#J6PNJ
Wyjazd do Japonii był moim marzeniem od liceum, kiedy to wkrótce też miałam ukierunkować swoją przyszłość. Przeprowadziłam się do miasta, w którym odbywały się profesjonalne kursy języka japońskiego. Tam też zaczęłam studiować. Poznałam mnóstwo wspaniałych osób, w tym pewną dziewczynę o imieniu Natalia, która także uczęszczała na kursy. Parę lat później ukończyłam studia, mój poziom języka japońskiego był bardzo dobry zważając na moje zaparcie i prędkość nauki. Będąc w bliskiej relacji z wyżej wspomnianą ''koleżanką'', która odkryła u mnie zapędy biseksualne, postanowiłyśmy razem wyjechać do Tokio. Podróż życia, mnóstwo przygotowań.
Wyjechałyśmy. Z racji, iż żeby dostać wizy musiałyśmy znaleźć pracę - zatrudniłyśmy się jako kelnerki w jednej z kafejek tematycznych. Niby nic szczególnego, aczkolwiek jakieś pieniądze z tego były. Dzieląc czynsz na pół mogłyśmy wynająć dość ładne mieszkanie położone w fajnym miejscu. W roku 2015, kiedy to minął już rok od naszego przyjazdu, Natalia postanowiła, że wraca do Polski. Klimat ogromnego, neonowego miasta przytłoczył ją do tego stopnia, że potrzebowała pomocy psychiatrycznej, która w tym kraju bądź co bądź nie była zbyt rozwinięta. Nie miałam jej tego za złe. Zerwałyśmy ze sobą. Wtedy pojawił się on.
Facet, który cholernie zawrócił mi w głowie. Był kucharzem w kafejce, w której pracowałam. Parę randek, spotkań. Po pół roku zostaliśmy parą. W wieku 28 lat oświadczył mi się. Nigdy nie utrzymywałam kontaktu z rodzicami i bratem, którzy mnie nie wspierali w tym co robię. Wyjazd do Azji był dla nich cholerną fanaberią. Więc obrażeni od mojego wyjazdu nie zadzwonili do mnie ani razu. Jednak nie miałam powodu, aby ich nie zaprosić na ślub. Pojechałam z chłopakiem na parę dni do Polski. Niestety, nie mogąc się dodzwonić do brata, na własną rękę wróciliśmy do mojej wsi. Podjeżdżałam pod dom, gdy zapaliła mi się czerwona lampka. Ogród, który zawsze tętnił życiem, wyglądał jak istna dżungla. Zapukałam do drzwi, otworzył brat. Brat, wyglądający jak totalny menel. I tylko on.
Niektórzy się zapewne domyślili. Moi rodzice zmarli rok wcześniej. Brat o niczym mi nie powiedział. Stoczył się kompletnie. Wszyscy mają mnie za samolubną dziewczynę z dużego miasta. W dzień, kiedy miałam wyjechać do Japonii, mama zadzwoniła do mnie. Chciała mi o czymś powiedzieć, jednak nie chciałam jej słuchać. Tego dnia najprawdopodobniej postanowiła poinformować mnie o swoim nowotworze. Mogłabym pomóc, ale tego nie zrobiłam. Zachowałam się jak pieprzona, samolubna idiotka. Tato zmarł na zawał parę miesięcy po śmierci mamy.
Przepraszam.
PS Natalia o wszystkim wiedziała. Namawiała na Facebooku moich znajomych, aby o niczym mi nie mówili. Dziękuję, "kochanie".
Mam-ochotę-zabić-tę-Natalię-oraz-twego-brata-i-znajomych. Mogę?
Ja-jestem-za-!
Możesz, ale to jest nielegalne.
Masz moje pozwolenie
A-tak-wogóle-to-chodźmy-wszyscy
Organizuję nalot anonimowych ludzi na jej brata i tą całą Natalię! Zabieram widły i jakiś nóż. Przyda się też patelnia i inne tego typu rzeczy. Kto idzie ze mną?
