#HOKkt
Zawsze byłam pilną uczennicą i miałam odrobioną pracę domową, lecz jak wiadomo, każdemu się zdarza coś zapomnieć, i ja też zapomniałam odrobić pracy domowej. Na nic zdały się błagania, płacz (za każdą tróję lub gorszą ocenę dostawłam mega wp¡€®d0|, więc bałam się myśleć co będzie, jak dostanę jedynkę). Dostałam jedynkę.
O ironio, następnego dnia syn pani dyrektor nie odrobił pracy domowej. Co powiedziała nauczycielka? „O, Marcinku, nie odrobiłeś pracy domowej? No, Marcinek pierwszy raz nie odrobił pracy domowej, więc mu chyba darujemy, dobrze, dzieci?” Nikt się nie odezwał. Po chwili zaczęłam się śmiać, do tej pory nie wiem czemu. Zapytałam się pani nauczycielki, czemu mi wczoraj nie darowała, przecież ja też nie miałam pracy domowej po raz pierwszy. Cisza.
Nauczycielka nie wpisała jedynki Marcinkowi, a ja straciłam wiarę w sprawiedliwość.
Wbrew pozorom im szybciej się dzieciory nauczą, że nie ma żadnej sprawiedliwości na tym świecie, tym lepiej. Kto ma nieco sprytu, ten sobie zawsze poradzi, a inny będzie siedział i ryczał (albo pisał wyznania na anonimowych), że nic mu nie wychodzi i został źle potraktowany. Autorka widać wciąż jest tym dzieckiem numer dwa.
mocne słowa jak na kogoś, kto 24/7 tutaj pod różnymi nickami siedzi i ryczy jaki to świat jest zły, kobiety puszczalskie, a my go źle traktujemy w komentarzach xd. To już nie dziecko numer dwa a hydra, której administracja ucina jedną ohydną głowę, to zaraz wyrasta kolejna XD
I tak, i nie.
Jeśli wymóg jest ten sam to kryteria oceny muszą być te same - czyli skoro X nie ma pracy domowej i dostaje jedynkę, to Y, który też nie ma pracy domowej również dostaje jedynkę.
Taryfą ulgową może być śmierć i pogrzeb kogoś bliskiego z rodziny, wypadek, w którym uczestniczyło dziecko albo ktoś z jego bliskich lub dziecko było świadkiem jakiegokolwiek wypadku. W przypadku egzaminy ósmoklasisty oraz maturalnego takie wydarzenia mają wpływ na to, aby dziecko w dniu egzaminu nie pisało tego egzaminu (zgodnie z ustawą "szczególne przypadki losowe").
Sprawiedliwości nie ma, jasne. Liczy się spryt oraz znajomości. I to jest w cholerę przykre, że można mieć wszystkie predyspozycje do czegoś, ale zatrudnią kogoś innego, bo zna się z kimś tam.
Weź przestań, wszyscy mamy różne znajomości i różnie z nich korzystamy, nic nie jest bezinteresowne. Zapewne sama też byś się ucieszyła, gdyby jakiś znajomy załatwił ci np. robotę, rabat, tańszą usługę przez wzgląd na znajomość etc. Takie życie. Tylko bulwersuje to nagle wszystkich wtedy, gdy to inni korzystają, a nie my. Raz zdarzy się coś dobrego dobrego tobie, raz komuś innemu, i po co być zazdrosnym?
@dertyp, nie korzystam ze znajomości. Pod żadnym względem. Nie jestem w stanie, dla mnie to po prostu niemoralne. Nie korzystam również z rabatów. I nie uznaję tańszej usługi przez wzgląd na znajomości.
Natomiast w przypadku szkoły i braku pracy domowej każdy uczeń powinien podlegać pod te same kryteria. Chyba, że wydarzy się coś, co ma znaczący wpływ na ucznia: czyjaś śmierć, pogrzeb, wypadek. Nawet w pracy masz urlop okolicznościowy z uwagi na śmierć i pogrzeb członka rodziny.
