#Jr5Jp
W związku z tym, że mieszkam z rodzicami i bratem, nie ma możliwości, żeby podczas przyjazdów nocował kilka nocy w naszym dwupokojowym mieszkaniu.
Wobec tego wynajmuje pokój w pewnym pensjonacie, gdzie spędzamy razem czas. Na różne sposoby. Oglądamy filmy, wygłupiamy się.
Podczas minionego pobytu, ostatniego dnia, postanowiłam wypróbować coś innego. Kojarzycie reklamowane w telewizji pralinki, które w środku mają rozpływającą się czekoladę? Akurat mieliśmy je pod ręką, jako mój prezent od ukochanego.
Wysmarowałam jego tors i brzuch właśnie taką płynną czekoladą.
Zlizywałam ją z niego.
A przy okazji umorusałam swoje i jego ręce, nogi. Nie mogło się obejść bez ubrudzenia poduszki, kołdry i prześcieradła w kilku miejscach.
Zauważyliśmy to dopiero po prysznicu i ochłonięciu.
Wyobraźcie sobie mój wstyd, gdy przy naszym wyjściu z pokoju, już po zakończeniu zakwaterowania, pani sprzątająca ujrzała białą pościel w brązowej mazi... Jej zdumionego, zszokowanego i obrzydzonego wyrazu twarzy długo nie zapomnę...
Kiepsko to o was świadczy jako o gościach, jeśli już nie przewidzieliście, że ubrudzicie wszystko płynną czekoladą to chociaż trzeba było namoczyć poszewki po całej zabawie
Oby do tych "różnych sposobów" zaliczało się bzykanko też, bo jak nie, to przy takiej odległości, częstotliwości spotkań i brudnej pościeli, sytuacja jest co najmniej niepokojąca ;)
Sprzontarza pewnie myślała, że zrobiliście klocka na pościel! 😁
Ludzie, którzy sprzątają w takich miejscach mogą zrobić listę tego, co w swojej pracy widzieli. "Klocek na pościel" na pewno nie jest na szczycie tej listy.