Ja wezmę nożyce ogrodowe.
Zwykle czuję lekką sympatię do moich imienniczek, ale nie tym razem. Idę z wami, tylko znajdę jakąś siekierę!
Już biegnę skopać Natalię, tylko dowiążę glany, momencik.
ide wezme wielkiego klocka lego którym raz prawie zabiłak kolegę :D
Koniowata nasunelas mi pomysł, by wysypać im klocki lego pod stopy 😈
jak dla mnie wina zawsze leży po obu stronach. Rodzice ją zranili. Rozumiem, ale widać za bardzo za nimi chyba nie tęskniła , że sama nie zadzwoniła. Jakieś wielkiej krzywdy jej nie zrobili , więc tak po prostu z tęsknoty nie potrafiła się odezwać? Dziwne...
Pomijając całą historię. Od tak można dostać wize do Japonii żeby pracować w zwykłej kafejce? Wydawalo mi się ze pozwolenie na pracę mają tylko wykwalifikowane osoby
+ na pozostanie w Japonii na dłużej niż 2/3 miesiące (nie pamiętam dokładnie) jest niemożliwe bez specjalnego pozwolenia. Wątpię, żeby z marszu takie dostały.
Historia jest mocno podkoloryzowana, przynajmniej połowa z tego nie jest prawdziwa.
Zastąpienie innego kraju Azjatyckiego Japonią mogło być jednym z zabiegów mających na celu pozostawienie autorki anonimowej. Coś w stylu: ktoś myśli "o kurde to zupełnie jak moja kumpela, a nie czekaj, ona poleciała do Chin."
To może trzeba było samemu zadzownić a nie tylko zwalać winę na innych ? raz na jakiś czas też nie zaszkodzi zajechać na stare śmieci.
"Zachowałam się jak pieprzona samolubna idiotka".
Serio?
Myślisz, że ona o tym nie wie?
Teraz ma za swoje.
Samolubna idiotka.
Ale jednocześnie zwala winę na wszystkich innych. Bo tak to można nic jej nie powiedzieć.
@Kasjer204 Jest ona tylko człowiekiem. Popełnia, błędy i widzi swoje złe zachowanie. W tej sytacji inni też popełnili błąd. Nie można tu nikogo jednoznacznie oskarżyć.
Myślę, że jest świadoma swojego zachowania ale zastanów się, rodzice zamiast postawić sprawę jasno obrazili się doprowadzili do takiej serii wydarzeń. Wiem że to nie są łatwe rozmowy ale wina wydaje mi się jest po obu stronach :(
Też uważam, że leży po obu stronach, ale ta Natka to lekko przegięła, nawet bardziej.
Może dlatego byli przeciwni wyjazdowi... wiedzieli, że będą potrzebować opieki obojga dzieci.
To sie takie rzeczy mowi swoim dzieciom
Tak jak przedmówcy mam wątpliwości co do tej historii, dostanie się do samej Japonii jest wyzwaniem, ale dostanie tam pracy jako obcokrajowiec? Japończycy sa nieufni w stosunku do nie-Azjatów. Może brzmi to z lekka rasistowsko, ale tacy są. Wątpię, ze Europejka z marszu dostałaby pracę i utrzymała się za nią w ładnym mieszkaniu (utrzymanie się w Japonii nie jest takie łatwe). No, ale moze to tylko ja jestem sceptyczna...
Spora część Japończyków jest ksenofobami, nie ma co ukrywać.
Kogo przepraszasz?
Kiepska i naciągana historyjka.
Daję tej bajeczce 2/10
Tak na marginesie, dlaczego tak wiele osób interesujących się Azją i jej kulturą (np. japońskim anime) to homo/biseksualiści? Jak to się wiąże? Jestem ciekawa, bo spotkałam wiele takich przypadków.
Mnie też to zawsze ciekawiło, mimo, że jestem jedną z takich osób ;//