#IVsLT
Jestem chodzącą definicją stoicyzmu. Moich znajomych wkurza mój brak emocji, opanowanie. Nie biorę żadnych leków ani nie mam skłonności do ataków paniki.
W listopadzie przez około trzy tygodnie budziłem się dokładnie o trzeciej w nocy: otwieram oczy, leżę, próbuję zasnąć, sprawdzam czas i zawsze zastaję 2:59 i zaraz 3:00. Z czasem coraz ciężej było mi z powrotem zasnąć, wstawałem do pracy nieco bardziej zmęczony niż zazwyczaj, ale temat ginął w codziennym zabieganiu.
W ostatnim tygodniu pojawiły się w moich snach emitujące aurę niepokoju, karykaturalne postaci, wychudzone, z okrągłymi łysymi głowami, zapadniętymi oczodołami. Szły w dwóch liniach i ginęły za zakrętem ceglanego budynku. Sny jak to sny, często nie mają sensu czy kontekstu. Jednak ich oczy... Budziłem się z przeszywającym uczuciem bycia obserwowanym, jakby ktoś właśnie wszedł do mojej sypialni. Walczyłem ze sobą, aby nie popadać w paranoję i próbować spać dalej. Resztę pierwszej koszmarnej nocy wyleżałem na plecach, w bezruchu.
Wracam właśnie z pracy, codzienna droga prowadzi mnie jednak do coraz bardziej podejrzanego miejsca, robi się ciemno, mimo że zazwyczaj wracam o czternastej. Znajomość trasy utrzymuje mój krok. Nie wiem dokładnie kiedy znalazłem się wewnątrz budynku bez okien z grubymi ścianami, na środku stertą ubrań. Starych, znoszonych, mających chyba pasiasty wzór, czego potwierdzić nie mogę przez ich stan. Wiercenie wróciło, poznałem je zaraz po jego charakterystycznym odczuciu jakie we mnie wywierało.
Obudziłem się...
Budynek zniknął, jednak emocje nie. Sprawdzam czas: 2:58, myślę tylko o absurdalności tego co się właśnie dzieje, dokładnie pamiętam wszystkie moje procesy myślowe, skłonności mózgu do wyszukiwania teorii spiskowych, wzorów.
3:00, ktoś mnie obserwuje, nie mogę już znieść całej tej sytuacji, palę światło w całym mieszkaniu, siadam w kącie w toalecie, czuję się jakby ktoś miał zaraz po mnie przyjść, jakby włamywacz był już w drodze do mojego mieszkania. Moje myśli zeszły na rozważania "jakim cudem dałem się omamić jakiejś manii, dlaczego to sobie robię?" Jednak coś trzymało mnie w skulonej pozycji boso na lodowatych kafelkach. Absolutna niespotykana w moim bloku, mimo nocy, głucha cisza. Nikogo ani niczego nie słychać.
Siedzę tak pogrążając się w nieodpartym poczuciu niebezpieczeństwa, popadając w szaleństwo.
Wszystko zakończyło się wraz z telefonem. Zadzwoniła moja koleżanka z pracy pytając, dlaczego jeszcze mnie nie ma, rozglądam się po pokoju - jestem w sypialni, właśnie się obudziłem, wyszedłem w pośpiechu spóźniony do pracy.
Minął tydzień, poczucie czystego horroru pozostało jednak do dziś.
Odwiedziłem jakiś czas temu specjalistę, nie stwierdzono u mnie żadnej psychozy.
Mi się jednak wydaje, że trzeba ponownie udać się do specialisty. Czasem takie początki mogą być w schizofrenii i warto ją wykluczyć lub wcześniej leczyć bo pacjent ma większe szanse na lepszej jakości życie po stosowaniu farmakoterapii
Też myślę, że warto udać się ponownie do lekarza. Tylko, że do innego nie poprzednio.
Same sny to może jeszcze nie powód do lekarza, ale poczucie, że ktoś Cię obserwuje - to już jak najbadziej kwalifikuje się pod schizofrenie. Autorze, musisz się obserwować i w razie czego iść jednak po następną poradę, bo to rzeczywiście może być schizofrenia, ale nie musi.
Czy w ostatnim czasie uprawiales jakies taroty, joga, byles u wrozki,OOBE, NDE, hakies formy wrozbiarstwa, spirytyzm? Moj narzeczony tez byl atakowany w snach. Modlitwa na rozancu pomogla. Zly sie do Ciebie przyczepil, ktoras furtka musial wejsc, ktoras otworzyles, wiec powinienes sie go wyrzec i modlic.
Też tak sądzę, aczkolwiek ja bym odradziła różaniec i po prostu skupiła się po prostu na Bogu :)
Te komentarze sprawiły że zatęskniłem za minusami.
Dawno się tak nie śmiałam na anonimowych jak przy tych komentarzach:D
A tak zupełnie serio, niech ktoś wyjaśni jaka jest zależność między tarotem, wróżkami itp a jogą bo nie łapię.
Taka zależność że katolicy mają zakaz jogi, tarota, wróżb. Boją się że przez to ich diabeł opęta.
Ale czemu joga, co w tym jest nienaturalnego? Naprawdę nigdy nie słyszałam, że katolicy się jej obawiają.
