#HE9Go
Ja sama nie umiałam się pogodzić z jego chorobą. Jestem córeczką tatusia i jakakolwiek myśl, że miałoby go przy mnie nie być w tylu ważnych momentach sprawiała, że miałam łzy w oczach. Niestety, nowotwór zaklasyfikowano jako najzłośliwszy, guz w płucu był rozmiaru dorodnej mandarynki, liczne przerzuty. Rokowania napawały mnie przerażeniem.
Po pierwszej chemii tata wyszedł w Sylwestra, spędziliśmy go razem. Nie miałam humoru na imprezy, dodatkowo po głowie chodziły mi słowa mamy "To może być jego ostatni sylwester z nami". Dodam, iż lekarze przewidywali dla niego pół roku, ewentualnie rok. Jednak trzeba było zachować dobrą minę do złej gry. Rozmawiałam z tatą o tym, co będziemy robić w wakacje, co się stanie jak wróci do pracy.
Teraz przenosimy się do dnia 2 marca, gdy mój tata miał pierwszą tomografię od czasu chemioterapii. Cały dzień nie mogłam wysiedzieć w szkole, ciągle wydzwaniałam do mamy, pytając czy już coś wiadomo. Pisząc pracę klasową z polskiego zadzwoniła mama, informując, że... wszystkie przerzuty zniknęły, a guz zmniejszył się o połowę. Popłakałam się ze szczęścia. To było coś niesamowitego. Niewiele jest takich przypadków, gdzie pacjent z najzłośliwszym rakiem płuc w trzy miesiące osiąga tak pozytywne wyniki badań. Przynajmniej niewiele się o tym mówi.
Nie wiem czemu umieszczam to na anonimowych wyznaniach, jednak myślę, że pokrzepi to niektórych i da im do myślenia... kto wie, może nawet zmotywuje do walki z nałogiem. Na chwilę obecną tata ma się bardzo dobrze, kilka dni temu miał kolejną tomografię, a pierwsza seria chemioterapii skończyła się miesiąc temu. Guz znów się zmniejszył, przerzutów ani śladu.
Czemu twoja mama pisała pracę klasową z polskiego, zamiast być w szpitalu? I jeszcze miała czas do ciebie dzwonić...
dobra
blad skladniowy nie czepiaj sie :)
jesli o to Ci chodzi
>20 lat palenia
>wszyscy w szoku, ze rak
Nie no na poważnie? Czego innego się można spodziewać po tylu latach dymienia.
Mój ojciec przez fajki miał dwa zawały i rzucił. Mama pali i uważa , że palenie raka nie powoduje. Próbowałam, ale nic nie zmienia jej poglądu. Tylko czekać na jej zawały lub raka...