Marquise, to były tylko pierwsze lepsze przykłady, jakie wpadły mi do głowy. Równie dobrze może być coś takiego, że twój bachor nie dostanie się nigdzie do szkoły / przedszkola, bo pierwszeństwo będą mieli niebiesko-zółci bracia, albo zabiorą ci robotę, a tu nagle przyjazna rączka zaproponuje ci coś po znajomości. Już widzę, jak nie skorzystasz i prędzej pójdziesz pod most. Zaprzeczaj dalej.
@dertyp, odmówiłabym. Z pełną świadomością. A wiesz czemu? Bo nie potrafiłabym tego zwyczajnie przyjąć. Na pewno bym czuła smutek, złość, że zostałam niesprawiedliwie potraktowana, ale nie przyjęłabym takiej oferty. A wiesz czemu? Jak ktoś jest zatrudniony po znajomości to patrzy mu się bardziej na ręce to po pierwsze. Po drugie osoba, która poręczyła jest również rozliczana w pewien sposób za błędy, niepowodzenia osoby, za którą poręczyła. A nie chciałabym, aby ktoś przeze mnie znalazł się w niekomfortowej sytuacji i jego osoba była negatywnie oceniona przez to, że ja nawaliłam.
Taaak, w internecie każdy taki uczciwy i szlachetny. A ja się przynajmniej szczerze przyznam, że jak mam możliwość, to korzystam, i w dvpie mam tych, którzy mi zazdroszczą, bo sami nie znaleźli się na moim miejscu. Możesz sobie upraszczać życie, albo je komplikować, wybór należy do ciebie.
@dertyp, chcę żyć przede wszystkim w zgodzie z samą sobą i swoim sumieniem. Nie chcę nikogo urazić i wszystko zdobyć ciężką pracą. Chcę zapracować na wszystko, co mogę uczciwą, ciężką pracą. Bez żadnego wsparcia od kogoś, aby ułatwić mi w życiu, bo wiem, że za darmo nic ma to raz. Dwa za darmo to nawet w zęby nie dostaniesz.
Czasami dostaniesz.
@Marquise przeczytaj jeszcze raz to o patrzeniu osobie z polecenia na ręce... Spójrzmy choć na sejm i co widać samych dachowców? Ok, to może powiązania we władzach lokalnych? Też sami fachowcy? Bez znajomości?! Świat już się tak kręci, że rączka rączkę myje i nawet jak mieszkasz w pcimiu, kończysz zawodówkę z miernymi ocenami to możesz zostać prezesem Orlenu jak masz kolegów
Trzeba nauczycielce przyznać że wie jak dzieciakom zaszkodzić, Marcinkowi też
Rodzice nie lepsi :/ niestety, dziecko niewiele może zrobić, żeby poprawić swoją sytuację, bo jest bezpośrednio zależne od dorosłych.
Przecież wiemy jak wyglądają szkoły na wsi, gdzi liczą się tylko uklady.
Kto ci powiedział, że jest sprawiedliwość? Nie ma i nigdy nie będzie. Takie jest życie. ;)
Ale za to dowiedziałaś się jak wygląda prawdziwe życie. I że plecy to jest coś
Podobna sytuacja wydarzyła się u mnie. Przeprowadziliśmy się tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego, więc żadnych znajomych z podwórka. Do tego rodzice byli w trakcie rozwodu. Nauczyciele dawali mi do zrozumienia, że nie jestem jak inne dzieci, czyt.znali ich rodziców, pełne rodziny, itp. były zajęcia z plastyki. Koleżanka ruszyła stolikiem przez co moje dzieło sztuki ucierpiało. Użyte przeze mnie słowo "kurde!" zostało udokumentowane uwagą do dziennika i skwitowaniem, że takie słownictwo wynosi się z domu, że brak wychowania, itp. dosłownie kilka dni później kolega użył tegoż (jakby się wydawało zakazanego) słowa. Na co nauczycielka stwierdziła, że każdemu może się wymsknąć i że ona to rozumie, dlatego kolega uwagi nie dostanie. :)