardon) CIPĄ.
Jesteście lamery i tyle. To był być może jedyny niespokrewniony z wami człowiek, któremu zależało na was i na tym, żebyście byli lepsi. Ta historia przynosi wam wstyd.
Rzeczywiście jesteś pipą skoro grupą zaatakowaliście jednego człowieka, który chciał was czegoś nauczyć. Życzę Ci tylko żebyś nie musiał wstawać o 4 do roboty zamiast o 6 :)
Dodatkowa rada dla dziewczyn i gejów.
Studenci AWFu to ZŁOOOOOO…!
No chyba że chcecie mieć prasę hydrauliczną o nacisku 2t na 1cm^2.
A co gejosku, przebolcował Cię jakiś homowuefista? To może nie wina kierunku studiów, a orientacji?
Szczerze - powinieneś się wstydzić. Co to za osiągnięcie w kilkunastu pobić jednego człowieka? I to jeszcze leżącego. Bo co wam chciał zrobić? Nauczyć czegoś na obozie wakacyjnym? Rzeczywiście, byłeś wtedy zwykłym szczeniakiem. I chyba nadal jesteś, skoro się czymś takim chwalisz. Żenada.
Dokładnie tak. Student miał zapał i chciał zmusić małolatów do aktywności, a oni go pobili. Naprawdę nie widzę w tym ani jednej, pozytywnej rzeczy. I nie wiem jakim cudem ktokolwiek pozwolił na to, żeby turnus w ogóle się skończył, powinni odesłać bachory do domu, gdzie rodzice by się nimi zajęli.
Łał, chłop miał zapał i chęć żeby czegoś was nauczyć, a wy to olaliście i to będąc na obozie czyli tam gdzie wstaje się rano i robi się różne rzeczy. Powinieneś się wstydzić.
No i dostał za swoje 😆😆😆😆.
Sam sie prosił :D