Nie mam pojęcia czemu bo nie jestem chrzscijanka więc się nie wczytuję w to. Na pewno gdzieś widziałam wypowiedź jakiegoś księdza, że to zagrożenie duchowe. Może chodzi o związek z buddyzmem.
agata417 - bo pan bozia będzie niezadowolony, że ćwiczysz albo bawisz się kartonikami z rysunkami i wtedy będzie ci karał
@agata417,@JolantaKierepka
Ćwicząc jogę i wykonując poszczególne figury oddaje się cześć bożkom bo jest to ściśle związane z ich filozofią i religią i nie jest to wymysł kościoła xd powtarzam tylko to co mówią o tym Ci którzy prowadzą takie zajęcia w Indiach a no i jeszcze sam Anthony LaVey powiedział, że to rodzaj satanizmu a on jest założycielem i kapłanem kościoła szatana. Lepiej poszukać trochę więcej informacji a nie od razu wyśmiewać.
Jak dla mnie brzmi to jak zniewolenie duchowe. Albo czymś się zainteresowałeś i masz odwiedziny demonów. I nie wnioskuje tego na podstawie godziny, tylko po prostu na twoich odczuciach. Warto to przemyśleć i może zainteresować się Biblią, Bogiem. Bo to minie, kiedy zaczniesz duchową walkę albo kiedy się poddasz temu, ale nie wróżę Ci wtedy dobrej przyszłości. Domyślam się, że zaraz dostanę komentarze nie zgadzające się ze mną, krytykujące lub hejtujące, ale jako osoba wierząca nie mogę nie napisać tego w taki sposób.
Ponoć jak się zaczyna duchową walkę w takim przypadku na chwilę robi się gorzej, aby potem było lepiej. Siły przeciwstawne będą walczyć, ale nie jestem specjalistką w temacie więc staropolskim zwyczajem się wypowiem. :) Jednak poważnie jeśli autor czuje, że to coś w tym guście niech pójdzie po prostu do księdza, a więc człowieka, ze sie tak wyrażę lepiej przygotowanego ;). W mojej opinii należy jednak najpierw wykluczyć naturalne przyczyny swojego stanu. Niekiedy nasze lęki przybierają postać tego, co jest niewytłumaczalne i ekstremalnie przerażajace.Nic więc dziwnego, że piekielna tematyka się też tam pojawia. Podobnie jak obrazy rodem z obozu koncentracyjnego. Trzymam mocno kciuki za rozwiazanie problemów, napady lęku to żadna przyjemność.
Odwiedziny demonów xdddddddddddddd
Autor niekoniecznie jest wierzący a nawet jeśli to nie musi być katolikem. Są inne wyznania.
Może w takiej sytuacji warto wrócić do specjalisty? Nawet jeśli to jednorazowa sytuacja.
Przeczytaj jeszcze raz ostatnie zdanie.
@Szczuru "może w takiej sytuacji warto WRÓCIĆ do specjalisty" - sugestia żeby poszedł jeszcze raz, POMIMO ŻE JUŻ BYŁ.
Zachęcam do poszukiwania pomocy także w kościele.
A nie oglądałeś ostatnio egzorcyzmów Emily Rose? Tam tez byl watek o 3:00. Jeśli lubisz horrory to może coś tam Ci utkwiło w podświadomości. Moze masz jakas stresujaca sytuacje w pracy lub w innej dziedzinie zycia i to Ci sie zmiksowalo? Wątpię, zeby to bylo jakies opetanie czy coś, ale jesli tego sie boisz to mozesz się pomodlic. Na pewno to nie zaszkodzi. Jednak najczesciej to wyniik naszych stresow. Moze masz po prostu poczatki nerwicy lekowej. Z tego co piszesz jestes osoba tlumiaca emocje, a w takim wypadku czlowiek w pewnym momencie peknie. Skoro nie umiesz wyrazic negatywnych emocji w inny sposob to odbywa sie to w czasie snu, nieprzspanych nocy itp. Zycze zebys sobie poukladal. pozdrawiam cieplutko.
Kiedyś miałem bardzo realistyczny sen. "Obudziłem się", później o tym opowiadałem znajomym. Cały czas myślałem o nim, jaki był realistyczny. Pamiętałem wszystkie szczegóły i nagle się budzę, jeszcze raz jestem w łóżku i wtedy takie whaaaat?
Wcześniej byłem pewny, że już wstałem.
W czasach licealnych mojemu narzeczonemu śniło się z 3 razy, że wstał, poszedł do szkoły i wrócił. I kiedy w końcu się obudził i miał "przeżyć" to 4 raz, ale tym razem naprawdę to się wkurzył i postanowił nie iść do szkoły tego dnia :)
Dlatego nie podoba mi się myśl o mieszkaniu samemu.
Od kilku lat co jakiś czas mam powracający sen, zawsze jest taki sam, zawsze.
Jaki to sen? U mnie powtarza się jeden męczący motyw, kiedy jestem chora i mam wysoką gorączkę, zawsze ten sam... I mam też sen, który można powiedzieć, że śnił mi się w ciągu życia kilka razy, ale tylko początek jest ten sam, potem zawsze dzieje się coś innego :)
Mając 3-6 lat miałem straszny sen, który pamiętam do dzisiaj. Kojarzę, że się dobrze skończył, ale gdy kilka lat później miałem go znowu, w połowie nie wytrzymałem i się obudziłem cały mokry.
a nie zwróciłeś uwagi na treść snu? bo mnie się to najbardziej rzuciło: Auschwitz... uważam, że możesz widzieć obrazy z poprzedniego życia.
XXI wiek...