#LeQve
Dwa miesiące temu do naszej firmy przyszedł chłopak, a we mnie aż się gotuje. Nie śpię po nocach, a jak już śpię, to on mi się śni. Nie mogę jeść, nie mogę myśleć. Kiedy muszę iść do jego działu, aż cała się trzęsę z podekscytowania. Zachowuję się jak napalona nastolatka i nie wiem co ze sobą zrobić.
Tak anonimowo musiałam komuś się wygadać.
A poznałaś go dobrze? Może idealizujesz go i nie znasz jego wad, dlatego tak Ci się podoba
Gorzej jak postanowi go poznac, a znajomosc rozkwitnie ;)
Zazwyczaj tak właśnie jest, że zauroczamy się w ludziach, bo nie znamy ich wad, a jedynie podoba nam się zewnętrzna skorupa. W większości przypadków to szybko przechodzi po poznaniu człowieka bliżej, a jeśli nie przechodzi, to wtedy można mówić o zakochaniu.
Miłość ogólnie jest bardzo śmiesznym uczuciem, bo czasem można zakochać się w kimś właśnie ze względu na jego wady i po prostu je akceptować :D
Nic mnie tak nie wkurza jak takie zachowanie. Ja rozumiem, że czasami się zdarza, no bywa różnie i można powiedzieć, że to nie twoja wina (chociaż trochę tak jeśli partner czegoś w związku nie psuł, chociaż możesz tak czuć idealizując swój chwilowy obiekt westchnień), ale się takiej osoby wtedy unika, stara się wtedy bardziej w swoim związku jak twój partner jest dla ciebie ważny. Jako osoba, która była w związku z kimś, kto miał podobnie, chcę tylko powiedzieć, jakie to okropne dla drugiej połówki jak się dowie. Idź i coś z tym zrób, nawet u psychologa, bo zniszczysz poczucie wartości, bezpieczeństwa i zaufanie osobie którą przecież kochasz. Do tej pory pamiętam jak budziłam się z twarzą tego zauroczenia partnera przed oczami kilka miesięcy i jak mnie to zniszczyło...
Ale jak autorka się zachowuje? Chodzi do jego działu? Przecież sama napisała, że idzie, gdy MUSI. Ma zmienić pracę, bo się zauroczyła facetem?
Nigdzie nie wspomniała słowem, jak traktuje męża, czy dzieci. Wręcz przeciwnie - uważa, że jej życie jest dobre i jest z niego zadowolona, więc raczej nie zamierza puścić męża kantem. Napisała wyznanie, bo, co dość oczywiste, rodzinie się z tego nie wygada... No jest to poniekąd anonimowe.
No niestety, ale niekoniecznie mamy wpływ na swoje emocje. Czasem uczucie się po prostu pojawia i tyle. Wpływ mamy tylko na to, co z tym zrobimy. Twój partner sobie z nim nie poradził, ale to nie powód, by zakładać, że NIKT tego nie zrobi. Autorka może po prostu poczekać, aż jej przejdzie, skoro jednocześnie czuje się spełniona w obecnym związku. Nie ma powodu jej obwiniać, bo jeszcze nic nie zrobiła i nie wygląda na to, żeby to w ogóle rozważała. Nie ma też powodu, żeby wysyłać ja do psychologa. Bo co? Bo od kilku tygodni jest zauroczona? Psycholog powie jej dokładnie to, co sama wie - że ma dobre, poukładane życie i szkoda je sobie niszczyć. Po czym odeśle do domu, bo takie zauroczenia znikają równie gwałtownie, jak się pojawiają.
Ale niby ja się zachowuje? Nie biega za nim, nie zaprasza na randki... po prostu się zauriczyła i tyle. Tak się zdarza i trzeba poczekać az przejdzie. Wysyłalibyscie tylko wszystkich do psychologów.
To po prostu moje spostrzeżenie, lepiej komuś powiedzieć coś za wczasu niż później płakać nad rozlanym mlekiem, bo może autorka posłucha jakiejś genialnej rady, żeby zbliżyć się do tej osoby i zobaczyć jak będzie. Jest szczęśliwa, to niech się trzyma z daleka, bo tak to skrzywdzi i siebie i męża. Nie zakładam tego, od razu mówię, ale przecież istnieje tak samo taka możliwość jak i inna. A co jest złego z psychologiem? Zachowujecie się jakby taka wizyta była końcem świata, a to coś co po prostu jest potrzebne w tych czasach. Może autorka jak wygada się komuś w twarz to emocje trochę zejdą, może psycholog poleci coś pod nią co robić, żeby zająć myśli. Autorka sama napisała, że nie może jeść, nie chodzi tylko o to, że może zranić partnera. Nie mówię, że ze wszystkim trzeba do niego latać, ale tutaj chodzi nie tylko o nią, ale też jej rodzinę. Nawet jak nie ma zamiaru zdradzić męża, to on wbrew pozorom może po prostu odczuć z jej strony taki chłód i to też już rani, w sumie nie wiem nawet czy nie najmocniej z tego wszystkiego, jak się czuje coś złego, ale nie wie co się dzieje, chyba nikt nie lubi takiego uczucia. A emocje można kontrolować, a szczególnie takie się powinno (w sensie te złe, raniące i tym podobne, żeby zaraz nie było, że każde), bo gdyby większość społeczeństwa swoich emocji nie kontrolowała, to byłby bałagan i nawet nie chcę sobie wyobrażać jakby to wyglądało. Także wyluzujcie, a jak autorka zrobi to jest jej sprawa. Ja tylko chciałam jej przedstawić jeden z punktów widzenia i tyle.
