#Iuwd6

Pracowałam kiedyś z partnerem w jednej firmie. Tak się złożyło, że po drugiej zmianie musiał zostać godzinę dłużej, a jako że nie chciało mi się wracać piechotą, to stwierdziłam, że poczekam na niego w szatni.
Gdy tak siedziałam i przeglądałam z wielkim zapałem Internety, strasznie zachciało mi się kupę. No cóż... Jak trzeba, to idę.
Drzwi w kibelku szatni miały to do siebie, że się zacinały, a ja i moja klaustrofobia nie bardzo chciałyśmy zostać uwięzione w tym zacnym pomieszczeniu (o wyjściu górą nie było mowy, bo raz - jestem niezdarą i na bank bym sobie coś zrobiła, a dwa - mam lęk wysokości), więc stwierdziłam, że skoro jest po 22, a wszyscy pracownicy są na hali, to się nie zamknę na zasuwę.
Jak pomyślałam, tak zrobiłam.

I tak sobie siedzę, i rozmyślam nad życiem, spokojnie, nie przejmując się niczym, po prostu robię swoje, gdy nagle z wielkim zamachem drzwi otwiera facet. Nasz wzrok się spotkał i w tym samym momencie niezręczną ciszę przerwało głośne PLUM!
Chłop jak szybko otworzył, tak szybko zamknął drzwi.

A ja od tamtej pory, nawet jak jestem sama w pomieszczeniu, to trzymam klamkę xD
Nowiencjestem Odpowiedz

No patrz, a mógłby być to początek pięknej przyjaźni...

Dodaj anonimowe wyznanie