Poza tym już to, że nie poddała się temu zauroczeniu to już kontrola emocji w pewnym sensie, więc nie mówię, że zaraz ma zostać jakimś robotem. Po prostu oprócz tego, że mam nadzieje nie podda się temu uczuciu, to też naprawdę mocno się postara, żeby w jakiś sposób jej mąż tego negatywnie nie odczuł.
weź się uspokój, przeczytaj wyznanie raz jeszcze ze zrozumieniem
Psycholog jest dla ludzi z problemami, a jak ktoś po prostu potrzebuje se pogadac to wystarczy jakaś koleżanka, zamiast tracic czas i pieniądze
Tak to je jak mało wiary w domu to mysli szalejo
Tak bywa w paroletnich związkach. Moja rada, unikać takiej osoby, wyrzucać ją z myśli. Gdyby któreś z was odeszło z pracy zdziwiłabyś się, jak byś szybko o nim zapomniała. Żadne chwilowe zauroczenie nie zepsułoby mi 9 letniego związku.
Przecież Ty go nawet nie znasz. Jest „nowością” to Cię do niego ciągnie i tyle, zdarza się 🤷🏼♀️
Jeśli masz udane pożycie małżeńskie to daj sobie spokój z tym chłoptasiem. Nie warto niszczyć tego co już jest dobre. Co innego gdyby się Wam nie układało, ale jeśli wszystko jest OK to się ogarnij i nie myśl o takich przygodach. Dobrze Ci radzę :)
Zadziałała chwilowa chemia, ale Ci to przejdzie. Ważne jest jednak, żebyś przede wszystkim używała mózgu w tej sytuacji, żeby później niczego nie żałować jak już chemia minie, a zostanie życie.
Miałam tak samo, z tym, że ja jemu też mocno wpadłam w oko. Trochę go poznałam i spodobał mi się cały (wygląd, charakter, specyficzne poczucie humoru). Podpowiem coś z doświadczenia. Jeśli przychodzą Ci do głowy "głupie" myśli to najpierw zamknij oczy i wyobraź sobie, że niszczysz swoje dotychczasowe udane życie, wyobraź sobie ból jaki zadajesz dzieciom i mężowi rozbijając rodzinę, teraz przypomnij sobie chociaż kilka najlepszych chwil z mężem i dziećmi, a potem uświadom sobie, że już nigdy tego nie doświadczysz przez być może chwilowe zauroczenie. Jeśli ma się szczęśliwe choć nawet trochę monotonne życie rodzinne to nie warto tego niszczyć i ryzykować dla chwili przyjemności. Ja nie ryzykowałam.
Też tak miałam. "Zakochałam"się w przyjacielu mojego brata przez kilka lat nie mógł mi wyjść z głowy ,jednak nie miałam szans ,był w związku . Nadszedł dzień zmian ,gdy mój brat przez przypadek się wygadał że P zdradza swoją lubą i to praktycznie od początku. Ja jako cwana bestia wypytałam brata co i jak. Okazało sie że zdradza tą biedną dziewczynę nie tylko z innymi laskami ale nie pogardzi też leśnymi ssakami. Byłam załamana ale wtedy zrozumiałam że przez ten cały czas go idealizawałam( Zadziałało widmo choroby wenerycznej ,fuj). Szkoda mi tej dziewczyny bo widzę że bardzo go kocha .
Nie idź w to, uciekaj, nawet zmień pracę. To tylko hormony, a na szali całe Twoje życie.
Masz wspaniałego męża z którym masz dzieci i na dodatek udane życie seksualne, wiec co Cię ciągnie do tamtego chłopaka? Młodość i przystojność? Obstawiam tak, bo napisałaś o nim „chłopak”, czyli najpewniej jest młodszy od Ciebie. Pomyśl, że może nawet nie miałabyś o czym z nim gadać. Bez sensu go sobie idealizujesz, zachowujesz się jak nastolatka, a pewnie facet ma wady, a na dobrą sprawę prawie go nie znasz. Szalejesz, bo to jest coś „zakazanego”, wprowadza trochę pikanterii do życia, ale dobrze Ci radzę zrób coś z tym, bo Twój mąż i dzieciaki są ważniejsze niż jakieś nastolatkowe zauroczenie...